Lista piosenek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fluff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fluff. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2016

Możemy przetestować moje nowe łóżko?

skoro już was zachęciłam tytułem tooo
enjooy!!!! wracam do was ludzie cnie
troszkę się pozmieniało /czytajcie: bardzo/ i się porobiło, więc noXDXD blog oficjalnie znika z anteny soł, ale don't worry, zaczęłam bawić się wattpadem na którym tylko czytałam, więc może warto tam zajrzeć, bo why not? /kurcze, nie wiem czemu używam angielskiego soł/ ziomyyy, nie martwcie się, albo może się martwcie (?) bo mój styl pisania raczej się polepszył /możecie się cieszyć/ a za tym idzie to, że się zmienił /więc jak lubiliście mój stary styl, to cri/ no ale głównie chodzi o sam fakt mojego comebacku, bo ładnie się rozwinęłam i z kraba stałam się rakiem, czyli nie jest źle cnie. miłość to miłość, rodziną zawsze będziemy, tylko od teraz taką wattpadową rodzinką hihi dajcie mi szanse, nie skreślajcie mnie i wejdźcie na tego raka z dołu cnie, możecie mi już dawać miłość ziomki


poniedziałek, 12 września 2016

There's a reason I won't give you up-JiHope [4]

a/n
odwdzięczam się za krótki rozdział ;;;;
wgle dziękuję za wszystkie komentarze! Dziękuję za wszystkie i bym podziękowałabym każdej osobie z osobna, ale mój komputer tak się zacina, że zanim bym wam wypisała przemówienie na temat tego jak wam dziękuję, to długo by mi to zajęło XD mój komputer to pralka ok

-Kochałbyś mnie, gdybym miał tatuaże na całym ciele?
-Tak.-A kochałbyś mnie, gdybym...-Tak.-Ale nie dałeś mi skończyć.-Bo zawsze będę cię kochać.-mruknął, głaszcząc mnie po plecach.-Wyjdziemy gdzieś?-Proponujesz randkę?-spytałem cicho i podniosłem się z jego klatki piersiowej.-Może to nie będzie randka, ale coś podobnego.-uśmiechnął się promiennie, wstając z łóżka.-Masz ochotę spędzić ze mną trochę czasu na świeżym powietrzu?Kiwnąłem głową pewnie. Byłem taki szczęśliwy. Ogarnąłem się i włożyłem buty. W końcu skierowaliśmy się do wyjścia. Noc była dość chłodna, nie nowość, bo od jakiegoś czasu jest tak ciągle. Ale lubiłem takie chłodne wieczory. To ja prowadziłem HoSeoka po uliczkach, bo on był zielony w mojej dzielnicy. Powolnym krokiem ruszyliśmy do parku. HoSeok spojrzał na moją dłoń, a po chwili delikatnie wsunął swoje palce między moje. Czułem się, jak dziewczynka trzymając jego dużą i ciepłą dłoń. Fala ciepła przeszła po mnie. Czułem się niesamowicie. Moje policzki okryła purpura.-HoSeokie, mogę się ciebie o coś spytać?-jęknąłem cicho.-Jasne.-uśmiechnął się, ukazując przy tym swoje śnieżnobiałe, ostre zęby.Zimny wiatr zawiał, a ja usiadłem z nim na ławkę w parku.-Będziesz ze mną na zawsze?... Czemu nie odejdziesz? Co cię przy mnie trzyma?Odwróciłem od niego wzrok i spojrzałem na niebo, które przybrało barwę pudrowego różu. Słońce zaczęło się chować i pięknie odbijało się od rzeki, która była niedaleko.-Czemu pytasz? Będę z tobą na zawsze. Myślisz, że jesteś zabawką?-HoSeok podniósł mój podbródek i obrócił moją głowę tak, abym był skazany patrzeć na niego.W jego oczach odbijało się niebo... Ja i rzeczy nieistotne w tamtej chwili, takie jak drzewa robiące za tło.-Może jestem zabawką. Widzimy się po trzech latach, a ty zobaczyłeś już miliony ślicznych chłopców.-Wyglądam ci na kogoś, kogo interesuje miliony chłopców? Może to ty jesteś tym, dla którego tu przyjechałem, nie pomyślałeś o tym?Poczułem ciepły oddech na swoim jasnym policzku. Wzdrgnąłem się. HoSeok musnął moje usta swoimi wargami. Już po chwili nasze języki splotły się w namiętnym pocałunku. Przylgnęliśmy do siebie, całkowicie zatraceni w swoich uczuciach. Jego wargi... Były chłodne, ale słodkie, chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie, chciałem więcej, żaby trwał dłużej... Ale, niestety... był to jedynie ułamek sekundy. Kiedy oddaliliśmy nasze wargi, ciągle jednak będąc zbyt blisko siebie, wyszeptałem mu do ucha: „kocham cię”, on, jakby chciał odpowiedzieć to samo, jednak milczał i ponownie jego usta znalazły się na moich w bardziej gorącym, dłuższym pocałunku. Nie chciałem od życia nic więcej, tylko niego i niczego więcej. Naszymi ciałami zawładnęło pożądanie. Świat się nie liczył. Nic się nie liczyło. Tylko ja i on. Tylko my. Lekki wiatr poczułem na swojej skórze, a pocałunek został przerwany, co odznaczyłem jęknięciem niezadowolenia.-Możesz mi teraz uwierzyć, że nikt nie równa się z tobą?-szepnął do mojego ucha, dotykając delikatnie mojego policzka.Kiwnąłem tylko głową potwierdzająco. Dawno się nie całowałem i myślałem, że już nie pamiętam, jak to się robi.-Tęskniłem za tobą bardzo.-musnąłem nosem jego policzek.-Jesteś cały zimny, chcesz wracać?-spytał, przyciągając mnie do siebie delikatnie.-Zostańmy jeszcze chwilkę.-wypowiedziałem wprost do jego rozchylonych ust.Delikatnie, lecz stanowczo wsunąłem głowę pod jego czarną bluzę i umieściłem dłonie na jego biodrach. Przyciągnąłem się do niego i objąłem go jeszcze mocniej. On jakby nie chcąc mnie przestraszyć, umieścił powoli swoje lekko zimne dłonie na moich plecach. Później otulił mnie jeszcze mocniej, jedną dłonią wkładając swoje palce w moje potargane włosy. Czułem jego zapach. Pachniał jakimś niezidentyfikowanym płynem wymieszanym ze słodkimi i zarazem męskimi perfumami. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że on jest prawdziwy. W jego ramionach czułem się tak bezpiecznie. HoSeokie nachylił się do mojego ucha i je ucałował, a ja poczułem tam miłe łaskotanie. Czułość i ciepło emanowało od niego. Na swojej delikatnej skórze poczułem zimne krople. Odsunąłem się od Junga i spojrzałem niebo. Teraz było całe od szarych chmur, z których spadały małe kropelki.

There's a reason I won't give you up-JiHope [3]

-Nadal nie mogę uwierzyć, że to ty. Bo to ty... Prawda?-szepnąłem, nawet nie myśląc o tym, aby spojrzeć na starszego.
-A wyglądam inaczej? Gorzej? Lepiej? Coś się zmieniło?-mruknął, ocierając nosem o mój obojczyk.
-Wszystko się zmieniło. Ja, ty...
-Oglądajmy już, dobrze?-powiedział dość cicho i objął mnie ramieniem.
Swoją głowę położyłem tak, aby moje ucho było nakierowane w kierunku jego serca. Po prostu chciałem słuchać jego wolnego i spokojnego bicia. Ani razu nie pozwoliłem sobie spojrzeć na telewizje, gdzie akurat leciał jakiś obyczajowy serial, który HoSeok tak bardzo uwielbia, byłem zbyt zajęty zerkaniem na jego piękne, śnieżne policzki i oczy, od których odbijał się cały widok na telewizor. Naprawdę czułem się dziwnie. Może nie nieswojo... Bardziej odczuwałem strach i ulgę jednocześnie. Piszemy trzy lata, odkąd wyjechał, nagle on się zjawia bez ostrzeżenia, a ja jak gówniarz rzucam mu się na szyję. Minęły od jego przybycia już trzy dni, a ja nadal bałem się, że się obudzę, a go nie będzie. Bałem się, że to tylko sen, który był po prostu przesadnie rzeczywisty. Niepewnie objąłem go, a kiedy zobaczyłem, że ten nie reaguje, pozwoliłem sobie wtulić się w niego jak najmocniej. Położyłem głowę na jego kolanach i zamknąłem oczy.
-Czemu nie napisałeś, że przyjeżdżasz?
-Bo chciałem ci zrobić niespodziankę.-przejechał palcami po moim policzku, a ja mruknąłem na ten przyjemny gest.
-Każdego dnia boję się, że przestaniesz mnie kochać...
-Czemu tak nagle zmieniłeś temat?-spytał w końcu, odrywając się od ekranu i zerkając na mnie, nie czekając na odpowiedź, kontynuował.-Jestem stały w uczuciach. Stabilny emocjonalnie, a ty jesteś zbyt niesamowity, abym mógł przestać cię kochać, a co więcej-zranić.
-Zraniłeś mnie, wyjeżdżając i zostawiając mnie samego.-burknąłem, zaciskając powieki.
-Dobrze wiesz, że nie miałem wyboru. Byłem niepełnoletni, musiałem jechać nieważne, jak bardzo nie chciałem.
-Nie jestem głupi, wiem to, ale jesteś już pełnoletni i... I jakoś nadal tkwisz w Nowym Jorku...-westchnąłem nieco bardziej, ściskając go w pasie.
-Rozwinąłem się tam. Mam płatną pracę, karierę... Rozumiesz? Ustatkowałem się i jest mi tam dobrze.
-Kiedyś mówiłeś, że jak tylko będziesz pełnoletni, to wrócisz. Okłamałeś mnie.
-Nie okłamałem... Nie jesteśmy już dziećmi. Ja ci nie każę nagle wszystkiego rzucać i się przeprowadzić. Nie zostawię wszystkiego dla jednej osoby.-westchnął.
Wkurzyłem się. Wkurzyłem? Poczułem się dziwnie... Jakby okłamany, zraniony? Trafił w mój czuły punkt. Podniosłem się z jego kolan.
-Idę spać, dobranoc.-warknąłem.
Nie chciałem powiedzieć tego aż tak chamsko, chyba chodziło mi o to, żeby HoSeok zrozumiał, że jestem już dorosły, a teraz pokazałem, jaki to jestem niedojrzały.
-Jimin!-krzyknął.-Nie o to mi chodziło!
Głupie by było kłócić się, widząc się po trzech latach, więc chcąc nie chcąc wziąłem głęboki wdech i stałem tam. Jakbym zesztywniał, nie chciałem się ruszać. Kłótnia to nie była, sprzeczka też nie, ale poczułem się głupi i... Zraniony? Zraniony przez to, że wybrał prace, a nie mnie. Złożyłem wargi w wąską linie i czekałem na jakąkolwiek reakcje ze strony starszego. Po chwili słyszałem tylko kroki i swój ciężki oddech. Jego dłonie znalazły się na moich. Hobi delikatnie objął mnie od tyłu, kładąc swoją głowę na moim ramieniu. Widząc mój brak reakcji, przytulił mnie mocniej.
-Przepraszam.
-To ja zachowałem się głupio, prawda? To chyba jest na porządku dziennym, że najpierw praca, później miłość.-westchnąłem, kładąc swoje dłonie na te jego.
-Ale ty jesteś ważniejszy niż praca, po prostu muszę zaplanować wszystko. Wyjazd, pieniądze, prace.
-Wiem, zapomnij. Chodźmy po prostu spać.-westchnąłem i powoli wyszedłem z jego objęć.
Po tym, jak wyłączyłem telewizor, poszliśmy do sypialni. Jung rozebrał się i ubrał jakiś biały T-shirt, kładąc się do łóżka. Zrobiłem to samo. Moje mięśnie były spięte. To chyba normalne. Kto nigdy się nie bał, że zrobi coś głupiego w nocy przy ukochanej osobie? Leżałem zesztywniały, tak miałem każdej nocy od przyjazdu mężczyzny. Bo tak można go nazwać, przecież ma już 21 lat. Nie ruszałem się nawet trochę, oddychałem wolno, aby tylko on nie usłyszał mojego oddechu, tykanie zegara zagłuszało moje głośno bijące serce, a ja nawet nie myślałem o tym, aby wziąć trochę więcej kołdry dla siebie, choć miałem praktycznie tylko kawałek pościeli, ale liczy się wygoda HoSeoka. Jung miał kompletnie na odwrót, nie wstydził się niczego. Gdyby tylko oddał troszkę swojej pewności siebie mi... W końcu się przełamałem i objąłem od tyłu delikatnie starszego. Później całkowicie wtopiłem się w jego plecy.

a/n
krótkie ale jest ok XD

niedziela, 11 września 2016

There's a reason I won't give you up-JiHope [2]

a/n
jejku, ale wam ładnie się przyjęło te opowiadanie aaaa
przepraszam, jak w jakimś momencie spieprzę, ale ja tak mam czasem sooooo.... 


Czułem jego oddech na swojej skórze. Czułem zapach jego perfum. Zapach, przy którym nie umiałem się skupić i myśleć. Nagle zapragnąłem, żeby przestały nas dzielić nawet centymetry. On chyba pomyślał o tym samym, bo jego usta znalazły się na moich w tej samej sekundzie. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Jego ręce znalazły się na mojej tali i przyciągnął mnie do siebie. Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły się w jego włosy. Z czasem nasze wargi zaczęły ze sobą współpracować, całowaliśmy się coraz namiętniej. A ja chciałem, żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. Odpłacił mi tym samym, po czym wsunął język w moje rozchylone wargi. I nagle oderwaliśmy się od siebie. Oboje ciężko oddychaliśmy. On jednak mnie nie puścił. Przytuliłem się do niego i położyłem głowę na jego ramieniu. Gładził mnie po włosach jedną ręką, drugą cały czas mnie trzymał, jak gdyby bał się, że ucieknę. Chciałem żyć chwilą i nie martwić się o konsekwencje. Chciałem być z nim tu i teraz. Chciałem go czuć, jego dotyk, jego oddech.
-Tęskniłem.-szepnąłem mu do ucha.
-Też tęskniłem. Tęskniłem za tym gładkim głosem, który wypowiada moje imię. Tęskniłem za tobą.-odpowiedział, a ja wtuliłem się w niego jeszcze bardziej, chowając się pod jego bluzą.
-Masz ochotę na herbatę, kawę?-powiedziałem wprost do jego obojczyków.
-Mam ochotę popatrzeć na ciebie i pomyśleć jak bardzo mi cię brakowało. Mogę to zrobić?
-Jasne.
Odsunąłem się od niego delikatnie i pozwoliłem znów delektować się jego czekoladowymi tęczówkami. Objąłem bardzo delikatnie jego dużą dłoń, tak delikatnie, że aż sam jej nie czułem w swojej dłoni i skierowałem go do kanapy. Usiedliśmy. Łzy pociekły mi po bladych policzkach. On naprawdę istnieje, on jest przy mnie... To takie dziwne. HoSeok przyciągnął mnie do siebie. Położyłem głowę na jego klatce piersiowej, słuchając bicia jego spokojnego serca. Szeptem, wprost do ucha opowiedział mi o tym, jak bardzo tęsknił. Zamknąłem oczy. Ze szczęścia.
-Nie zostałeś tutaj na długo, prawda?-szepnąłem z podłamanym głosem.
-Czemu tak myślisz?-musnął mnie swoimi długimi palcami po włosach.
-Nie masz torby, walizki, nic... Kiedy wyjeżdżasz, za godzinę, dwie?...
-Za tydzień, może dwa. Myślałem, że mój chłopak będzie taki uczynny i pożyczy mi swoje ubrania.-zaśmiał się.
-Hyung, jesteś na nie za duży...
-Żartowałem, mam bagaże w samochodzie, zajmę się nimi później.
-Czuję się dziwnie...-szepnąłem pod nosem, nawet nie zerkając na starszego.
-To dlatego, że nie byłeś gotowy... Powinienem cię uprzedzić... Nie wiedziałem, że tak się zmieniłeś.-zaśmiał się cicho.-Stałeś się bardzo nieśmiały.
-Powiedz, jak tam jest u ciebie lepiej...-powiedziałem szybko, aby nie zostać jeszcze bardziej skompromitowanym.
-Dobrze... Trochę zbyt tłoczno i głośno jak dla mnie, lecz nadal w moim wielkim mieszkaniu jest pusto...
-A rodzice?
-Wyprowadziłem się od nich niespełna rok temu. Chciałem wyjść na swoje, pisałem ci przecież. Cóż, szkoda gadać.
-Jesteś głodny?
-Zmęczony po podróży i w sumie nic więcej. Muszę się przespać.
-Przespać?-zająknąłem się, źle odbierając jego słowa.
-Jimin, spokojnie. Pójść spać.-zaśmiał się i westchnął, odchylając do tyłu głowę.
-Zaścielę ci łóżko w pokoju gościnnym.-powiedziałem i wstałem z sofy.
-Nie będziemy spali razem?
-Widzimy się po trzech latach. Nie będziesz się czuł... Nieswojo?...
-Przecież nie jesteś kimś obcym. Śpijmy razem, dobrze?-zaproponował, również podnosząc się z kanapy.
-Idź po bagaże, będę na górze, otworzę drzwi, abyś wiedział, w jakim pokoju jestem.-szepnąłem.
Serce zaczęło bić mi szybciej. Dziwnie się czułem z myślą, że HoSeok będzie ze mną spał. W sumie już od początku jego przyjścia czułem się nieswojo i moje serce było niespokojne. To chyba nic dziwnego, bo przecież dawno go nie widziałem. Wszedłem po drewnianych schodach na górę. Otworzyłem drzwi po lewej i wszedłem. Był lekki nieporządek w moim pokoju, bo nie sprzątałem jeszcze. Też nie jadłem, nic w sumie jeszcze nie zrobiłem, a przyznając się, to odczuwałem lekki głód. Ogarnąłem trochę w pokoju i poczekałem na Junga. W końcu się zjawił z walizkami. Uśmiechnąłem się do niego delikatnie.
-Ładnie tu, przyjemnie.-powiedział, sunąc wzrokiem po całym pokoju.
-Pójdę się kapać. Jakbyś nie wiedział gdzie co znaleźć, to podejdź do drzwi łazienkowych. Chyba że ty chcesz iść się pierwszy myć... Bo wiesz... Dla mnie to bez różnicy.-powiedziałem szybko, aby nie wyjść na nieuprzejmego.
-Uspokój się kochanie. Czemu jesteś tak zdenerwowany? Stresuję cię? Ty idź się myć, ja się kąpałem przed podróżą.
Kiwnąłem głową z lekką purpurą na policzkach. Szybko wszedłem do łazienki, próbując uspokoić oddech. Spojrzałem w lustro i zimnymi dłońmi dotknąłem policzków, aby zrobiło mi się zimniej.
-To tylko HoSeok.-szepnąłem i zacząłem zsuwać ze swoich ramion bluzę.
Po bluzie ściągnąłem koszulkę i zacząłem odpinać spodnie. Zdjąłem je i niedługo po tym byłem całkiem nagi. Wszedłem do kabiny i oblałem się strumykiem wody. Zrobiło mi się od razu lepiej. Już po chwili całkowicie zapomniałem się w kąpieli. Obmyłem swoje kruczoczarne włosy. Po chwili usłyszałem otwieranie drzwi od łazienki. Zląkłem się i szybko zerknąłem w tamtą stronę.
-H-HoSeokie, co ty tu robisz?-jęknąłem głośno, zakrywając wszystko, co trzeba, mimo iż wiedziałem, że nic nie widzi przez tę szybkę od kabiny.
Poczułem się głupio, że nie zamknąłem łazienki na zamek, ale nie spodziewałem się, że starszy tak bezkranie do niej wejdzie.
-Nie denerwuj się tak.-oparł się ramieniem o framugę drzwi.-Chciałem się spytać tylko, czy mam spać z tobą, czy na podłodze.
-Ze mną. Hyung, teraz wyjdź, dobrze?-przełknąłem ślinę i poczułem znów falę gorąca.
-Ale wstydnisia z ciebie. Dobrze, dobranoc.-powiedział dość cicho z miłym tonem głosu, opuszczając łazienkę.
Po kąpieli wszedłem powoli do pokoju. HoSeokie już spał. Zrzuciłem ze swoich bioder ręcznik i szybko ubrałem jakąś bieliznę i dużą koszulkę z moim ulubionym zespołem rock'owym. Zgasiłem światło i położyłem się powoli obok HoSeoka, który najwyraźniej już był pogrążony w śnie. Było już blisko dwudziestej. Nie mogłem zasnąć. Przyczyniał się do tego Hobi, to, że niedawno co się obudziłem i to, że było gorąco. Troszkę się pokręciłem w łóżku i w końcu zdecydowałem się zagadać do starszego, aby mieć pewność, że na pewno śpi.
-Hej, śpisz już?-szepnąłem, szturchając delikatnie ramię szatyna.
-Tak.-mruknął cicho.
-Tylko ci coś powiem.
-Tylko szybko.
-Kocham Cię.
-Tylko tyle?
-A czy to mało?
-Wystarczająco dużo, ale jak chcesz mi to powiedzieć, to mów mi to o poranku, dobrze?-sapnął i obrócił się w moją stronę, delikatnie mnie tuląc do siebie. Jego broda była na moim czubku głowy, a jego dłonie obwiązane wokół moich pleców. Nie ważne, że było mi gorąco, ważne, że było przyjemnie.
Hoseokie imponował mi. Był taki męski, a jednocześnie pod skórą prawdziwego mężczyzny, krył chłopca lubiącego przytulanie. Zamknąłem oczy i próbowałem zasnąć, czując jak Hobi wydycha w moje kosmyki włosów swoje powietrze i słysząc bicie jego serca. Te dwie rzeczy upewniały mnie w przekonaniu, że on jest prawdziwy i żywy.

sobota, 10 września 2016

There's a reason I won't give you up-JiHope [1]

Widziałem go po raz ostatni. Jak wsiada w pociąg i odjeżdża. Jak macha mi na pożegnanie i mimo iż był uśmiechnięty, to oczy aż mu się świeciły od łez. Tak cholernie długo się szykowałem na odprowadzenie HoSeoka na peron, aby mnie zapamiętał jako pięknego chłopaka, lecz tak naprawdę on unikał przez całą drogę ze mną kontaktu wzrokowego, że aż sam nie wiem, czy chociaż zapamiętał, jak ułożyłem dla niego włosy. Pociąg zniknął i zniknęło wszystko, co dla nie ważne. Poczułem nieprzyjemny chłód i chciałem już być w domu, aby zatopić się w kołdrze i zamieszkać na łóżku. Nie dziwię się moją reakcją. Miałem dopiero siedemnaście lat i w sumie byłem nadal gówniarzem, który potrzebował miłości. Sam nie wiedziałem co czuję, bo moje uczucia jako dorastającego chłopaka, były trudne do zidentyfikowania. Gdyby tego dnia HoSeok miałby odejść i zniknąć tak jakby nic między nami nigdy nie było, to zatrzymałbym go dla siebie za wszelką cenę. Zatopiłbym go w ramionach i nie puszczał, dopóki on przestałby się opierać. A gdyby ten odszedł, to po prostu bym go znienawidził i uznałbym go za samoluba. Tamtego dnia już nie wychodziłem spod kołdry. Następnego dnia było to samo. Dopiero po jakimś czasie odważyłem się do niego napisać. Nie napisałbym pierwszy, gdybym nie wiedział, że przecież HoSeok jest idiotą i nigdy nie pisze pierwszy, jakby żył zasadą "Jimin jest młodszy, więc niech on do mnie napisze." Spytałem się, jak jest w nowym mieszkaniu i czy zdążył pozwiedzać tak wielkie miasto, jak Nowy York. Kiedy odpisał, to zaschło mi aż w gardle. Nie wiem czemu, nigdy tak nie miałem. „Jest fajnie :>". To miała być odpowiedź? Toż kurwa się postarał. Może napisał tak, bo wcale nie było fajnie, bo czuł się samotny, albo po prostu uznał, że w Nowym Yorku są fajniejsi chłopcy ode mnie i uznał, że takimi odpowiedziami może mnie spławić. Westchnąłem i wysłałem mu uśmiechniętą buźkę. Każde kolejne dni były lepsze. Coraz więcej pisaliśmy, a ja łapałem powolną depresję przez tę cholerną tęsknotę. To trwało coś około trzech lat, czyli inaczej do dzisiaj. Piszemy nadal, a przez to, że jestem już dwudziestolatkiem, to nasze rozmowy stały się jeszcze bardziej erotyczne i odważne. Jako dwudziestolatek też miałem już ochotę na seks i to nie z byle kim, ale z HoSeokiem. Czasem też zdarzyło mi się spytać, kiedy się spotkamy, ale ten mi mnie spławiał, natychmiastowo zmieniając temat. Wtedy nadchodziły te czarne myśli „Może mnie zdradza?" „Może dla niego nie jestem już jego chłopakiem, ale kolegą, którego nie chce zranić, ale ma kogoś już innego. Ładniejszego i seksowniejszego". Nadeszły wakacje. Powinienem w sumie odwiedzić swoich rodziców, bo dawno ich nie widziałem. A dokładniej nie widziałem ich od przeprowadzki, ale w sumie jak sami się nie upominają o spotkanie, to nie będę się narzucał. Usiałem na kanapę i włączyłem jakiś serial. HoSeok napisał, że przez kilka dni nie będzie miał czasu i nie możemy pisać. Zawiodłem się w sumie, nie miałem nic do roboty, jeśli rodziców nie było, a mój chłopak nie mógł ze mną pisać. Minął już jeden dzień, dwa, trzy i w końcu usłyszałem dźwięk mojego telefonu, więc sięgnąłem po niego i sprawdziłem, kto napisał, choć znając mój jakże szeroki krąg przyjaciół, to podejrzewałem, że to tylko reklama. Jednak nie tym razem. Napisał HoSeok. Gdyby się dało, to zakrztusiłbym się powietrzem ze zdziwienia. On praktycznie nigdy do mnie pierwszy nie pisze. Odebrałem ją: „Pisałeś, że przeprowadziłeś się rok temu, prawda? Twój adres, który mi podałeś, jest aktualny?" nietypowa treść, odpasałem, że tak, a ten mi napisał, że chce mi wysłać pocztówkę z Nowego Yorku. Chyba chciał mnie jeszcze bardziej zdołować. Heh, ciekawe czy jego rodzice o tym wiedzą, że nadal jesteśmy razem. Z tego, co pamiętam, to jego matka mnie traktowała jak swojego syna, lecz ojciec mnie nienawidził. Sięgnąłem ze stołu puszkę pepsi i wziąłem kilka łyków. Nienawidzę, jak temperatura sięga tak wysoko. Kolejny dzień. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Ktoś ładnie się dopierdalał, a ja dopiero co się obudziłem. Była już 17.30, zawsze spałem długo, ale dzisiaj przesadziłem. Ogarnąłem fryzurę i się ubrałem. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem czekoladowe włosy, które chowały się za czapką. Chłopak zdjął nakrycie z głowy. Szczupła twarz łudząco podobna do HoSeoka. HoSeok? HoSeok przecież był grubszy. Nie jakiś tłusty, ale miał duże policzki, a ten tych policzków nie posiadał.
-Jimin?
-T-Tak...-wydusiłem, nie rozumiejąc, o co chodzi.
-Tęskniłem.-szepnął z lekkim uśmiechem, ale się nie ruszał, jakby bał się mnie przestraszyć.
Nie mówiłem nic. Jakbym ogłuchł i nie słyszał nic. Jakbym oślepł i nie widział nic. Czułem się jak laleczka. Odezwać się? Ale co powiedzieć?
-Jest pan nowym listonoszem?-spytałem niepewnie, wychodząc na głupca.
-Można tak powiedzieć. To ja. HoSeok.-parsknął lekko i zbliżył się niepewnie, aby mnie nie spłoszyć.
-To głupi żart, prawda?-spojrzałem na palce swoich stóp, czując, jak oblewa mnie fala gorąca.-Co ty tutaj...
Moje serce biło niewyobrażalnie szybko. Nie wiedziałem jak zareagować. Krzyczeć ze szczęścia, płakać, zatrzasnąć mu drzwi przed nosem?
-Potrzebowałem cię zobaczyć...-szepnął i mnie przytulił.
Czułem na sobie miłe ciepło. Ramiona, które mnie dotykały i duże dłonie, które muskały moją szyję. Chciałem bardzo odwzajemnić pieszczotę, ale moje dłonie nie były zdolne do tego czynu, więc zwisały bezradnie w powietrzu jakby żyły swoim życiem. Marzenie, które było jeszcze niedawno tak niemożliwe i odległe w jednej sekundzie się spełniło. Nie, moje marzenie stało przede mną i mnie tuliło. Szczeniackie by było w tej chwili zacząć płakać. Niepewnie dotknąłem dłońmi jego pleców.
-Nie wierzę... To takie... Dziwne...
-To, że nie przyjechałem do ciebie wcześniej, jest dziwniejsze...-wyszeptał.
Nie wytrzymałem. Kilka pojedynczych łez skapnęło na jego bluzę. Oby tego nie poczuł, nie może wiedzieć, że płaczę jak gówniara.
Odsunęliśmy się od siebie powoli i spojrzeliśmy sobie w oczy. Zmienił się. Wiem, że oprócz tej nudnej pracy papierkowej w wielkiej branży, w wolnych momentach ćwiczy taniec, więc się nie dziwię, bo sam kiedyś tańczyłem i wiem, jak to zmienia sylwetkę. Ciekawe, czy charakter mu się też zmienił?... Znaczy, kiedy pisaliśmy, to był taki sam, ale to tylko pisanie...
-Czemu przyjechałeś?-spytałem, pociągając nosem.
-Nie mogłem odwiedzić swojego chłopaka?-spytał, obejmując mnie w talli.
-M-Możesz... Jasne, że możesz... Tylko nie mogę uwierzyć, że to naprawdę ty...
-Nie wierzyłeś, że przyjadę?
-Szczerze, to myślałem, że już cię nigdy nie zobaczę.
-Aż tak spieprzyłem, że tak myślałeś?-szepnął i delikatnie mnie przyciągnął do siebie.
-No, troszkę się nie postarałeś Hyung...-parsknąłem cicho.
HoSeok zbliżył się do mnie powoli, niepewnie lekko garbiąc się, aby być na mojej wysokości. Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.  

[a/n]
kochajcie te gówno i tyle XDDDDD

piątek, 18 marca 2016

Słuchawki-VKook

Siedziałem obok Jeongguka który na kolanach trzymał laptopa, reszta chaotycznie latała po mieszkaniu przygotowując się jak zawsze na imprezę. Ja nic ze sobą nie robiłem, gdyby któryś powiedział, że źle wyglądam zapewne stracił by ząbki. Zresztą miałem w dupie tą imprezę, chciałem leżeć w łóżku i się wyspać. Widziałem że Jeon też się nie śpieszy, ponieważ oglądał anime. Co jest dla niego ważniejsze od anime? Nie wiem, ale na pewno nie impreza. Mimo iż sam byłem fanatykiem anime, to już od ponad dwóch lat nie oglądam, bo wychodzi same gówno nie tak jak kiedyś, które Jeon najwyraźniej lubi. Ułożyłem jak najwygodniej głowę obok młodszego krzyżując ręce i zamykając oczy, aby trochę pospać. Przez przypadek dotknąłem czegoś cholernie gorącego. Drgnąłem i spojrzałem w stronę tego co śmiało sprawić, że jęknąłem jak jakaś nastolatka która właśnie zobaczyła swojego idola. To był laptop tego gówniarza. Spojrzałem na niego wściekły, lecz ten nawet nie zważał na mój wzrok bo był zapatrzony w ekran gdzie biegały te małe, kruche postury.
-No kurwa, wyłącz tego laptopa bo zaraz ci się spali!-warknąłem gładząc miejsce które mnie oparzyło.
-Tak hyung.
Ten gówniarz kompletnie mnie nie słuchał, był zbyt zafascynowany jakim dziwnym kolesiem z lisim ogonem w białej sukience. Po jego anime dało się wszystkiego spodziewać, więc nawet nie zastanawiałem się kim ten białowłosy w ekranie jest. Trochę się poirytowałem. Co mnie obchodziło, że oglądał anime? Mnie się nie lekceważy.
-Yah!-warknąłem oburzony trzaskając klapką od laptopa i odkładając go na stół przed nami.
Ten spojrzał na mnie prawie że szklanymi oczami zatykając usta jakbym przynajmniej przed chwilą zabił jego matkę. Siedziałem zdezorientowany. Chyba nie będzie mi tu płakać?
-Hyung..-powiedział łamanym głosem.-Teraz się nie dowiem czy Tomoe uratuje Nanami!
-Aish! Ogarnij się, wszyscy i tak na końcu umrą!-powiedziałem jakby naprawdę miało się stać, myśląc, że ten oszczędzi sobie ryczenia kiedy mu wmówię, że tak właśnie jest.
-Nie kłam! Widziałem te anime już tysiąc razy i nikt nie umrze!
-C-Co?-myślałem że zaraz go zabije.-Pieklisz się że nie wiesz czy jakiś tam Temeo uratuje kogoś tam, mimo że wiesz co się stanie bo to oglądałeś?!
-Hyung... Ale to są wrażenia od nowa...-powiedział lekko smutny.
-Nigdzie nie idę!-krzyknęliśmy w tym samym czasie do chłopaków na co ci byli zdziwieni.
-Pokłóciliście się i teraz będziecie się fochać jak panienki? Podpaski wam kupić na zapas?
Po słowach Namjoona byłem już gotowy, aby przeskoczyć przez oparcie kanapy i mu walnąć, ale Jeongguk szybko objął mnie w nadgarstku ze szczenięcymi oczami.
-My się wcale nie pokłóciliśmy....-powiedział cicho jakby miał zamiar powiedzieć to w myślach, ale mu nie wyszło.-Ale się zaraz pokłócimy, jeśli Hyung nie da mi obejrzeć do końca anime!
Z każdym słowem mocniej ściskał mój nadgarstek zaciskając zęby jak furiat. Aż sam się przestraszyłem. Wyrwałem się z jego silnego uścisku i lekko pomasowałem bolący nadgarstek mordując go wzrokiem.
-Dobra, rób co chcesz, ale jak ci się sfajczy to nie myśl, że pożyczę ci swój.
Przeskoczyłem przez oparcie sofy i wziąłem szklankę wcześniej pozostawioną przeze mnie na stole z sokiem jabłkowym. Wziąłem dwa łyki opierając się o ścianę.
-Idziecie czy nie?-spojrzałem na resztę pogardliwym wzrokiem.
Ci tylko wyjrzeli przez ramię i wyszli z domu. Zostaliśmy sami. Teraz nawet nikt by mnie nie powstrzymał gdybym zaczął go dusić za takie wyrażanie się do Hyunga. Spojrzałem na niego, ten z zafascynowaniem oglądał odcinek teraz już kompletnie innego anime. Już kocham go od kilku lat, ale nadal jestem dla niego ostry. Byłem zły za to co robiłem. Za to, że w ogóle go kochałem.
-Kocham cię.-powiedziałem w myślach próbując wytworzyć w głowie sytuacje, jak młodszy by zareagował.
-To nie jest prawdziwe uczucie. Uroiłeś to sobie.-nagle młodszy wyszedł z ,,animowego" transu i przemówił.
Jego głos był lekko podłamany, jakby się stresował, ale z drugiej strony mówił to, jakby miał to kompletnie w dupie, lub chciał mnie przekonać, że to jest nieprawda.
Ale jak on mógł mi odpowiedzieć? Powiedziałem to w myślach... Tak mi się wydaję... Czasem zdarzało mi się powiedzieć moje myśli na głos, ale jeszcze nie w tak ważnej kwestii. Zrobiłem się czerwony, a zarazem wściekły. Ja właśnie nieświadomie wyznałem mu uczucia, a ten jak idiota próbuje mnie przekonać, że to nieprawda?! Otworzyłem usta, aby go zbluzgać, ale ten był szybszy.
-Nie wysilaj się idioto.-warknął
Oniemiałem. Co? Czemu? Jak?
-Wiadomo że ona kocha tylko Yato, więc po co się wysilasz i robisz z siebie barana?-powiedział poirytowany układając laptopa na wygodniejszej pozycji.
Czyli co?! On przez cały czas mówił do ekranu?! To chyba lepiej, gdyby to naprawdę było do mnie to jakbym został kosą w twarz. Złapałem wielki oddech i wziąłem kolejny łyk soku siadając obok młodszego. Ani zasnąć bo te laleczkowate postacie podrażniały tym swoim piskliwym głosikiem moje uszy ani napisać jakąś piosenkę, bo zamiast dobrej piosenki na kartce znalazłby się napis ,,Kocham Jeongguka" lub dialogi tych postaci z jego anime. Mógłbym również pójść na górę do pokoju mojego i Jeongguka i tam spać, ale był tam taki bałagan, że nawet nie wiem czy dostałbym się do łóżka. Swoją drogą musimy tam posprzątać. Od zamyśleń wyrwał mnie mocny trzask klapką od laptopa. Odwróciłem głowę w stronę chłopaka, a ten ze swoimi ślicznaśnym uśmiechem patrzał na mnie.
-Hyung, może pójdziemy na tą imprezę?
Mimo iż to był Jeongguk i z nim poszedłbym na sam koniec świata to po prostu byłem zmęczony. W sumie zawsze byłem zmęczony, ale teraz było to zmęczenie nie do zniesienia. Chyba zbyt dużo czasu przebywam z Yoongim.
-Idź sam.
-Hyung....-przedłużył te słówko ciągnąć mnie za rękę.-No chodź...
-Nie ma mowy.
-Ja się ubiorę i ty też idź. Później pogadamy.
Powiedział to tak pewnie że zapewne myślał, że się namówię. Ja w tym czasie ułożyłem się na sofie próbując zasnąć. W końcu nastał ten cholerny moment, kiedy młodszy był już gotowy. Dla dobra własnych uszu wstałem i otworzyłem drzwi jakbym miał iść z nim. Kiedy ten wyszedł pierwszy pomachałem mu z wrednym uśmiechem zatrzaskując za sobą drzwi i mówiąc ,,baw się dobrze". Chyba sobie odpuścił bo się nie dowalał do drzwi jak jakaś pijaczyna, więc rzuciłem się na sofę zadowolony z siebie. Kiedy zasnąłem i tak w końcu obudził mnie wydzwaniający telefon.
-Kurwa, naprawdę?-powiedziałem zaspanym głosem błądząc po stole dłonią, aby złapać tą przeklętą komórkę. Jeszcze zanim złapałem smartfona to spojrzałem na zegar. Była 3.23 a tych pedałów jeszcze nie było. Przystąpiłem do siadu i poprawiłem fryzurę, aby chociaż dawała iluzje ogarniętej. Nacisnąłem zieloną słuchawkę i ziewnąłem zanim jeszcze usłyszałem czyjeś słowa.
-TaeHyung....-powiedział ktoś nieźle nachlany.
Jego głos był tak stłumiony, że nie dało się ocenić z kim rozmawiam. Zacząłem żałować, że nie spojrzałem kto dzwoni.
-Z kim rozmawiam?
-Ze mną...-powiedział czkając co chwila.
Ktoś albo sobie ze mnie żartował, albo jest tak głupi.
-,,Ze mną"? Mów jaśniej albo się rozłączam.-warknąłem jedną ręką przecierając jeszcze zaspane oczy.
-No z Jiminem.
-Czego chcesz? Mam nadzieję, że to coś ważnego, bo inaczej wyrwę ci jaja.
-Czy takie ważne to nie wiem... No chyba ważne.-mówił przytłumionym głosem.-Jeongguk się nieźle nachlał i teraz siedzi w kabinie i rzyga, a kiedy chcieliśmy go zgarnąć do domu to on powiedział, że bez ciebie nigdzie nie idzie.
-To chyba jakiś żart...



Poszedłem do klubu wskazanego przez chłopaków. Było dość tłoczno, ale poruszanie nie sprawiało mi jakiś większych problemów. Z tego co mi przekazał rudzielec to byli w łazience. Kiedy wszedłem do łazienki ich już nie było. Tak po prostu sobie poszli i zostawili tego gówniarza samego w kabinie. Myślałem że Jimin żartuje pisząc do mnie ,,Ej, jak ty idziesz to my spadamy stąd i idziemy do innego klubu." Dwie kabiny były zajęte. Teraz aby nie palnąć gafy i nie pukać do złej kabiny. Złożyłem
usta w linie i zacisnąłem pięści. Postanowiłem zdać się na umysł. Zarzuciłem kaptur na głowę, bo gdybym zaczął gadać jakieś zasrane przemowy do złej osoby, a ta akurat by załatwiała swoje potrzeby, a w dodatku by się okazało, że my się znamy to byłby przypał. Długo jednak nie musiałem się zastanawiać, ponieważ z drugiej kabiny wyszła laska z facetem dopiero co ubierając sukienkę. Myślałem że się zrzygam. Nie dlatego, że robili to w kabinie, ale dlatego że te kabiny były obleśne. Wtedy zostały ostatnie zamknięte drzwi. Zapukałem do nich.
-Jeongguk.... Otwórz...-powiedziałem cicho opierając się o kabinę.
-Będziesz na mnie krzyczał?...-spytał niepewny.
Przez chwilkę miałem taką ochotę, lecz po jego głosie mogę stwierdzić, że jest urżnięty w trupa i zdołowany, więc krzyczenie zostawię na jutro.
-Nie... Otwórz...
Po chwili w drzwiach przekręcił się zamek, a drzwi z wielkim trudem zostały otworzone przez Jeongguka. Wyglądał jak nieboszczyk, zapewne bym go uznał za trupa, ale ze mną rozmawiał, co zaprzeczało mojej teorii. Ukucnąłem nad nim i dotknąłem jego czoła. Było strasznie gorące. Westchnąłem głośno i przez chwilkę nie byłem pewien co dalej.
-Hyung....-jego głos przerywała nieustająca czkawka.-Przepraszam...
-Pogadamy jutro...-szepnąłem i objąłem go w pasie podnosząc go z ziemi.
*****
Kiedy wracaliśmy było tak miło. Znaczy mogłoby być gdyby Jeon był trzeźwy i chociaż na chwilę przestał kłapać jadaczką. Westchnąłem ciężko i wpychając dłonie do kieszeni od dżinsów spojrzałem w jasno świecący księżyc. Na chwilę się zatrzymałem, lubiłem obserwować niebo nocą. Kiedy oddałem się myślą to już po chwili zostałem kuksańca w żebro od młodego.
-Oszalałeś?-warknąłem lecz się nie gniewałem, bo widziałem jego piękny uśmiech.
Chyba miał zamiar odpowiedzieć, jest człowiekiem który musi odpowiedzieć na każde pytanie, lecz po chwili zaczął wydobywać z siebie dziwne dźwięki. Później zniknął w krzakach wymiotując zbędnym alkoholem w jego żołądku. Wzrok ludzi, którzy też wracali do domu z imprezy był bezcenny. Podszedłem do niego i złapałem go za rękę, aby ten się nie wywalił przy najbliższym kroku.
-Hyung! Hyung!-po chwili zaczął powtarzać jak szalony wyrywając się z mojego uścisku.-Patrz!
Brunet wskazywał na migającą gwiazdę. Zachowywał się, jakby widział takie zjawisko pierwszy raz. Żeby jak ostatnim razem obyło się bez fochów udawałem, że tak samo fascynuje się tym widokiem jak on. Tak naprawdę kiedy on spoglądał na tą ,,nadzwyczajną" gwiazdę ja patrzałem na jego idealną twarz. Księżyc delikatnie oświetlał jego czarne w lekkim nieładzie włosy, które wiały za każdym dmuchnięciem wiatru. I te jego lekko krwiste usta, idealnie by się nadawały do całowania.
Już nie mówiąc o ciemnych oczach, które zawsze tryskały szczęściem. Kiedy Jeongguk ogarnął się i zaczął iść, również ruszyłem. Przez pewną chwilę byłem pewien, że dojdziemy do mieszkania bez kłopotów, lecz ten po prostu po chwili się wyjebał. Co się dziwić, szedł slalomem nie zważając na wszystkie przeszkody. Lekko rozbawiony patrzyłem jak siedział na betonie, a dzięki gwiazdom mogłem zauważyć te kręcące się łzy w jego oczach.
-Nie mów że.... Będziesz płakać.-Jęknąłem zdziwiony kucając przy nim.
Młody przycisnął usta w wąską linie powstrzymując się od łez, może jednak pamiętał o ,,swojej dumie" nawet będąc pijanym i siedząc tyłkiem na betonie.
-Dzieciaku.... Takiego pijaka wstyd do domu zabierać.-powiedziałem do siebie.
Pozwoliłem wejść mu na plecy, oczywiście z tak prostą czynnością też miał problem. Wybaczyłem mu, nie raz ja również się uchlałem i zapomniałem jak odkręca się kran, skończyło się na tym, że trzeba było wzywać hydraulika. Kiedy w końcu wszedł jakąś na moje plecy wstałem z ziemi. Był dość lekki jak na takiego wysokiego typa. Noszenie go mógłbym ze spokojem porównać do noszenia plecaka szkolnego. Uśmiechnąłem się do siebie. Zastanawiało mnie, czemu młody sapie mi do ucha jak pies.
-Jeonggukie czemu tak sapiesz?-warknąłem poirytowany.
-Tyłek mnie boli.-powiedział i wtopił policzek w moją bluzę.
-Nie narzekaj. Mogłeś walnąć zębami o chodnik, mogłeś zedrzeć sobie twarz, a nawet coś złamać. Zadek poboli, poboli i przestanie.
-Tae Hyung...-powiedział cicho jakby zapadał powoli w sen.
-Hym?
-Ładnie pachniesz.-zaśmiał się cichutko, a po chwili już wiedziałem, że zasnął.


Położyłem go na swoim łóżku po tym jak go posprzątałem. Wtedy właśnie się obudził. Czemu nie położyłem go na jego łóżku? Na pościeli miał puzzle, które długo układał i zabiłby mnie gdyby zobaczył, że są rozpieprzone. Przyniosłem mu też szklankę soku jabłkowego, bo jego metabolizm był na tyle dziwny, że po zwykłej wodzie rzygałby ze zdwojoną siłą do rana, aż w końcu nie miałby czym wymiotować i zacząłby rzygać krwią. Sam byłem już zmęczony. Zmęczony to słabe określenie. Bardziej by to opisywało takie brzydkie ,,W chuj bardzo umierający ze zmęczenia". Chciałem pójść jeszcze zgasić światła na dole i coś przekąsić oraz się napić, bo to by mi się przydało. A najbardziej chciałem wziąć prysznic i później pójść spać, ale przy Jeongguku żadna z tych rzeczy była niewykonalna. Trzymał mnie jak jakiś dzieciak za rękaw od bluzy pisząc , że mam przy nim zostać. Ogółem to był gówniarzem, ale teraz przerastał siebie. Westchnąłem i położyłem się obok niego czekając jak zaśnie. W sumie to Jeon jak się uchlał to zasypiał po kilku minutach, lecz tym razem nic nie wskazywało na to, że ma się pogrążyć w śnie, bo cały czas pierniczył jakieś niespójne zdania.
-Pocałuj mnie.-w końcu powiedział i owinął dłońmi moją rękę delikatnie, robiąc tak zwany ,,dziubek".
Oczywiście że bym to zrobił. Nawet bez jego pozwolenia mógłbym to zrobić, a ta noc byłaby niezapomniana przeze mnie i jego, ale nie mogłem go wykorzystać. Źle bym się czuł z tym że wykorzystałem okazję, że był nachlany i zacząłem go całować. Zwłaszcza, że on nie ma pojęcia co mówi i wcale tego nie chce. A następnego dnia by się spytał, co robiliśmy w nocy. Co ja miałbym mu opowiedzieć ,,Całowaliśmy się. Ale nie bój się, mogę o tym zapomnieć." Mimo tego jakąś tak nie wytrzymałem. Zbliżyłem się do niego i wplątałem dłoń we włosy złączając nasze usta w długim pocałunku. Jeongguk usiadł na moich biodrach i nachylił się tak, aby patrzeć w moje oczy. Myślałem, że zaraz się spalę. Chciałem wstać, umyć się, zjeść, i pójść spać w salonie bez poczucia winy. Ale to było silniejsze ode mnie, zresztą to on po chwili wepchnął mi język do gardła, więc mógłbym powiedzieć, że to ja byłem wykorzystany. Oddałem już po chwili pocałunek. Siedział tak na mnie chwilę i położył głowę w wgłębieniu między głową a ramieniem. Przez chwilkę tak leżał i całował mój obojczyk. Nie wiedziałem jak się zachować. Po chwili po prostu przestał i leżał na mnie. Nawet nie mogłem zobaczyć jego idealnej twarzy. Leżałem i leżałem z upływającymi minutami. Przez chwilkę nawet pomyślałem jak idiota, że umarł. Delikatnie położyłem go obok siebie, po prostu zasnął.
-Idiota.-westchnąłem pod nosem i wstałem aby się wykąpać.
Po orzeźwiającej kąpieli i zjedzeniu czegoś położyłem się znów obok niego. Co za idiota, jak mógł zasnąć kiedy się ze mną całował?


Kiedy się obudziłem Jeongguka obok mnie już nie było. Może się przestraszył, kiedy zrozumiał że coś między nami było? Może pamiętał co się wydarzyło i teraz nie będzie chciał ze mną rozmawiać? Miliony myśli przemykało mi na minutę. Na stole było już śniadanie. Widziałem, że wszyscy mieli mocnego kaca. Miałem szczęście, że ja nic nie piłem. Oczywiście przy stole nie było Jeona. Znaczyło to, że chyba faktycznie się wkurzył lub zszokował moim wczorajszym zachowaniem. No ale kurwa, to on mnie prowokował.
-Wy pedały!-krzyknąłem przypominając sobie co się stało wcześniejszej nocy.-Czemu zostawiliście tak  młodego w łazience?!
Przecież nic by takiego nie miało miejsca, gdyby oni po prostu wzięli młodego do domu i wrzucili do jego łóżka. Ja bym już przespał noc na kanapie, on by spał na swoim łóżku, a właśnie tego dnia chłopcy by zostali opieprz za zniszczone puzzle.
-Spierdalaj. Jeon upierał się, że nie wyjdzie póki nie przyjedziesz.-warknął Jimin gryząc tosta.
Nawet przeszło mi przez myśl, że zrobił to specjalnie. Aby mnie wykorzystać. Czasem wpadam na bardzo absurdalne pomysły. Po chwili na dół zszedł Jeongguk z uśmiechem na twarzy. Właśnie musiał wyjść spod prysznica, ponieważ swoje mokre kosmyki włosów wycierał malutkim ręcznikiem wiszącym na szyi. Jakby nigdy nic dosiadł się do stołu siadając obok mnie. Wziął tosty które były ułożone na talerzu i powoli włożył do ust patrząc na mnie jakby trochę uwodzicielsko.
-Tae! Przestań, odbija ci.-powiedziałem w myślach uderzając się w głowę.
-Tyłek mnie boli.-jęknął po chwili młody.-Hyung, chyba mnie w nocy nie zgwałciłeś? Mogłeś mnie wykorzystać!
-C-Co?-zrobiłem się cały czerwony na jego chore sugestie.-Zadek cię boli bo spadłeś dupą na chodnik tak się urżnąłeś!
Wszyscy wybuchli śmiechem, a Jimin zaczął mnie dziwnie obserwować.
-Na pewno? Nas nie było, wszystko się mogło zdarzyć. A tak w ogóle to Jeonggukie tak dużo nie wypił. Tylko dwa piwa, więc Jeonggukie gdyby TaeHyungie cię zerżnął to ty też nie jesteś bez winy. Może i byłeś napity na tyle, aby porzygać i być nieogarnięty, ale na pewno miałeś jakąś tam świadomość.-parsknął.
Po tych słowach zakrztusiłem się sokiem i szybko uderzyłem pięścią w klatkę piersiową aby odetchnąć. Dwa piwa to faktycznie nie tak dużo. Ten mały gówniarz miał świadomość tego co robi. Jeongguk nie zachowywał się dziwnie. Nie zarumienił się, a ja zapewne po słowach Jimina na miejscu młodszego bym się spalił ze wstydu. Tylko uśmiechnął się uwodzicielsko i oparł głowę o dłoń patrząc na mnie.
-Może i miałem pewną świadomość. To coś zmienia?-spytał  z lekką chrypką co jeszcze bardziej mnie pociągało.
Chyba zamurował tą odpowiedzią nie tylko mnie ale i też Jimina, który najwidoczniej nie spodziewał się takiej odpowiedzi.



Siedziałem w swoim pokoju ciesząc się, że jestem sam. Pisałem aktualnie jakąś piosenkę ze słuchawkami na uszach. Gdy słuchałem swoich ulubionych utworów nie myślałem o niczym. Miło mi się tak siedziało. Sam w domu. Tak bez nich powietrze wydawało się czystsze. Ale to zapewne sprawa otwartego okna, które otworzyłem aby się trochę oziębiło. Podciągnąłem swoje czarne obcisłe dżinsy z specjalnymi dziurami na kolanach i zarzuciłem duży, czarny kaptur na głowę gdy lekki wiatr zaczął dawać znaki. Nawet nie usłyszałem jak do mojego pokoju się wkrada Jeongguk. Jakiego mojego? Przecież to i jego pokój. Usiadł na skrawku łóżka układając dłoń na moim nagim kolanie. Aż drgnąłem kiedy poczułem zimne dłonie ma moim ciele. Zdjąłem słuchawki i wszystko odłożyłem na bok.
-Młody, co ty tu robisz?-spytałem zdziwiony.
-Nie chciałem z nimi iść... Chciałem zostać z tobą...-powiedział z opuszczoną głową.
Byłem lekko oszołomiony, lecz nawet nie miałem czasu odpowiedzieć, zareagować, bo ten z uśmiechem przysiadł się centralnie obok mnie.
-Podobało ci się TO dwa dni temu, Hyung?-spytał z uśmiechem rzucając się na moją poduszkę, aż włosy opadły bezwładnie na jego oczy.
Lekko się zaczerwieniłem. Dwa dni temu działo się mnóstwo rzeczy, Jeon się upił, ja po niego przyszedłem. Młodszy cieszył się jak idiota z mrugającej gwiazdy, wróciliśmy do domu, później się całowaliśmy. Lecz z całą pewnością chodziło mu o pocałunek.
-N-Nie w-wiem o czym mówisz...-zająknąłem się odsuwając się lekko od niego.
-No Hyung... Nie bądź taki...-powiedział lekko smutny zdejmując kosmyki z twarzy.
-T-Tak...-wydusiłem.
Moje policzki musiały być soczyście czerwone, na pewno były, bo moje ciało było rozpalone. Zanim podniosłem wzrok nasze usta były złączone. Nie miałem czasu nawet na myślenie i zdezorientowania, po prostu działałem, bo nie wiadomo kiedy ta chwila minie i kiedy wróci. Między pocałunkami uśmiechaliśmy się do siebie. Chłopak usiadł na moim brzuchu i zwinnie podwinął mi koszulkę do góry. Później jakąś tak wyszło, że nasza górna część garderoby leżała na podłodze. Mogłem podziwiać jego idealnie wyrzeźbiony brzuch. Po chwili jęknąłem i zamknąłem mocno oczy.
-Muszę ci co...-nie dokończyłem.
-Zamknij się.-zatkał mnie swoimi ustami.
Chciałem mu tylko powiedzieć, że słuchawki wrzynają mi się w plecy.

wtorek, 15 marca 2016

I wanna be a piece of chocolate in his lips.-TaeGi

Spoglądałem na jego usta, kiedy pił gorącą czekoladę. Gdy je oblizał, aż drgnąłem. Jego oczy ponownie śledziły tekst w gazecie, więc ja ze spokojem mogłem na niego patrzeć. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. Oparłem głowę o dłoń złożoną w pięść i patrzałem jak ponownie łapie kolejny łyk czekolady. Był starszy ode mnie o dwa lata, więc nawet do głowy mi nie przyszło, aby powiedzieć mu co czuję. Lub może to nie to? Może chodziło o to, że miał dziewczynę z którą się zaprzyjaźniłem. Nie mogłem się na niczym skupić widząc, jak uroczo marszczy brwi przy czytaniu i jak jego duże okulary z czarną oprawką zsuwają mu się z nosa. Małe paski światła wpadały przez okno w kuchni i świeciło prosto na stół, gdzie siedzieliśmy. Kiedy starszy podniósł na mnie wzrok od razu się przywołałem do porządku.
-Mógłbyś?-wskazał palcem na roletę.
-Ach... Jasne...
Wstałem i odsłoniłem okno. Wtedy już było przerażająco jasno. Była bardzo ładna pogoda, niebo było czyste, więc słońce spokojnie mogło grzać przechodniów.
-Chciałbyś gdzieś wyjść?-spytał po chwili nadal obserwując literki na szarym papierze.
-Chciałbyś?... No bo... Jesteś chyba zajęty...
-Widzę, że ci się nudzi. Wzdychasz jak pies, nawet czytanie mi nie daje przyjemności.-powiedział.
Wtedy odsunął się od stołu dopijając ciepły napój i zdjął okulary kładąc je na stół. Jego szare kosmyki włosów spadły na oczy, a ten je zdmuchnął z twarzy.
-To gdzie chcesz iść?
-Nieważne gdzie, ważne że z tobą... Bo jesteś dla mnie ważny...-palnąłem głupio.
Strasznie głupia sytuacja, powiedziałem jak zawsze coś nieodpowiedniego. Zaczerwieniłem się i szybko wbiłem wzrok w ziemie, a grzywka zasłoniła mi całą twarz.
Po chwili Yoongi zaśmiał się i potarmosił mnie po włosach.
-Poezje piszesz? No chodź już.-objął moją dłoń w nadgarstku i wyszedł z domu.
Dobrze, że uważał mnie za idiotę, któremu zdarzy się czasem coś powiedzieć nie na temat. 
-Może park rozrywki?
-He?-jęknąłem, kiedy wyrwał mnie niespodziewanie z zamyśleń i nie byłem w temacie.
-Ach...-westchnął ciężko.-Pytałem, czy może pójdziemy do parku rozrywki.
-Wolałbym nie...
Nienawidziłem tych długich kolejek górskich, były okropnie przerażające. 
-Jak nie, to proponuj.
-Chciałbym...
-Chciałbyś?
-Abyś wiedział... że czuję takie...
-O czym ty gadasz?-spytał pakując dłonie do kieszeni i uchylając się trochę próbując dostrzec moją twarz.
-Dziwne, nieprzyjemne uczucie... Takie które nie daje mi spać... Takie... Ech... 
-A!-powiedział, jakby naprawdę wiedział, co miałem na myśli.-Jesteś głodny, tak?
Poirytowałem się. Byłem tak blisko, aby mu powiedzieć co czuję, ale on to tak po prostu przerwał.
-T-Tak... Dokładnie to...-powiedziałem niepewnie.
-Gdybyś powiedział wcześniej to zrobiłbym ci coś do jedzenia w domu. Chodź, niedaleko jest knajpa.
Szliśmy trochę i w końcu weszliśmy do niewielkiej kawiarenki. Szaro włosy zamówił mi jakieś proste danie i wodę. Nie byłem głodny. Nasyciłem się patrzeniem na niego. Tak, to był mój posiłek, który kochałem. Inne posiłki przy tym były karmą dla psa. Bawiłem się dużymi liśćmi sałaty widząc, jak ten z kimś pisze. 
-Jedz.-powiedział, lecz jak mógł widzieć, że nie jem jeśli patrzał na komórkę. Zupełnie jakby miał końskie oczy.
W pewnej chwili jakby spoważniał. W sumie to on zawsze był poważny, ale tym razem to było coś... Innego... co wzbudziło we mnie niepokój. Wypisywał kolejne literki na klawiaturze telefonicznej z coraz to większą powagą. 
-Coś się stało?-spytałem wychylając się, aby zobaczyć z kim pisze.
-Nic ważnego.-zgasił wyświetlacz od komórki i kładąc telefon na stoliku powiedział, że idzie do łazienki.
Nic ważnego? Zazwyczaj to mówiliśmy sobie nawet o tych ,,mniej ważnych" i ,,bardziej ważnych" rzeczach. Więc to na pewno nie było ,,nic ważnego" ani ,,ważnego" bo musiało to być coś bardzo ważnego. Kiedy upewniłem się, że nigdzie go nie ma, wziąłem jego telefon. Wszedłem w wiadomości, a ostatnia osoba z którą pisał to była jego dziewczyna. Odpaliłem z ciekawości ich sms'y. 

Od Taeyeon: Nie możemy tego tak skończyć. Ja i ty dobrze o tym wiemy. Możemy pójść do terapeuty, on na pewno coś pomoże na tą chorobę. Proszę, nie rób mi tego. Mogę ci wybaczyć to, że kiedy spędzałeś czas ze mną to myślałeś o nim...

Co? Jęknąłem aż ze zdziwienia. Jaka do cholery choroba? Jaki ,,on"? Yoongi się w kimś zakochał? W jakimś chłopaku? Zerwał z Taeyeon?  Skarciłem się tą myślą, Yoongi i chłopak? W dodatku on nigdy by nie zerwał z tak fajną dziewczyną. Pewnie Taeyeon pomyliła literki i wyszło jej ,,nim".

Do Taeyeon: Uważasz, że jak kocham kogoś innego to od razu jestem chory? Po prostu nie mogę przestać o....
Nie przeczytałem do końca bo z moich rąk został wyrwany jego telefon. To był Min. Czemu się tak dziwnie zachowywał? Nie chciałem go złościć, więc nic nie mówiłem.
-Nie bierz nigdy mojego telefonu bez pozwolenia...-powiedział ozięble.
-Tak... Hyung....-opuściłem głowę zdołowany.
Atmosfera nie była miła.  Napchałem w siebie jedzenie zamówione przez chłopaka i powiedziałem, że może już wrócić do domu. Ja tylko zapłacę. Bez słowa po prostu wyszedł. Żadne ,,Do zobaczenia w domu." No trudno, zapłaciłem i kilka minut po nim również wyszedłem. Chwilkę szedłem z głową wpatrzoną w telefon. Nagle na kogoś wpadłem, podniosłem wzrok i zobaczyłem zapłakaną Taeyeon. Wyglądała marnie. 
-Coś się stało?-spytałem jak idiota udając, że nic niby nie wiem.
-Idioto!-krzyknęła przecierając łzy!-Ty się stałeś! Ty dupku! To przez ciebie Yoongi Oppa mnie rzucił!
Dziewczyna spoliczkowała mnie, a ja stałem jak osłupiały.
-O czym ty bredzisz?! Nie wyżywaj się na mnie tylko dlatego, że Yoongi Hyung cię zostawił!
-Aha... Czyli ty nic nie wiesz?! 
Niska brunetka wyjęła telefon, trochę w nim szperała i podała mi go. To była część dalsza wiadomości, której ja nie zdążyłem przeczytać.

Od Yoongi Oppa: [...] Nie mogę przestać myśleć o nim. Nie mogę już wytrzymać. Tak, to nie dziewczyna, to chłopak. Nie kocham cię, bo to on zajmuje moje serce. Wybacz.... Ta osoba... To TaeHyung...

Stałem jak osłupiały kilkadziesiąt razy czytając ten sam kawałek ,,Ta osoba to TaeHyung" ,,Ta osoba to TaeHyung"..... Oddałem jej telefon i nic nie mówiąc poszedłem do domu. Zatrzasnąłem drzwi od mieszkania poszukując chłopaka. Siedział jak zawsze w kuchni znów ze spokojem siorbiąc jakiś napój czytając z okularami na nosie gazetę. Usiadłem na przeciwko niego.
-Aha. Tak na to patrzysz? Ze spokojem tutaj siedzisz, czując coś do mnie?! Jak możesz być tak egoistyczny?!
W końcu chłopak przestał pić, odłożył gazetę i zdjął okulary skupiając się tylko na mnie. Po chwili wybuchł śmiechem ledwo co nie spadając z krzesła. Zdezorientowało mnie to.
-Czyli uwierzyła? No cóż... Nie spodziewałem się, że ty też uwierzysz....-ponownie zaczął się śmiać.
-C-Co? O czym ty mówisz? 
-Napisałem jej tak, bo nudził mnie już ten związek. To było wiadome, że jak pomyśli, że jestem homo to przestanie walczyć. Nalejesz?-wystawił pusty kubek po herbacie.
-Jasne....-powiedziałem cicho lekko zawiedziony.
Podszedłem załamany i zawstydzony do blatu i z czajnika nalałem wodę. Wtedy zostałem utulony w talli, a później mocno odwrócony.
-Żartowałem.-Yoongi zaśmiał się  i wpił się w moje usta.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Chciałbym ci coś wyznać.

Po dormie rozszedł się krzyk Jina, który już kolejny dzień z rzędu chodził zaniepokojony po pokoju szukając czegoś.
-TaeTae!-Starszy się wydarł na co blondyn szybko zdjął słuchawki z uszu.
-Tak?-odparł.
-Widziałeś gdzieś mój telefon?-spytał nadal błądząc wzrokiem pod kanapami.
-Leży tam...-Chłopak wskazał na malutki, szklany stołek palcem.
-To nie mój... To Yoongi'ego. Właśnie, czemu Yoongi jeszcze śpi? Niech ktoś pójdzie go obudzić!
Wtedy wszyscy spuścili wzrok na TaeHyunga który szybko rozejrzał się po pokoju z lekkim grymasem twarzy.

-Czemu ja? Budziłem go już wczoraj!
Czemu nikt nie chciał iść obudzić Yoongi'ego? Ponieważ go się nie dało obudzić, kiedy spał był jak martwy.
Lecz słodki alien lubił go budzić, ponieważ czuł do niego coś więcej niż przyjaźń... Coś, co jego zdaniem nie spodobałoby się Hyung'owi.
Z zamyśleń młodszego, wyrwał go Jimin który rzucił w niego swoim t-shirt'em krzycząc ,,No idź już!". Chłopak ociężale wstał z kanapy i powędrował na górę, otworzył niepewnie drzwi gdzie znajdował się Yoongi. Tym czasem jego Hyung spał słodko na łóżku ze swoimi białymi słuchawkami na uszach z których wydobywała się głośna muzyka, puchowa kołdra która wydawałoby się jeszcze rano znajdowała się na przyjacielu, tym razem leżała na ziemi. Tae podniósł białą kołdrę i okrył nim Hyunga zdejmując jego słuchawki.
-Yoongi Hyung...-wyszeptał mu do ucha tak aby lekki wiatr otulił uszy chłopaka, na co ten lekko drgnął odwracając się na drugi bok.
Wtedy Tae kilka razy szturchnął starszego prosząc go aby ten wstał. Gdy to nie zadziałało Kim posunął się do bardziej radykalnych kroków. Powoli z lekkim uśmieszkiem uchylił się do ucha rapera i przygryzł jego płatek, dobrze wiedział że to jest bardzo wrażliwe miejsce przyjaciela.

-Tae!-wymamrotał raper odwracając się na drugą stronę, tak niefortunnie że twarze młodszego i Yoongi'ego prawie że się stykały.
-Mówiłem abyś wstał.-uśmiech TaeHyunga zmienił się na bardzo ironiczny.
Yoongi'ego wprowadzało to w większe zakłopotanie ponieważ on czuł podobne uczcie co do swojego przyjaciela.
-Wstaniesz? Jin Hyung jest dziś wyjątkowo naburmuszony, lepiej gdybyś wstał.-Tae szepnął unosząc się ku górze.
-Dobrze.-raper wygrzebał się z łóżka przez co Tae zobaczył go na samych bokserkach.
Aliena to zawstydziło... Nawet bardzo zawstydziło. Wyszedł z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Wtedy szybko oparł się o ścianę czując przyśpieszający się oddech. Na jego twarzy pojawiły się delikatne rumieńce, a on sam ześlizgnął się na podłogę wspominając to co przed chwilą zobaczył.
Z jego zamyśleń wyrwał go dźwięk otwierających się drzwi, TaeTae przekręcił głowę w stronę hałasu i zobaczył zdziwionego Hyunga który zapinał rozporek od spodni, na co ten zwinnie stanął na nogi.
-Co ty wyprawiasz?-spytał lekko zdziwiony.
Ten nic nie odpowiedział lecz zbiegł na dół szybko rzucając się do stołu na którym widniało już postawione śniadanie zrobione przez Jina. Tuż za nim był Yoongi, który ze spokojem się dosiadł do reszty.

                                                                                             *****
Następnego dnia ponownie dało się słyszeć krzyki Jina, który tym razem zajmował się chorym Jeonggukiem.
-Yoongi nudzę się... Zagrajmy w coś -marudził, obserwując skupioną twarz starszego.
-Taehyung jestem zajęty. Znajdź sobie kogoś innego do zabawy...
-Kogoś innego?! Pff.. Ty znów piszesz, Jimin, Hoseok i Namjoon wyszli, Kooki jest chory, a Jin biega przy nim jak zatroskana matka... -powiedział z miną oburzonego dziecka.
-A czy to moja wina? Jestem zajęty, a skoro się nudzisz to...
poczytaj książkę albo zrób coś pożytecznego i mi nie przeszkadzaj...
-Ale hyung...
-Nie zachowuj się jak rozkapryszone dziecko i daj mi spokój!

Gdy pisał zawsze odcinał się od rzeczywistości i denerwował się, kiedy ktokolwiek przeszkadzał mu pracować. Nie chciał być taki ostry oraz bezuczuciowy dla Kim, ale czasami miał go po prostu dość. Jako, że dzielił z Nim pokój, to on opiekował się V, czując się za niego odpowiedzialny. Jednak często w tej sprawie mógł liczyć na Hoseoka.  Min wiedział, że Tae woli mężczyzn.W sumie to nie tylko on,  Yoongi też się wliczał, ale ciężko mu było to przyznać, a tym bardziej jeżeli myślał o TaeTae.
Młodszy rozsiadł się wygodnie na ziemi po miedzy łóżkami i zaczął grać na telefonie.
Suga spostrzegł to dopiero po kilku godzinach, gdy nawet irytujące już kichanie maknae ucichło.


Nigdy nie potrafił się długo złościć na Yoongiego. Może i czasem sam zachowywał się jak dziecko, ale tylko dlatego, że przy Min nie musiał być dorosły. Od zawsze lubił to jak hyung się nim opiekował. Rozpamiętywał każdy Jego dotyk.
Musiał przyznać, że nie było ich jakoś wyjątkowo dużo, ale taki już jest Suga. Wszyscy uważali go za oschłego i egoistycznego człowieka, jednak dla Tae był On całym światem. Tylko dlaczego? V nigdy nie mógł odnaleźć odpowiedzi. Tłumaczył sobie, że po prostu kocha Go za wszystko.
Było już grubo po północy, a z transu Yoongi'ego wyrwał go dźwięk hałasujących drzwi od zewnątrz. Brunet tłumaczył sobie to tak że chłopcy wrócili, lecz szybko przestał o tym myśleć gdy dostrzegł już śpiącego Tae który oparty o jedno z łóżek z telefonem w ręce który powoli się wysuwał. Min lekko się uśmiechnął i wyjmując komórkę z rąk aliena wziął go na ręce i położył do łóżka.
-Dobranoc.-wyszeptał całując chłopaka w czoło.
             
                                                                     ****
Rano Kim obudził miły głos ukochanego który szturchał go delikatnie w ramię.
-Tae, idziemy wszyscy na spacer idziesz z nami?
Alien był dość zszokowany, że jego Hyung pierwszy raz wstał wcześniej od niego. Lecz nie zadręczał się tym pytaniem ale bez wahania się zgodził. Chciał przy każdej możliwej okazji być ze swoją miłością.  W mig się ubrał i był gotowy, lecz tym razem nie tryskał energią jak zawsze... Coś się działo z nim dziwnego, co zobaczył Jeongguk. Jego głowę zaprzątało miliony myśli. Coś go wyraźnie trapiło. Myślał tylko o tym czy powiedzieć raperowi, że nie może bez niego żyć. Że każdy jego oddech przyprawia go o dreszcze. I to że jedna minuta bez niego jest minutą straconą. Kim szedł za grupą przyjaciół pogrążony w myślach. Widok, jak dotąd chyba nie spotykany na spacerach. V zawsze pełny energii, radości i z mnóstwem głupich pomysłów, był teraz cieniem. Chłopak bił się z własnymi myślami. Na spacerze cały czas szedł z dala od Yoongi'ego idąc lekkim slalomem nadal z ponurą miną.  Nie wiedział jak zrobić kolejny krok co do Yoongiego, a co gorsza nie wiedział, czy w ogóle powinien jakiś robić.To nie było do niego podobne, zawsze stał obok swojego Hyunga patrząc się w jego czarne ślepia z swoim uśmieszkiem, nikt nigdy nie wiedział jakie grzeszne myśli przebiegały przez jego głowę w takich chwilach. Lecz Tae tym razem czuł, że nie może tego zrobić. Wolał być troszkę dalej od niego idąc między Jeongguki'em i HoSeokiem. Taehyung wreszcie się przełamał, uniósł głowę i wbił wzrok w sylwetkę ukochanego. Miał dość przejmowania się wszystkim i wszystkimi. Chciał znów poczuć bliskość swojego hyunga. Bez namysłu ruszył szybkim krokiem przed siebie. Podszedł zupełnie niezauważony, po czym wepchnął dłonie w kieszenie bluzy Sugi i wtulił ciało w Jego plecy. 

-Hmm.. TaeTae! Co ty wyprawiasz?!
-Nie krzycz hyung... Zimno mi było w dłonie -twarz młodszego znów promieniała w prostokątnym uśmiechu, a oczy pozostałych członków BTS od razu skierowały się ku tej dwójce.
-Yyyy -rozejrzał się zdezorientowany po twarzach przyjaciół, po czym zatrzymał wzrok na oczach V- Mówiłem ci, żebyś wziął jakąś bluzę... Ale przecież po co słuchać starszego -zaśmiał się tylko i poczochrał włosy Kim- Oddałbym ci bluzę, ale mi też będzie zimno, więc... Musimy sobie jakoś poradzić -ostatnie słowa wyszeptał z niezwykłym spokojem.
-A może jakoś pomóc? -objął radośnie dwójkę przyjaciół- Trochę ciepła zawsze się przyda.. Chłopaki, na co się tak patrzycie? Pomóżcie, a nie -śmiech Hobiego rozbrzmiewał w uszach wszystkich. Do wielkiego uścisku przyłączył się nawet lider. Wszyscy się śmiali, lecz Suga i Taehyung, opatulani swoimi ramionami, patrzeli sobie prosto w oczy. Ta chwila zapadła głęboko w pamięci obydwojga.
                                                                   ****
    Kolejny spokojny wieczór. Martwa cisza w dormie wręcz przygnębiała V. On i Yoongi zostali sami. Reszta gdzieś poszła. Ale dlaczego Taehyung został? To dość proste. Suga uznał, że musi wreszcie się wyspać, więc postawił na swoim i został w domu, a razem z nim TaeTae. Teraz chłopak czuwał samotnie przy swoim śpiącym hyungu. Badał wzrokiem każdy milimetr ciała rapera. Kim zastanawiał się nad uczuciami oraz wszystkimi emocjami, które otulały jego serce. W takich chwilach nie potrafił zaprzeczyć swojej miłości do Yoongiego. Tylko czy hyung odwzajemnia te uczucia?- przez pytania tego typu Taehyung czuł zakłopotanie. Każdy spokojny ruch pogrążonego we śnie Min przyprawiał V o uroczy uśmiech. W końcu coś pękło w chłopaku i powoli z niezwykłym wdziękiem pochylił się nad śpiochem. Przymrużył swoje zaszklone oczy i z delikatnym uśmiechem musnął usta ukochanego. Pierwsze zetknięcie było ledwie wyczuwalne. Dla spragnionego miłości białowłosego było to stanowczo za mało. Kolejny raz musnął usta Yoongiego. Przejechał po nich nawet językiem. Wyobraźnia Kim nie znała granic, a czasem była nawet bardzo realna, ale domyślił się, że obcy dotyk na jego policzku nie jest tylko wytworem jego umysłu. Chłopak ostrożnie uchylił powieki i dostrzegł przepiękne, ciemne oczy Sugi, a po chwili Jego zaróżowione, lekko rozchylone wargi. Po ciele młodszego rozeszły się dreszcze.
-Hej TaeTae...-głos rapera zadziwiał swą delikatnością, a uśmieszek bił tajemniczością.

Druga dłoń Min spoczęła na karku młodszego, by po chwili przybliżyć do siebie twarze kochanków. Raper poznał słodki smak ust Taehyunga, a po chwili poznał również smak Jego języka. Dłoń Sugi zjechała na biodro młodszego i stanowczo popchnęła go na łóżko. V uległ i przełożył nogę przez uda ukochanego, by potem na nich usiąść. Yoongi nie przerywając pocałunku ani na chwilę, podniósł się do siadu i objął blondyna w pasie. Oddechy obu mężczyzn były nieco przyspieszone, ale idealnie zgrane. Opuszki palców TaeTae delikatnie gładziły szyję starszego.
W końcu Min odchylił się lekko, by spojrzeć blondynowi w oczy. W tej chwili alien ponownie się uchylił i delikatnie musnął usta rapera na co ten go mocno przybliżył do siebie przytulając jego chudziutkie ciało przez co Tae mógł usłyszeć szybkie ale rytmicznie bijące serce ukochanego.
-Kocham cię.-wyszeptali prawie że w tym samym czasie przez co na twarzy młodszego rozszedł się delikatny uśmiech.

____________________________________________________________________
Wreszcie napisałam jakiś romans yaoi xD Tak, shipuję TaeGi że nie mogłam się oprzeć aby to napisać. Mam nadzieję że się podoba, bo ja na szczęście jestem zadowolona ;) xD