Lista piosenek

czwartek, 10 marca 2016

Your face it haunts my once pleasant dreams-SuKook

Przyduszałem twarz dużą poduszką. Miałem ochotę krzyczeć, ale wtedy bym się rozpłakał. Chciałem uniknąć czegoś, co i tak mnie czekało. Westchnąłem ciężko w końcu wyduszając te słowa z siebie.
-Kiedy wyjeżdżasz?
Powiedziałem jak pojebany znając dokładną datę wyjazdu już od kilku dobrych miesięcy. Może chciałem w końcu usłyszeć ,,Rozmyśliłem się, nigdzie nie jadę."
-Jutro.
-Chcesz to tak skończyć?-mój głos się zarwał i przystąpiłem do siadu układając poduszkę na kolanach.
Ściskałem ją jeszcze mocniej oczekując na te bolesne słowa. Że nie chce już ze mną być, chce odejść i się rozwijać.
-Wiesz...-powiedział ze spokojem.-To nie ma sensu. Miłość na odległość nie przetrwa.
-Wierzę, że damy radę...-przełknąłem ślinę i mówiłem to z niepokojącymi przerwami.
-Wierzysz tylko w to w co chcesz wierzyć. Kiedy ja będę w Londynie, ty znajdziesz kogoś kto jest ciebie wart...
-Ty jesteś mnie wart!-wtedy podniosłem głos myśląc, że wyraziłem się dość jasno.
-Przestań! Obudź się! Życie takie nie jest!-krzyknął jeszcze głośniej ode mnie.
Cała moja pewność siebie jakby znikła. Moje oczy nagromadziły łzy, a obiecałem sobie, że nie będę płakać. Jednak było to silniejsze ode mnie. Zagryzałem coraz mocniej wargę, przynajmniej to pozwalało mi na powstrzymanie łez.
-Nie bądź dzieckiem. Wiesz dobrze, że wszystko się kiedyś kończy.-powiedział z niezwykłym spokojem, lecz pod światłem zdawałoby się, że sam miałby ochotę się rozpłakać.
-Ale... Mówiłeś....-przerwałem pozwalając sercu trochę zwolnić tempo i aby wziąć oddech.-Obiecałeś... Że my jesteśmy... Będziemy na zawsze ze sobą...
-Im szybciej o mnie zapomnisz, tym lepiej dla nas.
Uniósł się z kanapy i schował ręce do tylnych kieszeni. Westchnął cicho spoglądając na drewnianą podłogę. Również wstałem, żałosne było z jego strony, że w takiej sytuacji unikał ze mną kontaktu wzrokowego.
-Jesteś dupkiem....-wytarłem szybko łzę rękawem od bluzy.
-Ja...-zaczął niepewnie powstrzymując łzy.
-Wyduś to... Wyduś to, kurwa!-uderzyłem o mały stolik pięścią zdzierając przy tym kostki.
-Ja muszę jechać! To moje marzenie! Chcę tam się rozwijać w aktorstwie!
-No tak... Przecież kariera jest ważniejsza...-powiedziałem odwracając głowę w stronę okna i spoglądając na zachodzące powoli słońce.
-To nie tak... Po prostu... Nie zrozumiesz!
-Ach... No tak! Bo ja nigdy nic nie rozumiem! Nie żartuj!
Działał na mnie jak wyciskacz łez. Kiedy tylko ten chciał dłonią przetrzeć moje łzy, gwałtownie odsunąłem głowę.
-Zachowujesz się jak gówniarz...
 Każda sekunda ciszy podnosiła coraz bardziej ciśnienie. W końcu nie wytrzymałem i spoliczkowałem z potężną siłą chłopaka, kiedy łzy spływały strumykiem. Wtedy na ułamek sekundy, kiedy ten zszokowany dotykał czerwonego policzka przytuliłem go. Kiedy to zrobiłem wstałem i jak najszybciej wyszedłem z salonu do sypialni. Zatrzasnąłem drzwi i uderzyłem dłonią o ścianę wydając z siebie donośny krzyk. Przy każdej kłótni tak robiłem. Uciekałem przed problemem, zamiast się z nim zmierzyć. Yoongi miał rację, zachowywałem się jak rozwydrzony gówniarz. Ten chciał tylko spełniać swoje marzenia. Przecież tak to jest w życiu... Najpierw praca, później miłość. Agresywnie złapałem się za głowę i wbiłem paznokcie w skórę. Usiadłem na łóżku i kiedy miałem ochotę pójść tam i go przeprosić nagle drzwi się uchyliły. Niepewnie chłopak za nie wyjrzał nie będąc pewien czy może to zrobić. W końcu się odważył i usiadł obok mnie. Siedzieliśmy w ciszy patrząc na drewniane drzwi. Nie chciałem tak tego zakończyć. Miałem go widzieć ostatni raz w swoim życiu, a mieliśmy się rozstać w takiej atmosferze? Odwróciłem się lekko w jego stronę. Nadal ze łzami spoglądałem na jego pusty wzrok wbity w ziemie.
-Nie płacz.-w końcu powiedział wycierając łzy spływające po rzęsach i po policzkach.
Niepewnie zbliżyłem się do jego ust, kiedy ten delikatnie umieścił dłoń na moim policzku wsuwając długie palce w kosmyki włosów. Zamknąłem oczy. To słuszne? Będziemy bardziej cierpieć. Cierpienie wzmacnia. Wtedy już szybko przybliżyłem się do jego ust i delikatnie ucałowałem dolną wargę. Pierwszy raz to ja go pocałowałem i to ja prowadziłem. Później pocałowałem drugą. Wtedy spokojnie włożyłem język do jego ust. Nasze usta idealnie ze sobą współgrały. Uchylony nad nim upadłem na niego przez co spoczywałem na jego ciele. Szaro włosy wsunął dłoń pod moją koszulkę. Pozwoliłem mu to zrobić. Kiedy cicho jęknąłem do jego ucha znów naszła mnie myśl ,,Czy to na pewno tak miało być?" Mimo tego nie przestawałem. Po prostu nie chciałem. Było to silniejsze od nas. W trakcie to Yoongi zaczął płakać. Po chwili namiętnych pocałunków wtuliłem się w ukochanego zamykając ze spokojem oczy. Czułem się tak bezpiecznie przy jego ciele. Nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem. Kiedy się obudziłem przetarłem oczy i niespokojnie dotknąłem zimnego materacu na miejscu, gdzie wczoraj leżał Yoongi. Z wysokich okien padały płaty światła na ściany. Niepewnie wstałem rozglądając się. Wszędzie były nasze wspólne zdjęcia. A to z plaży lub z jakiś imprez. Wszędzie byliśmy razem. Ociężale wstałem z łóżka zdejmując z drzwi przykuwającą uwagę samoprzylepną karteczkę z napisem ,,Przepraszam, nie chciałem cię budzić. Jak to czytasz zapewne jestem już w Londynie. Chcę abyś wiedział, że..." Musiałem się wysilić, aby przeczytać resztę, ponieważ słowa były zaplamione łzami, przez co tusz się rozmazał. ,,Możemy zostać przyjaciółmi... Takimi dalekimi...." Te słowa nieźle zabolały.
-Czyli co?... Te pocałunki... Były dla ciebie nieważne?...-powiedziałem z zapadającym się głosem lekko kpiąc.-Jeszcze wczoraj się ze mną zabawiałeś, lecz co? Teraz przyjaciele?
Kiedy miałem zakończyć ostatecznie rozdział ,,Yoongi", spalić wszystkie zdjęcia i wyrzucić jego rzeczy mówiąc przy tym ,,W moim sercu nie ma miejsca dla ciebie." Po pokoju rozszedł się dźwięk mojej ukochanej piosenki. Ktoś dzwonił.
-Gdyby mi się kurwa chciało teraz gadać.-powiedziałem kładąc nasze wspólne zdjęcie w pięknie ozdobioną ramkę ponownie na zakurzoną półkę.
,,Mój Yoongi" przeczytałem z wyświetlacza i przez chwilę się zastanawiałem czy to żart. Niepewnie machałem palcem po ekranie zastanawiając się czy odebrać. W końcu nacisnąłem zieloną słuchawkę i telefon przyłożyłem do ucha myśląc czy dobrze zrobiłem. Nikt się nie odzywał.... Słyszałem tylko ciężkie oddychanie przez telefon. Zastanawiałem się czy nie powiedzieć ,,halo".
-Cześć...-w końcu odezwał się mój ukochany.-Ja... Umm... Wyspałeś się?...
-A... Nie było źle, dziękuję.-powiedziałem cicho.
Nasza rozmowa telefoniczna nie przebiegała tak jak zawsze. Teraz była nieco bardziej krępująca. Raniąca.
-Zjedz to co ci zrobiłem...-Yoongi ponownie zaczął.-Ja...
Nawet nie pozwoliłem mu dokończyć, bo uciszyłem go swoimi słowami.
-Kocham cię.-wyszeptałem.
W słuchawce przez bardzo krótką chwilę była cisza.
-Też cię kocham.-usłyszałem w odpowiedzi
Niemalże w tym samym czasie się rozłączyliśmy zostawiając po sobie łzy na komórce. Niepewnie ponownie spojrzałem na nasze wspólne zdjęcie na ekranie i po chwili usunąłem wszystkie nasze zdjęcia. Również wszedłem w kontakty i zanim ostatnia łza zdążyła skapnąć na ekran, usunąłem kontakt ,,Mój Yoongi".

2 komentarze:

  1. Czemu? :( Czemu tak? Myślałam na końcu że jungkook się obudzi i będzie myślał tylko że wyjechał a kiedy zejdzie na dół to Suga będzie na niego czekał z śniadaniem i się do siebi przytulą a Suga mu powie że nie pojechał :( CZEMU TAK KOBIETO?

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Szkoda tylko że Suga jednak nie został :(

    OdpowiedzUsuń