Lista piosenek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yaoi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yaoi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2016

Możemy przetestować moje nowe łóżko?

skoro już was zachęciłam tytułem tooo
enjooy!!!! wracam do was ludzie cnie
troszkę się pozmieniało /czytajcie: bardzo/ i się porobiło, więc noXDXD blog oficjalnie znika z anteny soł, ale don't worry, zaczęłam bawić się wattpadem na którym tylko czytałam, więc może warto tam zajrzeć, bo why not? /kurcze, nie wiem czemu używam angielskiego soł/ ziomyyy, nie martwcie się, albo może się martwcie (?) bo mój styl pisania raczej się polepszył /możecie się cieszyć/ a za tym idzie to, że się zmienił /więc jak lubiliście mój stary styl, to cri/ no ale głównie chodzi o sam fakt mojego comebacku, bo ładnie się rozwinęłam i z kraba stałam się rakiem, czyli nie jest źle cnie. miłość to miłość, rodziną zawsze będziemy, tylko od teraz taką wattpadową rodzinką hihi dajcie mi szanse, nie skreślajcie mnie i wejdźcie na tego raka z dołu cnie, możecie mi już dawać miłość ziomki


niedziela, 22 maja 2016

Are you happy now? - YoonMin

Ostrzeżenia: Sceny erotyczne i liczne przekleństwa.



-Zabiję cię, jeśli jeszcze raz tak do mnie powiesz!-krzyknął Jimin uderzając pięścią o stół.
-Jak?! Nie mam na ciebie mówić ,,kurwa" czy też ,,dziwka"?!
-Mówiłem już!
-Pierdol się! Czemu pieprzyłeś tego gówniarza?!
-Gdybyś znał całą sytuację i nie byłbyś taki zazdrosny, to nawet byś nie pomyślał o mnie jak o dziwce! To był kolega i pisząc do mnie ,,Spotkajmy się na powtórkę" nie miał na myśli tego, co ty!
-Aha, czyli teraz to moja wina?!
-Tak!
-Wiesz co?! Ruchaj nawet swoją matkę. Mam cię dosyć!
-Mojej matki w to nie mieszaj!
-Była tak samo puszczalska, jak ty!
Jimin nie zniósł tego i z ogromną siłą uderzył w twarz swojego ukochanego. Yoongi przetarł krew z wargi i również mu oddał z większą siłą. Teraz to była kwestia czasu, kiedy wszystko stanie w ruinach. Ktoś z nich mógłby to zakończyć, ale nikt nie chciał. Tacy już byli. Jimin w przypływie wściekłości, wyrzucił przez okno z ósmego piętra zeszyt z wszystkimi piosenkami Min'a z satysfakcją obserwując, jak ten spada na sam dół. Po oczach starszego dało się rozpoznać wściekłość,
najzwyczajniej dostał napadu furii.
-No co? Uderzysz mnie?!-krzyknął Jimin odsuwając się od okna i idąc tyłem, dopóki nie nabił się na ostry róg stołu. Park nie musiał dostawać odpowiedzi, bo ją doskonale znał. Blondyn złapał go za szyję i ścisnął tak, że drugi nie miał już tlenu w płucach. Później rzucił go na stół, z którego pospadały talerze ze śniadania i kilka książek Jimina oraz laptop. Yoongi usiadł na jego biodrach, nadal nie puszczając szyi. Młodszy ręką sięgnął dłonią do włosów blondyna i ledwo co złapał je i szarpnął tak, że Yoongi uderzył o róg stołu, na co ten go puścił, a Jimin szybko wstał.
-Zabiję cię kurwo!-Yoongi wstał i zaczął biec do chłopaka, nie zważając na krew spływającą po jego czole i stole.
Rudzielec pobiegł do kuchni i widząc, że już nie ma ucieczki, bo starszy był zbyt blisko, to przeskoczył przez blat, zrzucając wszystkie przyprawy i swój telefon, który wcześniej tam położył. Po schodach wbiegł do sypialni i się zakluczył. Yoongi nerwowo uderzał pięściami, a kiedy to nie poskutkowało, to odszedł na kilka kroków i był w całkowitej ciszy, a młodszy znów nabrał się na tę sztuczkę i otworzył drzwi. Wtedy Min szybko wbiegł do środka. Jimin wyrwał lampkę z kontaktu i uderzył nią starszego, przez co na ich dywan skapnęło kilka kropel krwi, a kochanek upadł. Po tym Jimin chciał uciec z pokoju, ale jego noga została owinięta dłońmi Yoongi'ego.
ChimChim, aby utrzymać kontrolę, złapał za klamkę, aby nie upaść. Nie było to dobrym pomysłem, bo kiedy blondyn wstał z ziemi, złapał go w pasie, ciągnąc z całych
sił, co poskutkowało wyrwaniem klamki przez Jimina. Obydwoje spadli na dywan, a Yoongi szybko wstał i uderzał nogą w brzuch swojego kochanka. Żaden nie miał już siły do walki. Jimin powoli tracił przytomność, ale nie chciał wydać się słabszy. Wstał dość powoli, wybiegł z pokoju, uciekając do łazienki, gdzie jego chłopak zostawił telefon, kiedy się kąpał. Złapał jego komórkę i zagroził drugiemu, że go rozbije.
-Oddaj!-Yoongi chciał wyrwać komórkę, przez co smartfon wyślizgnął się młodszemu z ręki i wpadł do wanny pełnej wody. Min w przypływie wściekłości wziął chłopaka za włosy i uderzył jego głową o lustro, które rozbiło się na drobny mak. Jimin złapał się za tył głowy i z bólu opadł na ziemie. Kiedy widział, jak jego ukochany tak go zostawia, to wziął perfum, który podczas bójki spadł razem z innymi kosmetykami i trafił mu z mocną siłą w plecy. Blondyn nie mógł znieść tego i podniósł go za ubrudzoną od krwi koszulkę do góry.
-Co ty sobie wyobrażasz?!
Jimin zaśmiał się cynicznie i zamachnął się na chłopaka, uderzając go w twarz. Ten upadł na ziemie, a zmęczony Park po prostu wyszedł, jakby nigdy nic. Yoongi siedział tak na ziemi i zdołowany zatopił twarz w dłoniach. Po chwili wstał i zszedł na dół. Nie było go. Wyszedł. Wszystko znów było porozrzucane i od krwi. Min zrobiło się głupio, że tak go potraktował. Wiedział, że to też jego wina. Że mogli porozmawiać na spokojnie. Poszedł do lustra w salonie, które obeszło się bez uszkodzeń i spojrzał na swoje marne odbicie. Miał rozwaloną wargę i łuk brwiowy oraz rozbitą głowę, z której nadal ciekła krew. Nie chciał nawet patrzeć na resztę ciała, bo na pewno nie było w lepszym stanie niż twarz. Podszedł do drzwi wyjściowych i przez chwilę zastanawiał się, czy nie pójść szukać ukochanego. W końcu nacisnął na klamkę, a za drzwiami zobaczył Jimina. Naprawdę się ucieszył. Dopiero teraz dostrzegł, jak wygląda jego miłość. Dużo siniaków i pokaleczona twarz z podbitym okiem oraz fioletowo-zielony ślad po duszeniu. Kochankom zeszkliły się oczy, a Jimin wystawił zeszyt, który wyrzucił. Yoongi lekko się uśmiechnął i przyciągnął go do siebie, zamykając drzwi. Złapał go za nadgarstki i przycisnął do ściany, całując jego skaleczoną wargę. Widząc, że Jimin rozchylił wargi, wtargnął tam ze swoim językiem. Później podniósł kochanka, a ten go obwiązał nogami, przez co szli do łóżka, obijając się o ściany. Zobaczywszy jak słabo im wychodzi chodzenie w takiej pozycji, po prostu Yoongi położył Jimina na stole. Jimin uchylił głowę, a starszy gwałtownie przyssał się do jego szyi, trzymając jego pośladki. Potem złapał zębami koszulkę swojego partnera, szybko ją podwyższając, a Jimin widząc, jak jego chłopak robił to nieudolnie, sam dokończył zdejmowanie odzienia. Na żebrach Parka były liczne obicia i siniaki, a więc blondyn próbował ich nie dotykać. Oboje w międzyczasie zdjęli resztę swoich ubrań, wraz z bokserkami, nie mając ochoty na jakąś grę wstępną. Yoongi językiem zjechał do penisa lekko go liżąc. Po chwili miał go całego w ustach, czując, jak ten zaczyna po chwili stawać. Przyśpieszał ruchy, po chwili je zwalniając. Bez zbędnego bawienia się od  razu wypuszczając jego penisa z ust, wszedł na sucho w kochanka, przez co Jimin krzyknął z bólu. Blondyn poruszał się w jego wnętrzu bardzo szybko, powodując jeszcze większy ból u młodszego. Jednak nie bardzo się tym przejmował, po prostu oczekiwał spełnienia. Po chwili słyszał już tylko jęki od swojego ukochanego spowodowane przyjemnością. Już wiedział, że uderza we właściwy punkt.
-Yoon-Yoongi... Mocniej...-usłyszał i nie czekał nawet chwili, żeby wykonać polecenie.
Kiedy po kilku pchnięciach doszli, zostawiając na sobie ślady, Yoongi pocałował chłopaka i wysunął się z niego, po prostu go przytulając.
-Przepraszam.-szepnął.
-Słyszałem to słowo tyle razy od ciebie, że aż sam nie wiem, czy w nie wierzyć.-zaśmiał się.
     
-Jesteś pewny, że nie powinien cię zbadać lekarz?-spytał zatroskany.
-Hyung... Pytasz mnie się o to po raz kolejny, a ja mówię ci, że nie. Sam też powinieneś się zbadać. Co tym razem powiemy pielęgniarce? Znów wciśniemy jej bajeczkę, którą wciskamy jej od kilku lat, czyli ,,Ktoś mnie napadł." Zresztą to ty mnie tak urządziłeś.
-Pielęgniarce gówno do tego, co nam się dzieje. Ma nas zbadać i już, a ta w jakąś świętą Teresę się bawi.
-Musi się o to pytać. Musi wiedzieć, czy nie jesteśmy ofiarami przemocy.
-Uważasz, że jesteś ofiarą przemocy?-zaśmiał się Yoongi przytulając się do chłopaka.
-Jak ci potrafię oddać, to nie czuję się specjalnie poszkodowany. Daj mi spokojnie umyć naczynia, dobrze?-powiedział Jimin wycierając kolejny talerz.
-Aish. Jesteś beznadziejny.-warknął starszy i usiadł na krzesło w kuchni.
-Hyung, wychodzę za chwilę. Poradzisz sobie sam?-spytał, jakby uważał go za dziecko.
-Myślisz, że jestem kaleką?-zaśmiał się cynicznie.-Gdzie idziesz? Chcesz, abym sprzątał ten bałagan sam? Zresztą powinieneś mieć jakiś zakaz, wrzuciłeś do wanny mój telefon. Masz szczęście, że jest cały.
-Idę tańczyć. Wiem, uważasz, że to głupie, ale ja kocham to robić. A tak ogółem to sam zacząłeś bójkę, więc sam sprzątaj.
-Tańczyć? Ogłupiałeś? Po co tańczyć? Chcesz zniszczyć swoje życie?
-Kocham to robić... Tatusiu.-powiedział na złość, widząc, jak jego chłopak próbuje ojcować.
-Nie mów tak do mnie. To ohydne.-warknął i zaczął jeść kanapki, które wcześniej przygotował.-Zresztą kto cię będzie uczył? Bo ktoś to musi robić, prawda?
-Będzie tam mój trener. Jest naprawdę dobry. Pozwolił mi nawet, abym trenował u niego za darmo. Nauczymy się dzisiaj podstaw tańca. Nie bój się. Jest 100% hetero.-zaśmiał się.
-Też bym tak powiedział, widząc takiego słodkiego chłopca, który wygląda niczym dziewica.-warknął.
-On mi tego nie powiedział, ale wiem, że jego ŻONA jest w ciąży.
-Wielkie mi halo. Ruchać na boku to też mogę. Nigdzie nie idziesz.
-Hyung. To moje marzenie.-powiedział smutny, kończąc myć naczynia.
-Marzenie?-zaśmiał się.-taniec to może być najwyżej hobby.
-A ty?! Kochasz pisać piosenki i twoim marzeniem jest zostanie raperem, więc nie rozumiem, co różni się jedno od drugiego!
-Może tym, że śpiewanie do czegoś prowadzi!-krzyknął, nie wytrzymując.
-Jesteś żałosny!
Jimin, aby uniknąć konfliktu, wziął torbę, w której miał potrzebne rzeczy do treningu i wyszedł bez żadnego ,,pa". Yoongi'ego wysadzało od środka. Chciał rozpieprzyć każdy talerz. Podszedł do lodówki i wyjął kilka mocnych piw, rozsiadając się przed telewizorem. Szybko je wypił i tyle wystarczyło na jego słabą głowę, aby woda sodowa uderzyła mu do głowy. Siedział tak do wieczora, oglądając seriale i pijąc kolejne piwa. Po chwili dostał wiadomość od swojego chłopaka. ,,Przepraszam, trening się przedłużył. Muszę doszlifować jeden podstawowy ruch. Nie czekaj na mnie." Yoongi nie wierzył w żadną część tych zdań. Uważał, że rudzielec właśnie sprzedaje się, aby nie płacić za kursy. W oczach pijanego blondyna widział Jimina tylko jako dziwkę, którą się wypożycza. Tak naprawdę młodszy chciał spełnić jedno ze swoich wielkich marzeń i nie myślał o tym, aby puścić się gdzieś na boku, bo kochał Yoongi'ego zbyt mocno. Tymczasem cały odurzony Min czekał tylko, aż wróci jego chłopak. Kiedy usłyszał przekręcanie kluczyka w drzwiach, a później zobaczył swojego ukochanego spoconego i zmęczonego, od razu na jego twarzy zawitał cyniczny uśmiech.
-Jak było?-spytał.
-Dobrze. Jestem wykończony. Hyung, czemu jeszcze nie śpisz?
-Ach, tylko się zastanawiałem...-nie dokończył, tylko wstał i podszedł do Jimina podnosząc palcem jego podbródek z nic niezdradzającą miną.-jak mój chłopak bawił
się przy pieprzeniu trenera od siedmiu boleści.
-Hyung...-jęknął zdziwiony, odkładając klucz na półkę i torbę obok swoich nóg.-o czym ty mówisz?
-Nie wiesz?-zaśmiał się.-Ile moja dziwka wymaga za seks. Ten trenerek to ile ci dał?
-Ale... Przecież cię nie zdradziłem.-zająknął się przerażony, widząc wściekłość w jego oczach.
-Ciekawy jestem, ile razy się puściłeś w liceum za prace domowe.
-Nie mów tak... Wiesz, że taki nie jestem.-Jimin był zdezorientowany tym  jak się zachowywał jego chłopak.-Za dużo wypiłeś, pogadamy jutro. Idź spać.
Rudzielec chciał przesunąć delikatnie chłopaka i pójść spać, ale Yoongi go złapał za ramiona i przykuł do ściany bez drogi ucieczki. Przybliżył się do niego i spojrzał w jego oczy.
-Dziwko... Ile ja mam zapłacić za jedną BRUTALNĄ noc z tobą?-spytał.
-Śmierdzisz alkoholem. Nie gadaj bzdur i idź spać.-Jimin westchnął, bo nie podobało mu się zachowanie starszego.
-Ze mną już nie chcesz się pieprzyć? Trudno, sam sobie poradzę.
Yoongi agresywnie zdjął z chłopaka kurtkę i brutalnie wpił się w usta Parka, wkładając jak najgłębiej język. Potem ugryzł wargę partnera aż do krwi, którą szybko usunął językiem. Złapał za pośladki Jimina i podniósł go do góry, próbując dobrać się do jego penisa. Rudzielcowi się to nie podobało, nawet troszkę zeszkliły mu się oczy. Próbował odepchnąć starszego, który agresywnie zjeżdżał do spodni chłopaka, ale ten był jak pijawka. Jimin był przerażony w tamtej chwili, choć kiedyś nie wierzył, że istnieje coś takiego jak strach. Lubił brutalny i agresywny seks z zaskoczenia i w innym wypadku bardzo by go to kręciło, ale on wiedział, że Yoongi widział go jako dziwkę, a on chciał mu udowodnić, że tak nie jest. Nie wiedząc, jak ma zareagować, po prostu spoliczkował Mina i szybko uciekł do sypialni. Rzucił się na łóżko i kompletnie się rozpłakał. Czuł się żałosny. Dla niego to było jak próba gwałtu przez WŁASNEGO chłopaka. Nie potrafił zasnąć, wiedząc, że Yoongi jest niedaleko.
     
-Przepraszam...-wydusił i chciał przytulić Jimina, ale ten go odepchnął.
-Nie chcę z tobą rozmawiać. Wczoraj nazwałeś mnie dziwką, którą chciałeś wydymać bez zgody. Jesteś ohydny.
-Byłem pijany...
-To twoje wytłumaczenie? Jesteś żałosny.
-Zrób coś, co ci ulży. Uderz mnie, przeklnij.
-Tak? To chętnie.-warknął i z komody sięgnął po telefon blondyna, trzaskając nim o podłogę, a na ekranie zrobiła się pajęczyna.
-Już dobrze?
-Nie, nie dobrze.-warknął.
Wziął szklankę ze stołu i zbił ją na głowie Yoongi'ego, a ten tylko drgnął i syknął z bólu.
-Teraz dobrze?-spytał niepewnie, czekając tylko, aż chłopak go ponownie okaleczy.
-Nie. Dzisiaj to ja będę cię pieprzył.-zakomunikował pchając Yoongi'ego na pobliską ścianę i agresywnie całując.
Blondyn szeroko otworzył oczy, ale nie protestował. Jimin czuł, że musi również się zemścić.
-Myślisz, że to zemsta?-zakpił starszy.
-Jeszcze się przekonasz.-warknął i zdjął swoje spodnie z bokserkami.
Zrobił to samo z ubraniami blondyna. Nie chciał się patyczkować, chciał, aby on poczuł przyjemność, a jego kochanek ból. Szarpnął go za włosy tak, że Min spadł na
ziemie z wielką siłą, co poskutkowało warknięciem. Jimin rozłożył nogi Yoongi'ego i wszedł w niego bardzo szybko i brutalnie na co wyższy krzyknął z uderzającego bólu. Młodszy poruszał się w nim bardzo szybko, sprawiając, że w oczach jego chłopaka znalazły się łzy. Po chwili uderzył wprost w prostatę starszego, co poskutkowało jękiem rozkoszy. Po chwili i kilku dodatkowych uderzeniach oboje doszli, a biała ciecz znajdowała się dookoła. Jimin po tym zdyszany wyszedł z chłopaka, wstał, ubrał się i odszedł od niego z uśmiechem. To był ich najszybszy seks w życiu.
-Mam nadzieję, że będzie cię boleć tyłek jak najdłużej, teraz wstań i posprzątaj ten cały chujowski bałagan, jaki zrobiłeś.-dodał, opuszczając pokój.
Oszołomiony Yoongi wstał i zabrał się za sprzątanie.
     
-Jimin.-szturchnął kochanka w ramię, aby ten zdjął słuchawki ze swoich uszu.
-Tak, kochanie.
-Mogę skorzystać z twojego telefonu?
-Jasne.-Park odłączył słuchawki i wręczył komórkę starszemu.
-Tylko wykonam jeden telefon i ci go oddam.
Yoongi zobaczył, że Jimin ma jedną nieprzeczytaną wiadomość i nie mógł się oprzeć, więc ją przeczytał.

Od najlepszego trenera  ♥ :  możesz dzisiaj przyjść na trening, o ile tyłek cię nie boli po wczorajszym.

W Yoongi'm coś się zagotowało. Pokazał tę wiadomość chłopakowi.
-Czyli co?! Ruchacie się?!
-Zrozumiałeś to źle. Na treningu się wywaliłem i spadłem tyłkiem na podłogę.-wytłumaczył zgodnie z prawdą.
-Jasne! A ja kurwa mieszkam z dziwką!
-Czemu znowu zaczynasz?!-krzyknął Jimin.
-Ja?! Ja zaczynam?! Przecież to nie ja się rucham z każdym!
Młodszy wstał, aby być twarzą w twarz ze swoim kochankiem.
-Jak uważasz mnie za dziwkę, która rucha wszystko, co się rusza, to po co ze mną jesteś?!
-O, czyli się przyznajesz!
-Jesteś jakiś pojebany!
-Tak, ja jestem pojebany, ale przynajmniej nie jestem męską dziwką!
Jimin nie wytrzymał tego i spoliczkował chłopaka, na co ten złapał się za policzek.
-Jeszcze śmiesz mnie uderzać?!
Yoongi oddał mu z ogromną siłą, a ten runął na ziemię. Min nie chciał być gorszy, więc wstał i uderzył kilka razy pięścią w brzuch kochanka. Kiedy ten złapał go za włosy i uderzył o ścianę jego głową Jimin z wściekłości przygryzł wargę i zacisnął pięści ze łzami w oczach. Ich fryzury były nienaturalnie ułożone. Park spojrzał w oczy blondynowi i jeszcze mocniej ścisnął w zębach wargę.
-Mam już tego dość. Zachowujemy się jak dzieci...-przerwał i czekał na reakcje chłopaka.
Yoongi stał jak osłupiały, nie wiedział, co jego chłopak chciał mu powiedzieć i tego właśnie się bał.
-Nasz związek jest toksyczny. Nie widzisz?
-Toksyczny?-zająkał się starszy.-To, że się kłócimy to chyba normalne w związkach...
-Normalne, że każdego dnia nasz dom wygląda jak po wojnie? Że pieprzymy się, bo rządzi nami pożądanie? Zerwijmy. Jestem już tym zmęczony.
Jimin nie pozwolił dojść blondynowi do słowa, bo poszedł, spakował wszystkie najważniejsze rzeczy do walizki i wyszedł tak po prostu. Zostawił swojego już byłego partnera w własnych myślach z łzami w oczach. Yoongi nie chciał, aby tak to się skończyło, ale ich życie już takie było... Było brutalnym seksem z brutalnymi bijatykami w tym brutalnym związku.


niedziela, 20 marca 2016

Myślę, że jestem głupi, a może po prostu szczęśliwy.-JiKook


,,Odpisz, odpisz, odpisz." napisałem po czym kliknąłem ,,wyślij".
Znowu to samo, nie odpisuje mi. Nigdy mi nie odpisuje, przyzwyczaiłem się, ale tym razem chciałem go zobaczyć. Musiałem.  Widocznie nie wskazywało nic na to, że sprawi mi taką przyjemność i wyśle chociaż jebane ,,Co chciałeś?". Chyba nie traktował mnie poważnie. Traktował jak zabawkę. Wszystko było dobrze, przeleciał mnie i urwał kontakt. Jesteśmy ze sobą od trzech miesięcy, w tym czasie robiliśmy to 6 razy. Za każdym razem następnego dnia po stosunku znikał. Kiedy ja umierałem z tęsknoty, to on się odzywał kiedy zachciało mu się bzykać.

Do Jiminie: Jeśli tak chcesz się bawić... Albo teraz się odezwiesz, albo nawet nie próbuj wykręcać do mnie numeru kiedy zachce ci się ruchać.

To musiało nim ruszyć. Kurwa, do czego to doszło że myślę, że mój chłopak jest ze mną tylko dla pieprzenia? Mimo tego zawiodłem się, telefon wytworzył wibracje.Odpisał.

Od Jiminie: Nie no, co chciałeś?

Do Jiminie: Ach, czyli co? Odzywasz się, bo przestraszyłeś się, że nie poruchasz szesnastki?

Nie musiałem długo czekać, po jego zwinnych palcach i piorunującej szybkości czytania szybko dostałem odpowiedź.

Od Jiminie: Byłem zajęty, przepraszam.

Do Jiminie: A, no tak. Nagle kiedy napisałem, że nie poruchasz to już przestałeś być zajęty?

Od Jiminie: Nie żartuj. Wiesz, że jestem zajęty do kastingu tanecznego. Od tego zależy moja przyszłość. Kiedy na próbach znów usłyszałem telefon pomyślałem, że to coś ważnego.

Uśmiechnąłem się mimowolnie. Nawet jeśli kłamał to co? Nie wiedziałem o tym i mogłem przez chwilę cieszyć się, że starszy nie ma mnie całkowicie w dupie. Nie gniewałem się, oczywiście że powinienem się gniewać, lecz to nie w moim stylu. Już nie raz słyszałem, że jestem naiwny. I co z tego? Jeśli to ma sprawić, że będę chociaż przez chwilkę szczęśliwy, to mogę nawet największym głupcem świata.

Do Jiminie: Mógłbyś się ze mną spotkać Hyung? Tęsknie...

Nie odpisywał. Historia lubi się powtarzać. Lub może zastanawiał się, czy na pewno chce się ze mną spotkać.

Do Jiminie: Jak nie chcesz to nie... Przecież jak zechcesz się spotkać to napiszesz, bo wiesz że polecę jak piesek...

Od Jiminie: Nie mów tak, jesteś dla mnie ważny. Oczywiście że chcę się spotkać. Myślałem, że to ja znów będę musiał proponować spotkanie. ^^ Może przyjdziesz po mnie do mojej sali prób? :>

Ucieszyłem się. Nie, to za mało. Umierałem ze szczęścia. Odpisałem mu, że powinienem być za 20 minut. Nie wiem czemu po prostu do mnie nie przyjdzie. Wziąłem klucze od mieszkania ze stołu  gdyby moja matka nie zdążyła jeszcze wrócić i ubrałem jakąś kurtkę z brzegu. Kiedy doszedłem do jego sali prób otworzyłem bez wahania. Od ścian uderzało echo muzyki, a ten nadal tańczył. Był już przepocony, ile godzin już tutaj ćwiczy? Nie zauważył mnie, nawet jeśli moje odbicie widniało
na dużym lustrze.
-Hyung.-jęknąłem próbując go wyrwać z tanecznego transu. -Hyung, hyung....
Wtedy pilotem wyłączył piosenkę i uśmiechnął się do mnie pochłaniając duże łyki wody mineralnej.
-Idziemy?-spytałem wbijając wzrok w drewnianą podłogę do tańczenia.
-Jasne, pójdziemy do ciebie czy do mnie?-spytał chowając ostatnie rzeczy do torby.
-Ani do mnie ani do ciebie. Nie bądź taki Hyung. Chcę spędzić z tobą czas tak po prostu....
Jiminie zaśmiał się i zarzucił na swoje umięśnione ciało bluzę poprawiając rudą czuprynę.
-Ty mały zboczeńcu. To że chcę pójść z tobą do domu, nie musi oznaczać tylko jednego.
Spuściłem głowę jeszcze niżej jeśli tak w ogóle się dało, a na moich policzkach wykwitły soczyste rumieńce.  Nawet jeśli dzisiaj będzie się ze mną kochał, a jutro znów zerwie kontakt na kilka dni, to nieważne. Ważne jest to, co dzieje się teraz. Rudzielec objął mnie w pasie i wyszliśmy razem z budynku.
-Hyung....-zacząłem niepewnie.-Dlaczego ty tak w ogóle ze mną jesteś?...
Chłopak zaśmiał się cicho i akurat w tej chwili kiedy mieliśmy przechodzić przez ulicę światła zmieniły barwę na czerwoną. Stałem tam i czekałem jak dureń na odpowiedź.  Dłonie mi się trzęsły niemiłosiernie, jakby właśnie zaraz miał paść wyrok.
-Czemu o to pytasz?-spytał zdziwiony i ujął moją twarz w dłonie.
Teraz musiałem na niego patrzeć.
-No... Bo zawsze znikasz, kiedy my.... No wiesz...
Nie wytrzymałem i próbowałem opuścić wzrok, lecz ten nie puszczał mnie, więc było to niemożliwe.
-Kocham cię na zabój.-uśmiechnął się i musnął moje usta swoimi.
Zamknąłem delikatnie oczy, a moje śnieżne policzki chyba trochę spuściły rumieńców.  W końce bardzo powoli oderwałem się od niego, a ten oparł czoło o moją głowę.
-Nie na ulicy Hyung....-szepnąłem a ten się zaśmiał.
Wokół już widziałem wzrok innych, lecz za bardzo się nie przejmowali co wyczynialiśmy. Mimo tego i tak byłem bardzo wstydliwy. Ukochany wplątał palce w moją dłoń i kiedy tylko pojawiło się zielone światło, przeszliśmy.  Jeszcze chwilkę szliśmy i już po chwili staliśmy przed jego domem.
-Mówiłeś że...-jęknąłem spoglądając na wielki budynek który wyglądał, jakby kosztował miliony.
-Mówiłem że nie będziemy nic robić. Do domu swojego chłopaka boisz się wejść?
Uśmiechnął się tak, że naprawdę zacząłem myśleć nad tym, czy on na pewno zamierza spędzić czas u niego przyzwoicie.
-Mamy nie ma w domu.-oznajmił wystukując kod do bramki przed domem.
Przełknąłem głośno ślinę zaciskając pięści. Nie ma jej.... ,,Jeongguk, nie stchórzysz, nie? Czemu tak się boisz, że nie spędzisz z nim czasu grając w gry? Przecież to nie koniec świata, jeśli znów miną ci godziny na bzykaniu." Po chwili ju byliśmy u niego. Rozebrałem się i usiadłem na kanapę.
-Chcesz coś do picia?-spytał ściągając buty.
-Nie...
-No... No to co robimy?-rudzielec rzucił się obok mnie całym swoim ciężarem biorąc pilot od telewizora, lecz po chwili znów go odkładając jak idiota.
-Zagrałbym w grę...-powiedziałem cicho będąc przygotowany na to, że się nie zgodzi.
-Jasne, a jaką?-spytał włączając konsolę i rzucając mi pokrowiec do płyt.
Zajrzałem i po chwili szukania wybrałem samochodziki. Czyli grę, którą mimo mojego wieku nadal kochałem. Umiejscowiliśmy się na ziemi przed kanapą i zaczęliśmy grać.

                                                          ♣

Nie mogę stwierdzić ile graliśmy. Na pewno długo, bo się ściemniało. Widziałem jak Jimin powoli zasypiał, bo od czasu do czasu opierał się o sofę głową, a sekundę później podnosił ją pośpiesznie jak poparzony. Chyba w końcu już nie wytrzymał i zasnął, co pozwoliło mi kolejny raz z rzędu wygrać. Uśmiechnąłem się i złożyłem ciepły pocałunek na jego czole. Podniosłem go z ziemi i wyłączając konsolę zaniosłem go do jego pokoju.
-To chyba czas na mnie.-westchnąłem i chciałem ponownie go pocałować, lecz tym razem na pożegnanie.
Uchyliłem się nad nim, lecz zostałem delikatnie złapany za nadgarstek, a po chwili pchnięty obok starszego.
-Nie idź...-wymamrotał ledwo słyszalnie.-Moja mama nie wróci na noc, nie chce być sam.
-Jestem niepełnoletni, muszę wrócić, mama będzie się martwić...
Na to już nie usłyszałem odpowiedzi. Jimin wtulił się w mój tors bardzo mocno, więc gdybym miał wrócić do domu, to chyba razem z przyczepionym do mnie rudzielcem. Faktycznie, chciałem aby poświęcał mi więcej czasu, ale no moja matka czekała. Westchnąłem ciężko, choć tak naprawdę byłem naprawdę szczęśliwy. Wyjąłem telefon z kieszeni od spodni i napisałem do mamy, że nie wrócę na noc. Nawet nie czekałem aż się zgodzi czy też odmówi, ale po prostu zasnąłem.

                                                          ♣

Kiedy się obudziłem go już nie było. Nie pożegnał się ze mną ani nic. Znaczy może się pożegnał, ale ja o tym nie wiedziałem, bo spałem. Poprawiłem fryzurę, która była nieogarnięta i sprawdziłem godzinę. Było już grubo po dwunastej. Zszedłem na dół. Nawet nie pomyślałem o tym, jak zamknę jego dom. Nie mam kluczy. Po chwili wszystko stało się jasne. Jego mama wróciła. Aktualnie robiła śniadanie z uśmiechem, który chyba nigdy nie schodził jej z twarzy. Ponownie poprawiłem czarne włosy witając się niepewnie z kobietą. Może ona nawet nie miała pojęcia, że byłem w jej domu na noc? Mimo tego rodzicielka mojego chłopaka była przesympatyczna, z chęcią mnie przyjmowała pod swój dach, dawała mi zawsze coś do jedzenia i wchodziła do pokoju, kiedy tylko Jimin chciał się ze mną zabawić jakby słyszała jak w głowie krzyczę ,,Niech pani ratuje, nie chcę dzisiaj się pieprzyć z Jiminem", również mówiła, abym nazywał ją ,,mamą". Lubiła też rozciągać moje policzki mówiąc ,,Jaki ty jesteś słodziasńy!" i kiedy wychodziła do pracy ostrzegała Jimina, aby nie dotykał mnie bez mojej zgody.
-O! Obudziłeś się. Chodź, zrobiłam ci śniadanie.
Uśmiechnąłem się do niej lekko skrępowany, siadając do stołu i spożywając tosty przyrządzone przez kobietę. Po chwili wytarłem usta dłonią i spojrzałem się na niską brunetkę.
-Przepraszam, ale gdzie Jimina tak z rana poniosło?...
-,,Przepraszam mamo"-poprawiła mnie roześmiana.-To dzisiaj jego ważny dzień. Poszedł na kasting. Powiedział że możliwe, że dzisiaj w ogóle nie wróci na noc do domu. Przed kastingiem ma mieć długie i wykańczające lekcje z profesjonalistą. Jest ponad 100 uczestników, więc to też zależy jaki numer mu przypadnie. Później prześpi się u kolegi, powiedział również, że cię kocha.
Uśmiech pojawił się mimowolnie na mojej twarzy. Oby tylko go nie przemęczali. To jest jego ważny dzień. Kiedy zjadłem pożegnałem się z kobietą mimo iż ta nalegała, abym został jeszcze chwilkę. w domu rzuciłem się szczęśliwy na kanapę. Moja mama już była w pracy. Miałem wielką ochotę napisania Jiminowi, że wszystko będzie dobrze, ale obiecałem sobie, że nie będę mu przeszkadzał. Mijały godziny, a ja tak do 17.00 łaziłem bez celu do domu, aby nie martwić się o Jimina. Przez ten czas wziąłem prysznic kilkanaście razy, napchałem się jedzeniem z lodówki i obejrzałem kilka odcinków swojej ulubionej dramy. Pewnie w tym momencie Jimin męczył się z tym profesjonalistą od siedmiu boleści, aby jak najlepiej wyjść przez jury. Kiedy moja komórka sama wydała z siebie dźwięk nowej wiadomości ucieszyłem się niemiłosiernie.

Od Namjoon: Spotkamy się? :) Słyszałem, że ten pedał Jimin jest na kastingu. No chodź, zabawimy się!

Uśmiech mimowolnie zszedł mi z twarzy. Nie przepadałem za tym typkiem. Był najlepszym przyjacielem Jimina, dlatego znosiłem jego towarzystwo. Rudzielec nalegał, abyśmy się poznali. Swoją drogą to Park naprawdę ma dziwnych przyjaciół. Przynajmniej ten Namjoon był dziwny. Często pozwalał sobie za dużo w stosunku do mnie i traktował mnie jak jakąś prostytutkę, którą może wypożyczyć. Na szczęście Jiminie zawsze rzucał komentarze do niego ,,Zostaw mojego chłopaka szmato" cz też ,,Pójdź na dziwki, a nie." Teraz tak bez mojego ukochanego ten blondyn mógłby sobie pozwolić na więcej niż do tej pory.

Do Namjoon: Nie, dzięki... Boli mnie brzuch. Może następnym razem.... :)

Odetchnąłem z ulgi. Myślałem, że go spławiłem, lecz po chwili dostałem odpowiedź.

Od Namjoon: Nie kłam młody :D Staraj się bardziej. Widziałem cię. W sumie to jestem już przed domem.

Co kurwa jego mać? Podbiegłem do okna i lekko wyjrzałem za nie, aby zostać niezauważonym. Faktycznie tam był. Z uśmiechem pomachał mi, a ja zrobiłem się czerwony i szybko zniknąłem za szybką. Oddychałem bardzo szybko. Ale co tak naprawdę mógł mi zrobić? Jiminie od zawsze mi mówił, że mam dar przekonywania. Postanowiłem to wykorzystać i po prostu powiedzieć Namjoonowi, żebyśmy poszli w tłoczne miejsce, bo tam oszczędziłby sobie macanek. Zresztą trochę zabawy zawsze się w życiu przyda. Wolę to niż siedzenie bezczynnie na kanapie wyrywając sobie włosy  z głowy ze stresu, aby wszystko się udało Jiminowi.

Do Namjoon: Dobra, czekaj na mnie.

Zarzuciłem na siebie jakąś świeżą bluzę i jeszcze podszedłem do lustra. Poprawiłem siano zwane włosami i zrobiłem mocną, czarną kreskę pod oczami. Teraz byłem gotowy. Ubrałem buty i wyszedłem jeszcze biorąc portfel i pieniądze.
-O, zdecydowałeś się nie oszukiwać swojego Hyunga.-zaśmiał się starszy klepiąc mnie w tyłek.
Zdjąłem jego dłoń z pośladka i wbiłem paznokcie w jego palce patrząc na niego wściekłym wzrokiem. Nikomu oprócz Jiminowi nie pozwolę się dotykać.
-Jeśli Hyung chce zachować paluszki, to niech lepiej się dowie, gdzie są ich miejsce.-warknąłem.
Ten tylko się zaśmiał. Co w tym takiego było zabawnego? Może na takiego nie wyglądałem, ale umiałem się świetnie bić. Ta cecha była jedną z ważniejszych w moim liceum, ponieważ nigdy nie wiadomo na jakiego dupka trafisz. Kiedy wysoki blondyn wyciągnął papierosa i włożył go do ust, chciał mnie poczęstować.
-Nie, dziękuję. Nie palę.-odmówiłem a ten wzruszył ramionami.
Zapalił fajkę i wciągnął dym do swoich płuc wypuszczając go powoli z ust. Myślałem że się uduszę. Zacząłem kaszleć zasłaniając twarz dłonią. Wtedy starszy się zaśmiał, jakby naprawdę było się z czego śmiać.
-Takie to zabawne?-zapytałem lekko wkurzony.
-Trochę. Zabawne jest to, że taki gówniarz zdobył Jimina. Jesteś naprawdę przystojny, więc w sumie się nie dziwie, ale mógłbyś się trochę rozluźnić.
Parsknąłem złośliwie pod nosem dodając ciche ,,dupek" lecz ten to usłyszał i chyba nie spodobało mu się to, co właśnie zrobiłem bo zmarszczył brwi i zacisnął pięści.
-Dzieciaku, do ciebie naprawdę trzeba dużej cierpliwości.
-Tak?-parsknąłem ponownie jeszcze bardziej kpiąc z niego.-To po co chciałeś, abym z tobą poszedł się zabawić? Za mamuśkę chciałeś robić?
-Nie, po prostu jesteś przystojny. Można cię jeszcze rozruszać.-zaśmiał się i przyśpieszył kroku.
Zdziwiłem się. Jest jeszcze bardziej tajemniczy niż zawsze. Później czasem jeszcze nawiązując krótki dialog doszliśmy do klubu. Widać że był przy kasie. Zapłacił za strefę VIP. Nie jestem zwolennikiem chodzeniem do klubów tak wcześnie, najlepsza pora to gdzieś przed północą. Usiedliśmy przed barmanem. Przynajmniej ja, bo ten dupek bajerował jakieś laski.
-Poproszę wo...-nie dokończyłem bo wtrącił się Namjoon, który niezauważony podszedł do mnie.
-Ten tutaj chce coś mocnego, dla mnie również.
Barmanka pokiwała głową i zajęła się swoją pracą. Lekko się wkurzyłem, mam jeszcze język w gębie, aby odpowiadać za siebie.
-Czemu to zrobiłeś?
-Że co? Nie myśl sobie, że chcę cię upić, aby cię później zaliczyć.-zaśmiał się i wypił trunek podany przez młodą kobietę.
-Nie... Ja po prostu nie piję...
-Co?-zakpił sobie i podstawił mi pod nos kieliszek wódki.-Nie pijesz, nie palisz. Nie rób z siebie takiej świętej Maryśki. Jimin mi mówił, jak to się upiłeś i musiał cię wynosić z klubu, a później mu obrzygałeś pół mieszkania.
Czy ten debil musiał mu wszystko mówić?  Może mu jeszcze opowiadał jak spędzaliśmy ze sobą noce. Nienawidziłem jak ktoś mi rozkazywał. Mimo tego wypiłem, aby mieć święty spokój. Ten chory pojeb kupował co chwila nowy trunek. Nie miałem wyjścia, więc piłem. W sumie za dużo nie pamiętam z tamtej nocy. Pamiętam tylko te momenty, które powinienem pamiętać. Coś się stało, chyba kobieta została ataku w klubie i przyjechała karetka. Wtedy Namjoon zbliżył się do mnie i chciał mnie pocałować. Speszyłem się i spytałem się, co robi. Ten nie odpowiedział. Przynajmniej mi się tak wydaje. Wtedy włożył język do mojego gardła. Jak dobrze pamiętam to go odepchnąłem i obraziłem się. Byłem zbyt wstawiony, aby wrócić sam do domu, więc ten mnie przeprosił i wyszliśmy z klubu. Szedłem slalomem, nawet nie jestem pewien czy po drodze nie wywaliłem się kilka razy. Później co pamiętam to.... Zaprowadził mnie do jakiegoś strasznie obskurnego budynku. Nie miałem siły myśleć czemu, zwłaszcza że starszy wyprzedził moje pytanie. Mówił coś o tym, że mieszkanie jego przyjaciela było bliżej mojego, a ja jestem zbyt urżnięty, aby ze mną iść. Ale kurwa, przecież to on mnie upił. Weszliśmy, bo czemu by nie. Przecież i tak wśród bliskich miałem miano naiwnego i nieodpowiedzialnego chłopca. Następne co pamiętam to jak już byliśmy w mieszkaniu. Był tam chlew i czterech typków w wieku Jimina, przynajmniej tak wyglądali. Później tak się to potoczyło, że zacząłem się z nimi bawić. Nie chciałem tego, ale nalegali. Kiedy któryś z nich wyjął strzykawkę i wbił sobie ją w żyłę oniemiałem. JIMIN ZADAWAŁ SIĘ Z ĆPUNAMI?! Wziąłem dwa głębokie wdechy i patrzyłem jak każdy dawał sobie w żyłę. Jak już tu jestem to ja też będę musiał, tak? Łzy aż mi wypływały. Nie chciałem tego. Co jeśli któryś z nich ma HIV? Poprosiłem ich, abym mógł wyjść na chwilkę zadzwonić. Chyba mnie nie słuchali, bo nic nie powiedzieli. Mocno pijany poszedłem do sypialni która też nie była w najlepszym stanie. Od razu wykręciłem numer do Jimina. Nie odbierał. Niech to szlak. Przecież zapewne w tej chwili możliwe, że była jego kolej. A może minęła? Może jest już w domu? Lub znów miał mnie w dupie. Przecież nie chcę stać się fusem przez jakieś ćpuny! Zostawiłem mu wiadomość z dokładnymi danymi. Mam nadzieję, że coś zrozumiał z mojego bełkotu. Gdybym się nie uchlał mógłbym uciec, ale w takiej sytuacji wystarczyło być cierpliwym i twardym. Kiedy Namjoon objął mnie w talli wyszczerzyłem oczy. Nie miał prawa mnie dotykać, nawet jeśli byłem pijany. Mimo tego co ja mogłem? Nic, bo byłem już prawie nieboszczykiem. Zostałem pchnięty na łóżko i przytulony przez przyjaciela mojego chłopaka. Jedyne co zdołałem zrobić to łamanym głosem powiedzieć ,,Czemu to robisz? Przecież przyjaźnisz się z Jiminem."
-Kupiłem cię.-powiedział pewnie obejmując moje zamarłe ciało jeszcze mocniej.-Znudziłeś mu się, więc cię sprzedał.
Jimin? Ten Jimin którego znam? Ten który mi dzisiaj powiedział, że mnie kocha?
-Nie rycz. Przecież to nic złego.-wziął łyk alkoholu podając osobą przed nami.
W sumie gdybym był trzeźwy to bym się darł, że to nieprawda i próbował uciekać płacząc jakbym był na pogrzebie. Lecz wtedy to sam nie wiem co czułem. Nie chciałem tam siedzieć, czułem się brudny.  Wstałem i znów wykręciłem numer do Jimina. Beznamiętny odgłos połączenia mnie zabijał od środka. Kurwa, czemu nie odbierze. Chcę, bardzo chcę, aby ten wygrał kasting i rozwijał swoją karierę, ale ja już nie mogę wytrzymać. W końcu znów zostawiłem skonany następną wiadomość. Gdybym miał powiedzieć co wtedy mówiłem to było to mniej więcej ,,Hyung... Boję się... Bardzo się boję." Później znów wróciłem do pokoju i usiadłem obok tego palanta, aby ten sam mnie nie pchnął obok siebie.
-Zabawne to, tak?-warknąłem kiedy poczułem się pewniej.-Bawisz się mną, wszyscy się mną bawicie! Nie jestem zabawką! Mnie się nie sprzedaje ani nie kupuje!
Krzyknąłem i zerwałem się z kanapy zdając sobie sprawę, że ból głowy mnie nie opuszcza. Nie wiem ile minęło. Nie wiem też co się działo później. Zapewne po mojej rozwalonej wardze mogę rozumieć, że zostałem uderzony. Pamiętam też kiedy ktoś dowalał się do drzwi zdenerwowany. Z niewiadomych powodów siedziałem na podłodze, zapewne to się wiąże z tą wargą. Drzwi zostały wyważone silnym kopniakiem. Nie, to nie oznaczało, że ktoś miał super siłę, ponieważ te drzwi ledwo co się trzymały. To był Jimin. Cieszyłem się. Później obudziłem się w domu Jimina. Ten siedział obok mnie. Pierwsze co, to poczułem okropny ból głowy. Przystąpiłem do siadu, a kiedy Jimin zobaczył, że się obudziłem, rzucił mi się na szyję. Byłem lekko zakłopotany.  Odsunąłem lekko go od siebie. Miałem w dupie to co powiedział ten jego zasrany przyjaciel, czyli że Jimin mnie sprzedał. Urywkami pamiętałem jak byłem zły na Jimina za to, że mnie sprzedał, a ten mi się wytłumaczył. Kasting. Tylko to mi siedziało w głowie.
-I jak? Udało ci się?-spytałem się niepewnie.
-Co?
-No przesłuchanie, kasting. Wiesz o co chodzi.
-Ach....-podrapał się po karku.-Wydzwaniałeś a ja kompletnie zapomniałem wyłączyć komórkę. Na przesłuchaniu jury pozwolili mi odebrać, martwiąc się, że to coś poważnego. Kiedy tylko odsłuchałem wiadomość wybiegłem po ciebie.
Zbladłem. Zmarnował szansę DLA MNIE? Byłem bliski poryczenia się. Jak on mógł zaprzepaścić marzenia.
-Hyung...-ścisnąłem jego bluzę ze łzami w oczach.-Ale tak ciężko na to pracowałeś....
-Nie płacz.-zaśmiał się i wytarł kilka łez z moich policzków.-Za rok też jest przesłuchanie, za dwa lata i trzy. Ale ja już nigdy nie pójdę na nie, rozumiesz?-podniósł mój podbródek i uśmiechnął się.
-C-Czemu?
-Dowiedziałem się, że osobie której się uda jedzie do Nowego Jorku spełniać marzenia... Po co mam spełnić te nie warte marzenie, jeśli mam przy sobie coś ważniejszego niż jakiekolwiek marzenie...
Wtedy złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
-Kocham cię Hyung...-szepnąłem i jak najmocniej się w niego wtuliłem.
Czułem tylko jak gładzi moje włosy.
-Ja ciebie też...-wyszeptał.

środa, 16 marca 2016

Grawitacja nie jest winna temu, że ludzie się zakochują.-JiKook



Siedziałem na parapecie i patrzyłem się na te malinowe usta Jeongguka. Jak nimi poruszał próbując wymyślić rytm do swojej nowej piosenki w myślach. Po chwili sięgnął po szklankę wody ze stołu i przełknął, a grdyka idealnie współgrała wraz z połykaniem napoju. Aż mi się zrobiło sucho w gardle, kiedy na niego patrzyłem. Byłem tylko ja i on. Nie chciałem do niego podchodzić, kiedy byliśmy sami, ponieważ skończyłoby się na obcałowywaniu jego ust. I tak dobrze, że chociaż mogłem patrzeć jak porusza ustami próbując znaleźć rym i spoglądać na małe, delikatne dłonie które lekko ściskają długopis w króliczki. O kurwa, zakochałem się? 
-Super...-warknąłem kiedy zrozumiałem, że naprawdę coś do niego poczułem.
-Co super, Hyung?-powiedział tym swoim wysokim głosikiem nadal pisząc tekst piosenki.
-Nie, nic. Pisz dalej.-uśmiechnąłem się przyjacielsko, a ten odwzajemnił mój uśmiech.
-Pierdolona miłość.-znów powiedziałem, lecz trochę ciszej.
-Co Hyung?-powiedział zdziwiony.-Kto ,,pierdolony"?
-Nie interesuj się gówniarzu i pisz.
Kiedy ten wypisywał kolejne literki na papierze nie wytrzymałem i zeskoczyłem z parapetu siadając obok niego i spoglądając w jego kartkę.

,,You make me feel like every day is Saturday my friend
Go to sleep, wake up it’s Saturday again"

Tekst który pisał Jeongguk był naprawdę  piękny. Zabrałem mu kartkę z zaintrygowaniem i zacząłem śpiewać to w spokojnym rytmie, w takim który idealnie by grał z całością. Lub może w takim jaki ja bym chciał słyszeć tą piosenkę. Ten tekst świetnie pasował do moich uczuć.

,,If this is to end in fire
Then we should all burn together"

Jeongguk patrzał na mnie z zaciekawieniem, chyba spodobał mu się mój rytm, którego tak długo wyszukiwał.

,,[..] I had a dream that we were through
I can't imagine nights without you, yeah
Looks and fixes can we repair
Talking good and we just stare
Waste of love is waste of life
Save our love from the final knife
Things would be so different then
Our love would last forever" 

Czułem się, jakby pisał to z dedykacją do mnie, ale to niemożliwe. Każdy nasz utwór i zwrotka był o jakiś laskach których nawet nie mieliśmy. Lecz nie protestowałem, kiedy czytałem tekst Namjoona w którym znów jest zawiedziona miłość, dziewczyny najbardziej się przy tym wzruszają. Czytałem kolejne zwrotki.

,,And now I'm up here just to let my feelings surface,
Apologizing for disguising who I am"

Śpiewałem nadal, a mój głos się załamywał z każdym słowem. Na szczęście po tych słowach tekst się skończył.
-Hyung, ten rytm był świetny.-uśmiechnął się do mnie, a ja również próbowałem podnieść kąciki ku górze.
Wtedy to on zaczął śpiewać w rytmie, który mu podsunąłem. Wziąłem kartkę i dopisałem swoje słowa, te które odzwierciedlały moje uczucia. 

,,I needed more than just a kiss goodnight.
I could stay awake just to hear you breathing 
Watch you smile while you are sleeping.
Lying close to you 
Feeling your heart beating.
Could you be the one for me?
Could you be the one I need?"

Młody czytał to ze skupieniem co jakiś czas marszcząc brwi.
-Hyung... Tekst jest naprawdę dobry, ale... To jest kierowane do mężczyzny...
-Ach... Po prostu to zmień.-powiedziałem lekko skrępowany.
-Wiesz co?-młody uśmiechnął się uroczo.-Ta piosenka to trochę jak ty i ja. 
-Hym? Czemu?
Chłopak wziął futerał od gitary i otworzył go wyjmując wielki sprzęt. Jego palce zaczęły dotykać delikatnie strun, a ten stworzył śliczną melodię rytmicznie stukając w drewnianą podłogę stopą. 

,,You make me feel like every day is Saturday my friend
Go to sleep, wake up it’s Saturday again"

zaśpiewał rytmicznie i przestał grać na gitarze patrząc na mnie. 
-Sprawiasz, że każdy dzień jest sobotą. Ponieważ przy tobie czas się zatrzymuję i jest bardzo przyjemny.
 Wyszczerzyłem oczy a ten przybliżył się do mojej twarzy kontynuując rytm, a w moich uszach usłyszałem melodyjne słowa.

,,If this is to end in fire
Then we should all burn together"

-Kiedyś nuciłeś ten kawałek patrząc na nasze wspólne zdjęcie... Może to przypadek, ale bardzo się zarumieniłem.
Mój oddech przyśpieszył. Wiedział wszystko? Przeczuwałem, że te słowa są mi znajome. Wtedy znów zaczął śpiewać muskając opuszkami palców struny, aby te wydały dźwięk.


,,[..] I had a dream that we were through
I can't imagine nights without you, yeah
Looks and fixes can we repair
Talking good and we just stare
Waste of love is waste of life
Save our love from the final knife
Things would be so different then
Our love would last forever" 

-Ten tekst do mnie przyszedł kiedy myślałem o tobie. Napisałem go wtedy, kiedy miałem ten zły sen... Nie powiedziałem ci co mi się śniło, prawda?-zaśmiał się niepewnie wbijając wzrok w gitarę.-O, te słowa właśnie dają ci odpowiedź.
Zanucił pod nosem ,,I had a dream that we were through. I can't imagine nights without you" 
Myślałem, że zaraz soczyste rumieńce wypalą mi twarz, więc przyłożyłem zimne dłonie do policzków.

,,And now I'm up here just to let my feelings surface,
Apologizing for disguising who I am"

Otworzył swoje małe malinowo-truskawkowe usta i zaczął śpiewać wysokim głosikiem spokojnie ostatnie słowa wypowiadając ciszej niż wcześniej. Jak zareagować? Po tych słowach ostatnia struna wydała długi dźwięk.
-Tutaj chyba nie muszę tłumaczyć. Kocham cię.-wypowiedział i zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować, złączył nasze usta w długim i głębokim pocałunku.


wtorek, 15 marca 2016

I wanna be a piece of chocolate in his lips.-TaeGi

Spoglądałem na jego usta, kiedy pił gorącą czekoladę. Gdy je oblizał, aż drgnąłem. Jego oczy ponownie śledziły tekst w gazecie, więc ja ze spokojem mogłem na niego patrzeć. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. Oparłem głowę o dłoń złożoną w pięść i patrzałem jak ponownie łapie kolejny łyk czekolady. Był starszy ode mnie o dwa lata, więc nawet do głowy mi nie przyszło, aby powiedzieć mu co czuję. Lub może to nie to? Może chodziło o to, że miał dziewczynę z którą się zaprzyjaźniłem. Nie mogłem się na niczym skupić widząc, jak uroczo marszczy brwi przy czytaniu i jak jego duże okulary z czarną oprawką zsuwają mu się z nosa. Małe paski światła wpadały przez okno w kuchni i świeciło prosto na stół, gdzie siedzieliśmy. Kiedy starszy podniósł na mnie wzrok od razu się przywołałem do porządku.
-Mógłbyś?-wskazał palcem na roletę.
-Ach... Jasne...
Wstałem i odsłoniłem okno. Wtedy już było przerażająco jasno. Była bardzo ładna pogoda, niebo było czyste, więc słońce spokojnie mogło grzać przechodniów.
-Chciałbyś gdzieś wyjść?-spytał po chwili nadal obserwując literki na szarym papierze.
-Chciałbyś?... No bo... Jesteś chyba zajęty...
-Widzę, że ci się nudzi. Wzdychasz jak pies, nawet czytanie mi nie daje przyjemności.-powiedział.
Wtedy odsunął się od stołu dopijając ciepły napój i zdjął okulary kładąc je na stół. Jego szare kosmyki włosów spadły na oczy, a ten je zdmuchnął z twarzy.
-To gdzie chcesz iść?
-Nieważne gdzie, ważne że z tobą... Bo jesteś dla mnie ważny...-palnąłem głupio.
Strasznie głupia sytuacja, powiedziałem jak zawsze coś nieodpowiedniego. Zaczerwieniłem się i szybko wbiłem wzrok w ziemie, a grzywka zasłoniła mi całą twarz.
Po chwili Yoongi zaśmiał się i potarmosił mnie po włosach.
-Poezje piszesz? No chodź już.-objął moją dłoń w nadgarstku i wyszedł z domu.
Dobrze, że uważał mnie za idiotę, któremu zdarzy się czasem coś powiedzieć nie na temat. 
-Może park rozrywki?
-He?-jęknąłem, kiedy wyrwał mnie niespodziewanie z zamyśleń i nie byłem w temacie.
-Ach...-westchnął ciężko.-Pytałem, czy może pójdziemy do parku rozrywki.
-Wolałbym nie...
Nienawidziłem tych długich kolejek górskich, były okropnie przerażające. 
-Jak nie, to proponuj.
-Chciałbym...
-Chciałbyś?
-Abyś wiedział... że czuję takie...
-O czym ty gadasz?-spytał pakując dłonie do kieszeni i uchylając się trochę próbując dostrzec moją twarz.
-Dziwne, nieprzyjemne uczucie... Takie które nie daje mi spać... Takie... Ech... 
-A!-powiedział, jakby naprawdę wiedział, co miałem na myśli.-Jesteś głodny, tak?
Poirytowałem się. Byłem tak blisko, aby mu powiedzieć co czuję, ale on to tak po prostu przerwał.
-T-Tak... Dokładnie to...-powiedziałem niepewnie.
-Gdybyś powiedział wcześniej to zrobiłbym ci coś do jedzenia w domu. Chodź, niedaleko jest knajpa.
Szliśmy trochę i w końcu weszliśmy do niewielkiej kawiarenki. Szaro włosy zamówił mi jakieś proste danie i wodę. Nie byłem głodny. Nasyciłem się patrzeniem na niego. Tak, to był mój posiłek, który kochałem. Inne posiłki przy tym były karmą dla psa. Bawiłem się dużymi liśćmi sałaty widząc, jak ten z kimś pisze. 
-Jedz.-powiedział, lecz jak mógł widzieć, że nie jem jeśli patrzał na komórkę. Zupełnie jakby miał końskie oczy.
W pewnej chwili jakby spoważniał. W sumie to on zawsze był poważny, ale tym razem to było coś... Innego... co wzbudziło we mnie niepokój. Wypisywał kolejne literki na klawiaturze telefonicznej z coraz to większą powagą. 
-Coś się stało?-spytałem wychylając się, aby zobaczyć z kim pisze.
-Nic ważnego.-zgasił wyświetlacz od komórki i kładąc telefon na stoliku powiedział, że idzie do łazienki.
Nic ważnego? Zazwyczaj to mówiliśmy sobie nawet o tych ,,mniej ważnych" i ,,bardziej ważnych" rzeczach. Więc to na pewno nie było ,,nic ważnego" ani ,,ważnego" bo musiało to być coś bardzo ważnego. Kiedy upewniłem się, że nigdzie go nie ma, wziąłem jego telefon. Wszedłem w wiadomości, a ostatnia osoba z którą pisał to była jego dziewczyna. Odpaliłem z ciekawości ich sms'y. 

Od Taeyeon: Nie możemy tego tak skończyć. Ja i ty dobrze o tym wiemy. Możemy pójść do terapeuty, on na pewno coś pomoże na tą chorobę. Proszę, nie rób mi tego. Mogę ci wybaczyć to, że kiedy spędzałeś czas ze mną to myślałeś o nim...

Co? Jęknąłem aż ze zdziwienia. Jaka do cholery choroba? Jaki ,,on"? Yoongi się w kimś zakochał? W jakimś chłopaku? Zerwał z Taeyeon?  Skarciłem się tą myślą, Yoongi i chłopak? W dodatku on nigdy by nie zerwał z tak fajną dziewczyną. Pewnie Taeyeon pomyliła literki i wyszło jej ,,nim".

Do Taeyeon: Uważasz, że jak kocham kogoś innego to od razu jestem chory? Po prostu nie mogę przestać o....
Nie przeczytałem do końca bo z moich rąk został wyrwany jego telefon. To był Min. Czemu się tak dziwnie zachowywał? Nie chciałem go złościć, więc nic nie mówiłem.
-Nie bierz nigdy mojego telefonu bez pozwolenia...-powiedział ozięble.
-Tak... Hyung....-opuściłem głowę zdołowany.
Atmosfera nie była miła.  Napchałem w siebie jedzenie zamówione przez chłopaka i powiedziałem, że może już wrócić do domu. Ja tylko zapłacę. Bez słowa po prostu wyszedł. Żadne ,,Do zobaczenia w domu." No trudno, zapłaciłem i kilka minut po nim również wyszedłem. Chwilkę szedłem z głową wpatrzoną w telefon. Nagle na kogoś wpadłem, podniosłem wzrok i zobaczyłem zapłakaną Taeyeon. Wyglądała marnie. 
-Coś się stało?-spytałem jak idiota udając, że nic niby nie wiem.
-Idioto!-krzyknęła przecierając łzy!-Ty się stałeś! Ty dupku! To przez ciebie Yoongi Oppa mnie rzucił!
Dziewczyna spoliczkowała mnie, a ja stałem jak osłupiały.
-O czym ty bredzisz?! Nie wyżywaj się na mnie tylko dlatego, że Yoongi Hyung cię zostawił!
-Aha... Czyli ty nic nie wiesz?! 
Niska brunetka wyjęła telefon, trochę w nim szperała i podała mi go. To była część dalsza wiadomości, której ja nie zdążyłem przeczytać.

Od Yoongi Oppa: [...] Nie mogę przestać myśleć o nim. Nie mogę już wytrzymać. Tak, to nie dziewczyna, to chłopak. Nie kocham cię, bo to on zajmuje moje serce. Wybacz.... Ta osoba... To TaeHyung...

Stałem jak osłupiały kilkadziesiąt razy czytając ten sam kawałek ,,Ta osoba to TaeHyung" ,,Ta osoba to TaeHyung"..... Oddałem jej telefon i nic nie mówiąc poszedłem do domu. Zatrzasnąłem drzwi od mieszkania poszukując chłopaka. Siedział jak zawsze w kuchni znów ze spokojem siorbiąc jakiś napój czytając z okularami na nosie gazetę. Usiadłem na przeciwko niego.
-Aha. Tak na to patrzysz? Ze spokojem tutaj siedzisz, czując coś do mnie?! Jak możesz być tak egoistyczny?!
W końcu chłopak przestał pić, odłożył gazetę i zdjął okulary skupiając się tylko na mnie. Po chwili wybuchł śmiechem ledwo co nie spadając z krzesła. Zdezorientowało mnie to.
-Czyli uwierzyła? No cóż... Nie spodziewałem się, że ty też uwierzysz....-ponownie zaczął się śmiać.
-C-Co? O czym ty mówisz? 
-Napisałem jej tak, bo nudził mnie już ten związek. To było wiadome, że jak pomyśli, że jestem homo to przestanie walczyć. Nalejesz?-wystawił pusty kubek po herbacie.
-Jasne....-powiedziałem cicho lekko zawiedziony.
Podszedłem załamany i zawstydzony do blatu i z czajnika nalałem wodę. Wtedy zostałem utulony w talli, a później mocno odwrócony.
-Żartowałem.-Yoongi zaśmiał się  i wpił się w moje usta.

czwartek, 10 marca 2016

Your face it haunts my once pleasant dreams-SuKook

Przyduszałem twarz dużą poduszką. Miałem ochotę krzyczeć, ale wtedy bym się rozpłakał. Chciałem uniknąć czegoś, co i tak mnie czekało. Westchnąłem ciężko w końcu wyduszając te słowa z siebie.
-Kiedy wyjeżdżasz?
Powiedziałem jak pojebany znając dokładną datę wyjazdu już od kilku dobrych miesięcy. Może chciałem w końcu usłyszeć ,,Rozmyśliłem się, nigdzie nie jadę."
-Jutro.
-Chcesz to tak skończyć?-mój głos się zarwał i przystąpiłem do siadu układając poduszkę na kolanach.
Ściskałem ją jeszcze mocniej oczekując na te bolesne słowa. Że nie chce już ze mną być, chce odejść i się rozwijać.
-Wiesz...-powiedział ze spokojem.-To nie ma sensu. Miłość na odległość nie przetrwa.
-Wierzę, że damy radę...-przełknąłem ślinę i mówiłem to z niepokojącymi przerwami.
-Wierzysz tylko w to w co chcesz wierzyć. Kiedy ja będę w Londynie, ty znajdziesz kogoś kto jest ciebie wart...
-Ty jesteś mnie wart!-wtedy podniosłem głos myśląc, że wyraziłem się dość jasno.
-Przestań! Obudź się! Życie takie nie jest!-krzyknął jeszcze głośniej ode mnie.
Cała moja pewność siebie jakby znikła. Moje oczy nagromadziły łzy, a obiecałem sobie, że nie będę płakać. Jednak było to silniejsze ode mnie. Zagryzałem coraz mocniej wargę, przynajmniej to pozwalało mi na powstrzymanie łez.
-Nie bądź dzieckiem. Wiesz dobrze, że wszystko się kiedyś kończy.-powiedział z niezwykłym spokojem, lecz pod światłem zdawałoby się, że sam miałby ochotę się rozpłakać.
-Ale... Mówiłeś....-przerwałem pozwalając sercu trochę zwolnić tempo i aby wziąć oddech.-Obiecałeś... Że my jesteśmy... Będziemy na zawsze ze sobą...
-Im szybciej o mnie zapomnisz, tym lepiej dla nas.
Uniósł się z kanapy i schował ręce do tylnych kieszeni. Westchnął cicho spoglądając na drewnianą podłogę. Również wstałem, żałosne było z jego strony, że w takiej sytuacji unikał ze mną kontaktu wzrokowego.
-Jesteś dupkiem....-wytarłem szybko łzę rękawem od bluzy.
-Ja...-zaczął niepewnie powstrzymując łzy.
-Wyduś to... Wyduś to, kurwa!-uderzyłem o mały stolik pięścią zdzierając przy tym kostki.
-Ja muszę jechać! To moje marzenie! Chcę tam się rozwijać w aktorstwie!
-No tak... Przecież kariera jest ważniejsza...-powiedziałem odwracając głowę w stronę okna i spoglądając na zachodzące powoli słońce.
-To nie tak... Po prostu... Nie zrozumiesz!
-Ach... No tak! Bo ja nigdy nic nie rozumiem! Nie żartuj!
Działał na mnie jak wyciskacz łez. Kiedy tylko ten chciał dłonią przetrzeć moje łzy, gwałtownie odsunąłem głowę.
-Zachowujesz się jak gówniarz...
 Każda sekunda ciszy podnosiła coraz bardziej ciśnienie. W końcu nie wytrzymałem i spoliczkowałem z potężną siłą chłopaka, kiedy łzy spływały strumykiem. Wtedy na ułamek sekundy, kiedy ten zszokowany dotykał czerwonego policzka przytuliłem go. Kiedy to zrobiłem wstałem i jak najszybciej wyszedłem z salonu do sypialni. Zatrzasnąłem drzwi i uderzyłem dłonią o ścianę wydając z siebie donośny krzyk. Przy każdej kłótni tak robiłem. Uciekałem przed problemem, zamiast się z nim zmierzyć. Yoongi miał rację, zachowywałem się jak rozwydrzony gówniarz. Ten chciał tylko spełniać swoje marzenia. Przecież tak to jest w życiu... Najpierw praca, później miłość. Agresywnie złapałem się za głowę i wbiłem paznokcie w skórę. Usiadłem na łóżku i kiedy miałem ochotę pójść tam i go przeprosić nagle drzwi się uchyliły. Niepewnie chłopak za nie wyjrzał nie będąc pewien czy może to zrobić. W końcu się odważył i usiadł obok mnie. Siedzieliśmy w ciszy patrząc na drewniane drzwi. Nie chciałem tak tego zakończyć. Miałem go widzieć ostatni raz w swoim życiu, a mieliśmy się rozstać w takiej atmosferze? Odwróciłem się lekko w jego stronę. Nadal ze łzami spoglądałem na jego pusty wzrok wbity w ziemie.
-Nie płacz.-w końcu powiedział wycierając łzy spływające po rzęsach i po policzkach.
Niepewnie zbliżyłem się do jego ust, kiedy ten delikatnie umieścił dłoń na moim policzku wsuwając długie palce w kosmyki włosów. Zamknąłem oczy. To słuszne? Będziemy bardziej cierpieć. Cierpienie wzmacnia. Wtedy już szybko przybliżyłem się do jego ust i delikatnie ucałowałem dolną wargę. Pierwszy raz to ja go pocałowałem i to ja prowadziłem. Później pocałowałem drugą. Wtedy spokojnie włożyłem język do jego ust. Nasze usta idealnie ze sobą współgrały. Uchylony nad nim upadłem na niego przez co spoczywałem na jego ciele. Szaro włosy wsunął dłoń pod moją koszulkę. Pozwoliłem mu to zrobić. Kiedy cicho jęknąłem do jego ucha znów naszła mnie myśl ,,Czy to na pewno tak miało być?" Mimo tego nie przestawałem. Po prostu nie chciałem. Było to silniejsze od nas. W trakcie to Yoongi zaczął płakać. Po chwili namiętnych pocałunków wtuliłem się w ukochanego zamykając ze spokojem oczy. Czułem się tak bezpiecznie przy jego ciele. Nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem. Kiedy się obudziłem przetarłem oczy i niespokojnie dotknąłem zimnego materacu na miejscu, gdzie wczoraj leżał Yoongi. Z wysokich okien padały płaty światła na ściany. Niepewnie wstałem rozglądając się. Wszędzie były nasze wspólne zdjęcia. A to z plaży lub z jakiś imprez. Wszędzie byliśmy razem. Ociężale wstałem z łóżka zdejmując z drzwi przykuwającą uwagę samoprzylepną karteczkę z napisem ,,Przepraszam, nie chciałem cię budzić. Jak to czytasz zapewne jestem już w Londynie. Chcę abyś wiedział, że..." Musiałem się wysilić, aby przeczytać resztę, ponieważ słowa były zaplamione łzami, przez co tusz się rozmazał. ,,Możemy zostać przyjaciółmi... Takimi dalekimi...." Te słowa nieźle zabolały.
-Czyli co?... Te pocałunki... Były dla ciebie nieważne?...-powiedziałem z zapadającym się głosem lekko kpiąc.-Jeszcze wczoraj się ze mną zabawiałeś, lecz co? Teraz przyjaciele?
Kiedy miałem zakończyć ostatecznie rozdział ,,Yoongi", spalić wszystkie zdjęcia i wyrzucić jego rzeczy mówiąc przy tym ,,W moim sercu nie ma miejsca dla ciebie." Po pokoju rozszedł się dźwięk mojej ukochanej piosenki. Ktoś dzwonił.
-Gdyby mi się kurwa chciało teraz gadać.-powiedziałem kładąc nasze wspólne zdjęcie w pięknie ozdobioną ramkę ponownie na zakurzoną półkę.
,,Mój Yoongi" przeczytałem z wyświetlacza i przez chwilę się zastanawiałem czy to żart. Niepewnie machałem palcem po ekranie zastanawiając się czy odebrać. W końcu nacisnąłem zieloną słuchawkę i telefon przyłożyłem do ucha myśląc czy dobrze zrobiłem. Nikt się nie odzywał.... Słyszałem tylko ciężkie oddychanie przez telefon. Zastanawiałem się czy nie powiedzieć ,,halo".
-Cześć...-w końcu odezwał się mój ukochany.-Ja... Umm... Wyspałeś się?...
-A... Nie było źle, dziękuję.-powiedziałem cicho.
Nasza rozmowa telefoniczna nie przebiegała tak jak zawsze. Teraz była nieco bardziej krępująca. Raniąca.
-Zjedz to co ci zrobiłem...-Yoongi ponownie zaczął.-Ja...
Nawet nie pozwoliłem mu dokończyć, bo uciszyłem go swoimi słowami.
-Kocham cię.-wyszeptałem.
W słuchawce przez bardzo krótką chwilę była cisza.
-Też cię kocham.-usłyszałem w odpowiedzi
Niemalże w tym samym czasie się rozłączyliśmy zostawiając po sobie łzy na komórce. Niepewnie ponownie spojrzałem na nasze wspólne zdjęcie na ekranie i po chwili usunąłem wszystkie nasze zdjęcia. Również wszedłem w kontakty i zanim ostatnia łza zdążyła skapnąć na ekran, usunąłem kontakt ,,Mój Yoongi".

poniedziałek, 23 listopada 2015

Chciałbym ci coś wyznać.

Po dormie rozszedł się krzyk Jina, który już kolejny dzień z rzędu chodził zaniepokojony po pokoju szukając czegoś.
-TaeTae!-Starszy się wydarł na co blondyn szybko zdjął słuchawki z uszu.
-Tak?-odparł.
-Widziałeś gdzieś mój telefon?-spytał nadal błądząc wzrokiem pod kanapami.
-Leży tam...-Chłopak wskazał na malutki, szklany stołek palcem.
-To nie mój... To Yoongi'ego. Właśnie, czemu Yoongi jeszcze śpi? Niech ktoś pójdzie go obudzić!
Wtedy wszyscy spuścili wzrok na TaeHyunga który szybko rozejrzał się po pokoju z lekkim grymasem twarzy.

-Czemu ja? Budziłem go już wczoraj!
Czemu nikt nie chciał iść obudzić Yoongi'ego? Ponieważ go się nie dało obudzić, kiedy spał był jak martwy.
Lecz słodki alien lubił go budzić, ponieważ czuł do niego coś więcej niż przyjaźń... Coś, co jego zdaniem nie spodobałoby się Hyung'owi.
Z zamyśleń młodszego, wyrwał go Jimin który rzucił w niego swoim t-shirt'em krzycząc ,,No idź już!". Chłopak ociężale wstał z kanapy i powędrował na górę, otworzył niepewnie drzwi gdzie znajdował się Yoongi. Tym czasem jego Hyung spał słodko na łóżku ze swoimi białymi słuchawkami na uszach z których wydobywała się głośna muzyka, puchowa kołdra która wydawałoby się jeszcze rano znajdowała się na przyjacielu, tym razem leżała na ziemi. Tae podniósł białą kołdrę i okrył nim Hyunga zdejmując jego słuchawki.
-Yoongi Hyung...-wyszeptał mu do ucha tak aby lekki wiatr otulił uszy chłopaka, na co ten lekko drgnął odwracając się na drugi bok.
Wtedy Tae kilka razy szturchnął starszego prosząc go aby ten wstał. Gdy to nie zadziałało Kim posunął się do bardziej radykalnych kroków. Powoli z lekkim uśmieszkiem uchylił się do ucha rapera i przygryzł jego płatek, dobrze wiedział że to jest bardzo wrażliwe miejsce przyjaciela.

-Tae!-wymamrotał raper odwracając się na drugą stronę, tak niefortunnie że twarze młodszego i Yoongi'ego prawie że się stykały.
-Mówiłem abyś wstał.-uśmiech TaeHyunga zmienił się na bardzo ironiczny.
Yoongi'ego wprowadzało to w większe zakłopotanie ponieważ on czuł podobne uczcie co do swojego przyjaciela.
-Wstaniesz? Jin Hyung jest dziś wyjątkowo naburmuszony, lepiej gdybyś wstał.-Tae szepnął unosząc się ku górze.
-Dobrze.-raper wygrzebał się z łóżka przez co Tae zobaczył go na samych bokserkach.
Aliena to zawstydziło... Nawet bardzo zawstydziło. Wyszedł z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Wtedy szybko oparł się o ścianę czując przyśpieszający się oddech. Na jego twarzy pojawiły się delikatne rumieńce, a on sam ześlizgnął się na podłogę wspominając to co przed chwilą zobaczył.
Z jego zamyśleń wyrwał go dźwięk otwierających się drzwi, TaeTae przekręcił głowę w stronę hałasu i zobaczył zdziwionego Hyunga który zapinał rozporek od spodni, na co ten zwinnie stanął na nogi.
-Co ty wyprawiasz?-spytał lekko zdziwiony.
Ten nic nie odpowiedział lecz zbiegł na dół szybko rzucając się do stołu na którym widniało już postawione śniadanie zrobione przez Jina. Tuż za nim był Yoongi, który ze spokojem się dosiadł do reszty.

                                                                                             *****
Następnego dnia ponownie dało się słyszeć krzyki Jina, który tym razem zajmował się chorym Jeonggukiem.
-Yoongi nudzę się... Zagrajmy w coś -marudził, obserwując skupioną twarz starszego.
-Taehyung jestem zajęty. Znajdź sobie kogoś innego do zabawy...
-Kogoś innego?! Pff.. Ty znów piszesz, Jimin, Hoseok i Namjoon wyszli, Kooki jest chory, a Jin biega przy nim jak zatroskana matka... -powiedział z miną oburzonego dziecka.
-A czy to moja wina? Jestem zajęty, a skoro się nudzisz to...
poczytaj książkę albo zrób coś pożytecznego i mi nie przeszkadzaj...
-Ale hyung...
-Nie zachowuj się jak rozkapryszone dziecko i daj mi spokój!

Gdy pisał zawsze odcinał się od rzeczywistości i denerwował się, kiedy ktokolwiek przeszkadzał mu pracować. Nie chciał być taki ostry oraz bezuczuciowy dla Kim, ale czasami miał go po prostu dość. Jako, że dzielił z Nim pokój, to on opiekował się V, czując się za niego odpowiedzialny. Jednak często w tej sprawie mógł liczyć na Hoseoka.  Min wiedział, że Tae woli mężczyzn.W sumie to nie tylko on,  Yoongi też się wliczał, ale ciężko mu było to przyznać, a tym bardziej jeżeli myślał o TaeTae.
Młodszy rozsiadł się wygodnie na ziemi po miedzy łóżkami i zaczął grać na telefonie.
Suga spostrzegł to dopiero po kilku godzinach, gdy nawet irytujące już kichanie maknae ucichło.


Nigdy nie potrafił się długo złościć na Yoongiego. Może i czasem sam zachowywał się jak dziecko, ale tylko dlatego, że przy Min nie musiał być dorosły. Od zawsze lubił to jak hyung się nim opiekował. Rozpamiętywał każdy Jego dotyk.
Musiał przyznać, że nie było ich jakoś wyjątkowo dużo, ale taki już jest Suga. Wszyscy uważali go za oschłego i egoistycznego człowieka, jednak dla Tae był On całym światem. Tylko dlaczego? V nigdy nie mógł odnaleźć odpowiedzi. Tłumaczył sobie, że po prostu kocha Go za wszystko.
Było już grubo po północy, a z transu Yoongi'ego wyrwał go dźwięk hałasujących drzwi od zewnątrz. Brunet tłumaczył sobie to tak że chłopcy wrócili, lecz szybko przestał o tym myśleć gdy dostrzegł już śpiącego Tae który oparty o jedno z łóżek z telefonem w ręce który powoli się wysuwał. Min lekko się uśmiechnął i wyjmując komórkę z rąk aliena wziął go na ręce i położył do łóżka.
-Dobranoc.-wyszeptał całując chłopaka w czoło.
             
                                                                     ****
Rano Kim obudził miły głos ukochanego który szturchał go delikatnie w ramię.
-Tae, idziemy wszyscy na spacer idziesz z nami?
Alien był dość zszokowany, że jego Hyung pierwszy raz wstał wcześniej od niego. Lecz nie zadręczał się tym pytaniem ale bez wahania się zgodził. Chciał przy każdej możliwej okazji być ze swoją miłością.  W mig się ubrał i był gotowy, lecz tym razem nie tryskał energią jak zawsze... Coś się działo z nim dziwnego, co zobaczył Jeongguk. Jego głowę zaprzątało miliony myśli. Coś go wyraźnie trapiło. Myślał tylko o tym czy powiedzieć raperowi, że nie może bez niego żyć. Że każdy jego oddech przyprawia go o dreszcze. I to że jedna minuta bez niego jest minutą straconą. Kim szedł za grupą przyjaciół pogrążony w myślach. Widok, jak dotąd chyba nie spotykany na spacerach. V zawsze pełny energii, radości i z mnóstwem głupich pomysłów, był teraz cieniem. Chłopak bił się z własnymi myślami. Na spacerze cały czas szedł z dala od Yoongi'ego idąc lekkim slalomem nadal z ponurą miną.  Nie wiedział jak zrobić kolejny krok co do Yoongiego, a co gorsza nie wiedział, czy w ogóle powinien jakiś robić.To nie było do niego podobne, zawsze stał obok swojego Hyunga patrząc się w jego czarne ślepia z swoim uśmieszkiem, nikt nigdy nie wiedział jakie grzeszne myśli przebiegały przez jego głowę w takich chwilach. Lecz Tae tym razem czuł, że nie może tego zrobić. Wolał być troszkę dalej od niego idąc między Jeongguki'em i HoSeokiem. Taehyung wreszcie się przełamał, uniósł głowę i wbił wzrok w sylwetkę ukochanego. Miał dość przejmowania się wszystkim i wszystkimi. Chciał znów poczuć bliskość swojego hyunga. Bez namysłu ruszył szybkim krokiem przed siebie. Podszedł zupełnie niezauważony, po czym wepchnął dłonie w kieszenie bluzy Sugi i wtulił ciało w Jego plecy. 

-Hmm.. TaeTae! Co ty wyprawiasz?!
-Nie krzycz hyung... Zimno mi było w dłonie -twarz młodszego znów promieniała w prostokątnym uśmiechu, a oczy pozostałych członków BTS od razu skierowały się ku tej dwójce.
-Yyyy -rozejrzał się zdezorientowany po twarzach przyjaciół, po czym zatrzymał wzrok na oczach V- Mówiłem ci, żebyś wziął jakąś bluzę... Ale przecież po co słuchać starszego -zaśmiał się tylko i poczochrał włosy Kim- Oddałbym ci bluzę, ale mi też będzie zimno, więc... Musimy sobie jakoś poradzić -ostatnie słowa wyszeptał z niezwykłym spokojem.
-A może jakoś pomóc? -objął radośnie dwójkę przyjaciół- Trochę ciepła zawsze się przyda.. Chłopaki, na co się tak patrzycie? Pomóżcie, a nie -śmiech Hobiego rozbrzmiewał w uszach wszystkich. Do wielkiego uścisku przyłączył się nawet lider. Wszyscy się śmiali, lecz Suga i Taehyung, opatulani swoimi ramionami, patrzeli sobie prosto w oczy. Ta chwila zapadła głęboko w pamięci obydwojga.
                                                                   ****
    Kolejny spokojny wieczór. Martwa cisza w dormie wręcz przygnębiała V. On i Yoongi zostali sami. Reszta gdzieś poszła. Ale dlaczego Taehyung został? To dość proste. Suga uznał, że musi wreszcie się wyspać, więc postawił na swoim i został w domu, a razem z nim TaeTae. Teraz chłopak czuwał samotnie przy swoim śpiącym hyungu. Badał wzrokiem każdy milimetr ciała rapera. Kim zastanawiał się nad uczuciami oraz wszystkimi emocjami, które otulały jego serce. W takich chwilach nie potrafił zaprzeczyć swojej miłości do Yoongiego. Tylko czy hyung odwzajemnia te uczucia?- przez pytania tego typu Taehyung czuł zakłopotanie. Każdy spokojny ruch pogrążonego we śnie Min przyprawiał V o uroczy uśmiech. W końcu coś pękło w chłopaku i powoli z niezwykłym wdziękiem pochylił się nad śpiochem. Przymrużył swoje zaszklone oczy i z delikatnym uśmiechem musnął usta ukochanego. Pierwsze zetknięcie było ledwie wyczuwalne. Dla spragnionego miłości białowłosego było to stanowczo za mało. Kolejny raz musnął usta Yoongiego. Przejechał po nich nawet językiem. Wyobraźnia Kim nie znała granic, a czasem była nawet bardzo realna, ale domyślił się, że obcy dotyk na jego policzku nie jest tylko wytworem jego umysłu. Chłopak ostrożnie uchylił powieki i dostrzegł przepiękne, ciemne oczy Sugi, a po chwili Jego zaróżowione, lekko rozchylone wargi. Po ciele młodszego rozeszły się dreszcze.
-Hej TaeTae...-głos rapera zadziwiał swą delikatnością, a uśmieszek bił tajemniczością.

Druga dłoń Min spoczęła na karku młodszego, by po chwili przybliżyć do siebie twarze kochanków. Raper poznał słodki smak ust Taehyunga, a po chwili poznał również smak Jego języka. Dłoń Sugi zjechała na biodro młodszego i stanowczo popchnęła go na łóżko. V uległ i przełożył nogę przez uda ukochanego, by potem na nich usiąść. Yoongi nie przerywając pocałunku ani na chwilę, podniósł się do siadu i objął blondyna w pasie. Oddechy obu mężczyzn były nieco przyspieszone, ale idealnie zgrane. Opuszki palców TaeTae delikatnie gładziły szyję starszego.
W końcu Min odchylił się lekko, by spojrzeć blondynowi w oczy. W tej chwili alien ponownie się uchylił i delikatnie musnął usta rapera na co ten go mocno przybliżył do siebie przytulając jego chudziutkie ciało przez co Tae mógł usłyszeć szybkie ale rytmicznie bijące serce ukochanego.
-Kocham cię.-wyszeptali prawie że w tym samym czasie przez co na twarzy młodszego rozszedł się delikatny uśmiech.

____________________________________________________________________
Wreszcie napisałam jakiś romans yaoi xD Tak, shipuję TaeGi że nie mogłam się oprzeć aby to napisać. Mam nadzieję że się podoba, bo ja na szczęście jestem zadowolona ;) xD