Lista piosenek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TaeGi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TaeGi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2016

Możemy przetestować moje nowe łóżko?

skoro już was zachęciłam tytułem tooo
enjooy!!!! wracam do was ludzie cnie
troszkę się pozmieniało /czytajcie: bardzo/ i się porobiło, więc noXDXD blog oficjalnie znika z anteny soł, ale don't worry, zaczęłam bawić się wattpadem na którym tylko czytałam, więc może warto tam zajrzeć, bo why not? /kurcze, nie wiem czemu używam angielskiego soł/ ziomyyy, nie martwcie się, albo może się martwcie (?) bo mój styl pisania raczej się polepszył /możecie się cieszyć/ a za tym idzie to, że się zmienił /więc jak lubiliście mój stary styl, to cri/ no ale głównie chodzi o sam fakt mojego comebacku, bo ładnie się rozwinęłam i z kraba stałam się rakiem, czyli nie jest źle cnie. miłość to miłość, rodziną zawsze będziemy, tylko od teraz taką wattpadową rodzinką hihi dajcie mi szanse, nie skreślajcie mnie i wejdźcie na tego raka z dołu cnie, możecie mi już dawać miłość ziomki


wtorek, 15 marca 2016

I wanna be a piece of chocolate in his lips.-TaeGi

Spoglądałem na jego usta, kiedy pił gorącą czekoladę. Gdy je oblizał, aż drgnąłem. Jego oczy ponownie śledziły tekst w gazecie, więc ja ze spokojem mogłem na niego patrzeć. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. Oparłem głowę o dłoń złożoną w pięść i patrzałem jak ponownie łapie kolejny łyk czekolady. Był starszy ode mnie o dwa lata, więc nawet do głowy mi nie przyszło, aby powiedzieć mu co czuję. Lub może to nie to? Może chodziło o to, że miał dziewczynę z którą się zaprzyjaźniłem. Nie mogłem się na niczym skupić widząc, jak uroczo marszczy brwi przy czytaniu i jak jego duże okulary z czarną oprawką zsuwają mu się z nosa. Małe paski światła wpadały przez okno w kuchni i świeciło prosto na stół, gdzie siedzieliśmy. Kiedy starszy podniósł na mnie wzrok od razu się przywołałem do porządku.
-Mógłbyś?-wskazał palcem na roletę.
-Ach... Jasne...
Wstałem i odsłoniłem okno. Wtedy już było przerażająco jasno. Była bardzo ładna pogoda, niebo było czyste, więc słońce spokojnie mogło grzać przechodniów.
-Chciałbyś gdzieś wyjść?-spytał po chwili nadal obserwując literki na szarym papierze.
-Chciałbyś?... No bo... Jesteś chyba zajęty...
-Widzę, że ci się nudzi. Wzdychasz jak pies, nawet czytanie mi nie daje przyjemności.-powiedział.
Wtedy odsunął się od stołu dopijając ciepły napój i zdjął okulary kładąc je na stół. Jego szare kosmyki włosów spadły na oczy, a ten je zdmuchnął z twarzy.
-To gdzie chcesz iść?
-Nieważne gdzie, ważne że z tobą... Bo jesteś dla mnie ważny...-palnąłem głupio.
Strasznie głupia sytuacja, powiedziałem jak zawsze coś nieodpowiedniego. Zaczerwieniłem się i szybko wbiłem wzrok w ziemie, a grzywka zasłoniła mi całą twarz.
Po chwili Yoongi zaśmiał się i potarmosił mnie po włosach.
-Poezje piszesz? No chodź już.-objął moją dłoń w nadgarstku i wyszedł z domu.
Dobrze, że uważał mnie za idiotę, któremu zdarzy się czasem coś powiedzieć nie na temat. 
-Może park rozrywki?
-He?-jęknąłem, kiedy wyrwał mnie niespodziewanie z zamyśleń i nie byłem w temacie.
-Ach...-westchnął ciężko.-Pytałem, czy może pójdziemy do parku rozrywki.
-Wolałbym nie...
Nienawidziłem tych długich kolejek górskich, były okropnie przerażające. 
-Jak nie, to proponuj.
-Chciałbym...
-Chciałbyś?
-Abyś wiedział... że czuję takie...
-O czym ty gadasz?-spytał pakując dłonie do kieszeni i uchylając się trochę próbując dostrzec moją twarz.
-Dziwne, nieprzyjemne uczucie... Takie które nie daje mi spać... Takie... Ech... 
-A!-powiedział, jakby naprawdę wiedział, co miałem na myśli.-Jesteś głodny, tak?
Poirytowałem się. Byłem tak blisko, aby mu powiedzieć co czuję, ale on to tak po prostu przerwał.
-T-Tak... Dokładnie to...-powiedziałem niepewnie.
-Gdybyś powiedział wcześniej to zrobiłbym ci coś do jedzenia w domu. Chodź, niedaleko jest knajpa.
Szliśmy trochę i w końcu weszliśmy do niewielkiej kawiarenki. Szaro włosy zamówił mi jakieś proste danie i wodę. Nie byłem głodny. Nasyciłem się patrzeniem na niego. Tak, to był mój posiłek, który kochałem. Inne posiłki przy tym były karmą dla psa. Bawiłem się dużymi liśćmi sałaty widząc, jak ten z kimś pisze. 
-Jedz.-powiedział, lecz jak mógł widzieć, że nie jem jeśli patrzał na komórkę. Zupełnie jakby miał końskie oczy.
W pewnej chwili jakby spoważniał. W sumie to on zawsze był poważny, ale tym razem to było coś... Innego... co wzbudziło we mnie niepokój. Wypisywał kolejne literki na klawiaturze telefonicznej z coraz to większą powagą. 
-Coś się stało?-spytałem wychylając się, aby zobaczyć z kim pisze.
-Nic ważnego.-zgasił wyświetlacz od komórki i kładąc telefon na stoliku powiedział, że idzie do łazienki.
Nic ważnego? Zazwyczaj to mówiliśmy sobie nawet o tych ,,mniej ważnych" i ,,bardziej ważnych" rzeczach. Więc to na pewno nie było ,,nic ważnego" ani ,,ważnego" bo musiało to być coś bardzo ważnego. Kiedy upewniłem się, że nigdzie go nie ma, wziąłem jego telefon. Wszedłem w wiadomości, a ostatnia osoba z którą pisał to była jego dziewczyna. Odpaliłem z ciekawości ich sms'y. 

Od Taeyeon: Nie możemy tego tak skończyć. Ja i ty dobrze o tym wiemy. Możemy pójść do terapeuty, on na pewno coś pomoże na tą chorobę. Proszę, nie rób mi tego. Mogę ci wybaczyć to, że kiedy spędzałeś czas ze mną to myślałeś o nim...

Co? Jęknąłem aż ze zdziwienia. Jaka do cholery choroba? Jaki ,,on"? Yoongi się w kimś zakochał? W jakimś chłopaku? Zerwał z Taeyeon?  Skarciłem się tą myślą, Yoongi i chłopak? W dodatku on nigdy by nie zerwał z tak fajną dziewczyną. Pewnie Taeyeon pomyliła literki i wyszło jej ,,nim".

Do Taeyeon: Uważasz, że jak kocham kogoś innego to od razu jestem chory? Po prostu nie mogę przestać o....
Nie przeczytałem do końca bo z moich rąk został wyrwany jego telefon. To był Min. Czemu się tak dziwnie zachowywał? Nie chciałem go złościć, więc nic nie mówiłem.
-Nie bierz nigdy mojego telefonu bez pozwolenia...-powiedział ozięble.
-Tak... Hyung....-opuściłem głowę zdołowany.
Atmosfera nie była miła.  Napchałem w siebie jedzenie zamówione przez chłopaka i powiedziałem, że może już wrócić do domu. Ja tylko zapłacę. Bez słowa po prostu wyszedł. Żadne ,,Do zobaczenia w domu." No trudno, zapłaciłem i kilka minut po nim również wyszedłem. Chwilkę szedłem z głową wpatrzoną w telefon. Nagle na kogoś wpadłem, podniosłem wzrok i zobaczyłem zapłakaną Taeyeon. Wyglądała marnie. 
-Coś się stało?-spytałem jak idiota udając, że nic niby nie wiem.
-Idioto!-krzyknęła przecierając łzy!-Ty się stałeś! Ty dupku! To przez ciebie Yoongi Oppa mnie rzucił!
Dziewczyna spoliczkowała mnie, a ja stałem jak osłupiały.
-O czym ty bredzisz?! Nie wyżywaj się na mnie tylko dlatego, że Yoongi Hyung cię zostawił!
-Aha... Czyli ty nic nie wiesz?! 
Niska brunetka wyjęła telefon, trochę w nim szperała i podała mi go. To była część dalsza wiadomości, której ja nie zdążyłem przeczytać.

Od Yoongi Oppa: [...] Nie mogę przestać myśleć o nim. Nie mogę już wytrzymać. Tak, to nie dziewczyna, to chłopak. Nie kocham cię, bo to on zajmuje moje serce. Wybacz.... Ta osoba... To TaeHyung...

Stałem jak osłupiały kilkadziesiąt razy czytając ten sam kawałek ,,Ta osoba to TaeHyung" ,,Ta osoba to TaeHyung"..... Oddałem jej telefon i nic nie mówiąc poszedłem do domu. Zatrzasnąłem drzwi od mieszkania poszukując chłopaka. Siedział jak zawsze w kuchni znów ze spokojem siorbiąc jakiś napój czytając z okularami na nosie gazetę. Usiadłem na przeciwko niego.
-Aha. Tak na to patrzysz? Ze spokojem tutaj siedzisz, czując coś do mnie?! Jak możesz być tak egoistyczny?!
W końcu chłopak przestał pić, odłożył gazetę i zdjął okulary skupiając się tylko na mnie. Po chwili wybuchł śmiechem ledwo co nie spadając z krzesła. Zdezorientowało mnie to.
-Czyli uwierzyła? No cóż... Nie spodziewałem się, że ty też uwierzysz....-ponownie zaczął się śmiać.
-C-Co? O czym ty mówisz? 
-Napisałem jej tak, bo nudził mnie już ten związek. To było wiadome, że jak pomyśli, że jestem homo to przestanie walczyć. Nalejesz?-wystawił pusty kubek po herbacie.
-Jasne....-powiedziałem cicho lekko zawiedziony.
Podszedłem załamany i zawstydzony do blatu i z czajnika nalałem wodę. Wtedy zostałem utulony w talli, a później mocno odwrócony.
-Żartowałem.-Yoongi zaśmiał się  i wpił się w moje usta.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Chciałbym ci coś wyznać.

Po dormie rozszedł się krzyk Jina, który już kolejny dzień z rzędu chodził zaniepokojony po pokoju szukając czegoś.
-TaeTae!-Starszy się wydarł na co blondyn szybko zdjął słuchawki z uszu.
-Tak?-odparł.
-Widziałeś gdzieś mój telefon?-spytał nadal błądząc wzrokiem pod kanapami.
-Leży tam...-Chłopak wskazał na malutki, szklany stołek palcem.
-To nie mój... To Yoongi'ego. Właśnie, czemu Yoongi jeszcze śpi? Niech ktoś pójdzie go obudzić!
Wtedy wszyscy spuścili wzrok na TaeHyunga który szybko rozejrzał się po pokoju z lekkim grymasem twarzy.

-Czemu ja? Budziłem go już wczoraj!
Czemu nikt nie chciał iść obudzić Yoongi'ego? Ponieważ go się nie dało obudzić, kiedy spał był jak martwy.
Lecz słodki alien lubił go budzić, ponieważ czuł do niego coś więcej niż przyjaźń... Coś, co jego zdaniem nie spodobałoby się Hyung'owi.
Z zamyśleń młodszego, wyrwał go Jimin który rzucił w niego swoim t-shirt'em krzycząc ,,No idź już!". Chłopak ociężale wstał z kanapy i powędrował na górę, otworzył niepewnie drzwi gdzie znajdował się Yoongi. Tym czasem jego Hyung spał słodko na łóżku ze swoimi białymi słuchawkami na uszach z których wydobywała się głośna muzyka, puchowa kołdra która wydawałoby się jeszcze rano znajdowała się na przyjacielu, tym razem leżała na ziemi. Tae podniósł białą kołdrę i okrył nim Hyunga zdejmując jego słuchawki.
-Yoongi Hyung...-wyszeptał mu do ucha tak aby lekki wiatr otulił uszy chłopaka, na co ten lekko drgnął odwracając się na drugi bok.
Wtedy Tae kilka razy szturchnął starszego prosząc go aby ten wstał. Gdy to nie zadziałało Kim posunął się do bardziej radykalnych kroków. Powoli z lekkim uśmieszkiem uchylił się do ucha rapera i przygryzł jego płatek, dobrze wiedział że to jest bardzo wrażliwe miejsce przyjaciela.

-Tae!-wymamrotał raper odwracając się na drugą stronę, tak niefortunnie że twarze młodszego i Yoongi'ego prawie że się stykały.
-Mówiłem abyś wstał.-uśmiech TaeHyunga zmienił się na bardzo ironiczny.
Yoongi'ego wprowadzało to w większe zakłopotanie ponieważ on czuł podobne uczcie co do swojego przyjaciela.
-Wstaniesz? Jin Hyung jest dziś wyjątkowo naburmuszony, lepiej gdybyś wstał.-Tae szepnął unosząc się ku górze.
-Dobrze.-raper wygrzebał się z łóżka przez co Tae zobaczył go na samych bokserkach.
Aliena to zawstydziło... Nawet bardzo zawstydziło. Wyszedł z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Wtedy szybko oparł się o ścianę czując przyśpieszający się oddech. Na jego twarzy pojawiły się delikatne rumieńce, a on sam ześlizgnął się na podłogę wspominając to co przed chwilą zobaczył.
Z jego zamyśleń wyrwał go dźwięk otwierających się drzwi, TaeTae przekręcił głowę w stronę hałasu i zobaczył zdziwionego Hyunga który zapinał rozporek od spodni, na co ten zwinnie stanął na nogi.
-Co ty wyprawiasz?-spytał lekko zdziwiony.
Ten nic nie odpowiedział lecz zbiegł na dół szybko rzucając się do stołu na którym widniało już postawione śniadanie zrobione przez Jina. Tuż za nim był Yoongi, który ze spokojem się dosiadł do reszty.

                                                                                             *****
Następnego dnia ponownie dało się słyszeć krzyki Jina, który tym razem zajmował się chorym Jeonggukiem.
-Yoongi nudzę się... Zagrajmy w coś -marudził, obserwując skupioną twarz starszego.
-Taehyung jestem zajęty. Znajdź sobie kogoś innego do zabawy...
-Kogoś innego?! Pff.. Ty znów piszesz, Jimin, Hoseok i Namjoon wyszli, Kooki jest chory, a Jin biega przy nim jak zatroskana matka... -powiedział z miną oburzonego dziecka.
-A czy to moja wina? Jestem zajęty, a skoro się nudzisz to...
poczytaj książkę albo zrób coś pożytecznego i mi nie przeszkadzaj...
-Ale hyung...
-Nie zachowuj się jak rozkapryszone dziecko i daj mi spokój!

Gdy pisał zawsze odcinał się od rzeczywistości i denerwował się, kiedy ktokolwiek przeszkadzał mu pracować. Nie chciał być taki ostry oraz bezuczuciowy dla Kim, ale czasami miał go po prostu dość. Jako, że dzielił z Nim pokój, to on opiekował się V, czując się za niego odpowiedzialny. Jednak często w tej sprawie mógł liczyć na Hoseoka.  Min wiedział, że Tae woli mężczyzn.W sumie to nie tylko on,  Yoongi też się wliczał, ale ciężko mu było to przyznać, a tym bardziej jeżeli myślał o TaeTae.
Młodszy rozsiadł się wygodnie na ziemi po miedzy łóżkami i zaczął grać na telefonie.
Suga spostrzegł to dopiero po kilku godzinach, gdy nawet irytujące już kichanie maknae ucichło.


Nigdy nie potrafił się długo złościć na Yoongiego. Może i czasem sam zachowywał się jak dziecko, ale tylko dlatego, że przy Min nie musiał być dorosły. Od zawsze lubił to jak hyung się nim opiekował. Rozpamiętywał każdy Jego dotyk.
Musiał przyznać, że nie było ich jakoś wyjątkowo dużo, ale taki już jest Suga. Wszyscy uważali go za oschłego i egoistycznego człowieka, jednak dla Tae był On całym światem. Tylko dlaczego? V nigdy nie mógł odnaleźć odpowiedzi. Tłumaczył sobie, że po prostu kocha Go za wszystko.
Było już grubo po północy, a z transu Yoongi'ego wyrwał go dźwięk hałasujących drzwi od zewnątrz. Brunet tłumaczył sobie to tak że chłopcy wrócili, lecz szybko przestał o tym myśleć gdy dostrzegł już śpiącego Tae który oparty o jedno z łóżek z telefonem w ręce który powoli się wysuwał. Min lekko się uśmiechnął i wyjmując komórkę z rąk aliena wziął go na ręce i położył do łóżka.
-Dobranoc.-wyszeptał całując chłopaka w czoło.
             
                                                                     ****
Rano Kim obudził miły głos ukochanego który szturchał go delikatnie w ramię.
-Tae, idziemy wszyscy na spacer idziesz z nami?
Alien był dość zszokowany, że jego Hyung pierwszy raz wstał wcześniej od niego. Lecz nie zadręczał się tym pytaniem ale bez wahania się zgodził. Chciał przy każdej możliwej okazji być ze swoją miłością.  W mig się ubrał i był gotowy, lecz tym razem nie tryskał energią jak zawsze... Coś się działo z nim dziwnego, co zobaczył Jeongguk. Jego głowę zaprzątało miliony myśli. Coś go wyraźnie trapiło. Myślał tylko o tym czy powiedzieć raperowi, że nie może bez niego żyć. Że każdy jego oddech przyprawia go o dreszcze. I to że jedna minuta bez niego jest minutą straconą. Kim szedł za grupą przyjaciół pogrążony w myślach. Widok, jak dotąd chyba nie spotykany na spacerach. V zawsze pełny energii, radości i z mnóstwem głupich pomysłów, był teraz cieniem. Chłopak bił się z własnymi myślami. Na spacerze cały czas szedł z dala od Yoongi'ego idąc lekkim slalomem nadal z ponurą miną.  Nie wiedział jak zrobić kolejny krok co do Yoongiego, a co gorsza nie wiedział, czy w ogóle powinien jakiś robić.To nie było do niego podobne, zawsze stał obok swojego Hyunga patrząc się w jego czarne ślepia z swoim uśmieszkiem, nikt nigdy nie wiedział jakie grzeszne myśli przebiegały przez jego głowę w takich chwilach. Lecz Tae tym razem czuł, że nie może tego zrobić. Wolał być troszkę dalej od niego idąc między Jeongguki'em i HoSeokiem. Taehyung wreszcie się przełamał, uniósł głowę i wbił wzrok w sylwetkę ukochanego. Miał dość przejmowania się wszystkim i wszystkimi. Chciał znów poczuć bliskość swojego hyunga. Bez namysłu ruszył szybkim krokiem przed siebie. Podszedł zupełnie niezauważony, po czym wepchnął dłonie w kieszenie bluzy Sugi i wtulił ciało w Jego plecy. 

-Hmm.. TaeTae! Co ty wyprawiasz?!
-Nie krzycz hyung... Zimno mi było w dłonie -twarz młodszego znów promieniała w prostokątnym uśmiechu, a oczy pozostałych członków BTS od razu skierowały się ku tej dwójce.
-Yyyy -rozejrzał się zdezorientowany po twarzach przyjaciół, po czym zatrzymał wzrok na oczach V- Mówiłem ci, żebyś wziął jakąś bluzę... Ale przecież po co słuchać starszego -zaśmiał się tylko i poczochrał włosy Kim- Oddałbym ci bluzę, ale mi też będzie zimno, więc... Musimy sobie jakoś poradzić -ostatnie słowa wyszeptał z niezwykłym spokojem.
-A może jakoś pomóc? -objął radośnie dwójkę przyjaciół- Trochę ciepła zawsze się przyda.. Chłopaki, na co się tak patrzycie? Pomóżcie, a nie -śmiech Hobiego rozbrzmiewał w uszach wszystkich. Do wielkiego uścisku przyłączył się nawet lider. Wszyscy się śmiali, lecz Suga i Taehyung, opatulani swoimi ramionami, patrzeli sobie prosto w oczy. Ta chwila zapadła głęboko w pamięci obydwojga.
                                                                   ****
    Kolejny spokojny wieczór. Martwa cisza w dormie wręcz przygnębiała V. On i Yoongi zostali sami. Reszta gdzieś poszła. Ale dlaczego Taehyung został? To dość proste. Suga uznał, że musi wreszcie się wyspać, więc postawił na swoim i został w domu, a razem z nim TaeTae. Teraz chłopak czuwał samotnie przy swoim śpiącym hyungu. Badał wzrokiem każdy milimetr ciała rapera. Kim zastanawiał się nad uczuciami oraz wszystkimi emocjami, które otulały jego serce. W takich chwilach nie potrafił zaprzeczyć swojej miłości do Yoongiego. Tylko czy hyung odwzajemnia te uczucia?- przez pytania tego typu Taehyung czuł zakłopotanie. Każdy spokojny ruch pogrążonego we śnie Min przyprawiał V o uroczy uśmiech. W końcu coś pękło w chłopaku i powoli z niezwykłym wdziękiem pochylił się nad śpiochem. Przymrużył swoje zaszklone oczy i z delikatnym uśmiechem musnął usta ukochanego. Pierwsze zetknięcie było ledwie wyczuwalne. Dla spragnionego miłości białowłosego było to stanowczo za mało. Kolejny raz musnął usta Yoongiego. Przejechał po nich nawet językiem. Wyobraźnia Kim nie znała granic, a czasem była nawet bardzo realna, ale domyślił się, że obcy dotyk na jego policzku nie jest tylko wytworem jego umysłu. Chłopak ostrożnie uchylił powieki i dostrzegł przepiękne, ciemne oczy Sugi, a po chwili Jego zaróżowione, lekko rozchylone wargi. Po ciele młodszego rozeszły się dreszcze.
-Hej TaeTae...-głos rapera zadziwiał swą delikatnością, a uśmieszek bił tajemniczością.

Druga dłoń Min spoczęła na karku młodszego, by po chwili przybliżyć do siebie twarze kochanków. Raper poznał słodki smak ust Taehyunga, a po chwili poznał również smak Jego języka. Dłoń Sugi zjechała na biodro młodszego i stanowczo popchnęła go na łóżko. V uległ i przełożył nogę przez uda ukochanego, by potem na nich usiąść. Yoongi nie przerywając pocałunku ani na chwilę, podniósł się do siadu i objął blondyna w pasie. Oddechy obu mężczyzn były nieco przyspieszone, ale idealnie zgrane. Opuszki palców TaeTae delikatnie gładziły szyję starszego.
W końcu Min odchylił się lekko, by spojrzeć blondynowi w oczy. W tej chwili alien ponownie się uchylił i delikatnie musnął usta rapera na co ten go mocno przybliżył do siebie przytulając jego chudziutkie ciało przez co Tae mógł usłyszeć szybkie ale rytmicznie bijące serce ukochanego.
-Kocham cię.-wyszeptali prawie że w tym samym czasie przez co na twarzy młodszego rozszedł się delikatny uśmiech.

____________________________________________________________________
Wreszcie napisałam jakiś romans yaoi xD Tak, shipuję TaeGi że nie mogłam się oprzeć aby to napisać. Mam nadzieję że się podoba, bo ja na szczęście jestem zadowolona ;) xD