Lista piosenek

sobota, 10 września 2016

There's a reason I won't give you up-JiHope [1]

Widziałem go po raz ostatni. Jak wsiada w pociąg i odjeżdża. Jak macha mi na pożegnanie i mimo iż był uśmiechnięty, to oczy aż mu się świeciły od łez. Tak cholernie długo się szykowałem na odprowadzenie HoSeoka na peron, aby mnie zapamiętał jako pięknego chłopaka, lecz tak naprawdę on unikał przez całą drogę ze mną kontaktu wzrokowego, że aż sam nie wiem, czy chociaż zapamiętał, jak ułożyłem dla niego włosy. Pociąg zniknął i zniknęło wszystko, co dla nie ważne. Poczułem nieprzyjemny chłód i chciałem już być w domu, aby zatopić się w kołdrze i zamieszkać na łóżku. Nie dziwię się moją reakcją. Miałem dopiero siedemnaście lat i w sumie byłem nadal gówniarzem, który potrzebował miłości. Sam nie wiedziałem co czuję, bo moje uczucia jako dorastającego chłopaka, były trudne do zidentyfikowania. Gdyby tego dnia HoSeok miałby odejść i zniknąć tak jakby nic między nami nigdy nie było, to zatrzymałbym go dla siebie za wszelką cenę. Zatopiłbym go w ramionach i nie puszczał, dopóki on przestałby się opierać. A gdyby ten odszedł, to po prostu bym go znienawidził i uznałbym go za samoluba. Tamtego dnia już nie wychodziłem spod kołdry. Następnego dnia było to samo. Dopiero po jakimś czasie odważyłem się do niego napisać. Nie napisałbym pierwszy, gdybym nie wiedział, że przecież HoSeok jest idiotą i nigdy nie pisze pierwszy, jakby żył zasadą "Jimin jest młodszy, więc niech on do mnie napisze." Spytałem się, jak jest w nowym mieszkaniu i czy zdążył pozwiedzać tak wielkie miasto, jak Nowy York. Kiedy odpisał, to zaschło mi aż w gardle. Nie wiem czemu, nigdy tak nie miałem. „Jest fajnie :>". To miała być odpowiedź? Toż kurwa się postarał. Może napisał tak, bo wcale nie było fajnie, bo czuł się samotny, albo po prostu uznał, że w Nowym Yorku są fajniejsi chłopcy ode mnie i uznał, że takimi odpowiedziami może mnie spławić. Westchnąłem i wysłałem mu uśmiechniętą buźkę. Każde kolejne dni były lepsze. Coraz więcej pisaliśmy, a ja łapałem powolną depresję przez tę cholerną tęsknotę. To trwało coś około trzech lat, czyli inaczej do dzisiaj. Piszemy nadal, a przez to, że jestem już dwudziestolatkiem, to nasze rozmowy stały się jeszcze bardziej erotyczne i odważne. Jako dwudziestolatek też miałem już ochotę na seks i to nie z byle kim, ale z HoSeokiem. Czasem też zdarzyło mi się spytać, kiedy się spotkamy, ale ten mi mnie spławiał, natychmiastowo zmieniając temat. Wtedy nadchodziły te czarne myśli „Może mnie zdradza?" „Może dla niego nie jestem już jego chłopakiem, ale kolegą, którego nie chce zranić, ale ma kogoś już innego. Ładniejszego i seksowniejszego". Nadeszły wakacje. Powinienem w sumie odwiedzić swoich rodziców, bo dawno ich nie widziałem. A dokładniej nie widziałem ich od przeprowadzki, ale w sumie jak sami się nie upominają o spotkanie, to nie będę się narzucał. Usiałem na kanapę i włączyłem jakiś serial. HoSeok napisał, że przez kilka dni nie będzie miał czasu i nie możemy pisać. Zawiodłem się w sumie, nie miałem nic do roboty, jeśli rodziców nie było, a mój chłopak nie mógł ze mną pisać. Minął już jeden dzień, dwa, trzy i w końcu usłyszałem dźwięk mojego telefonu, więc sięgnąłem po niego i sprawdziłem, kto napisał, choć znając mój jakże szeroki krąg przyjaciół, to podejrzewałem, że to tylko reklama. Jednak nie tym razem. Napisał HoSeok. Gdyby się dało, to zakrztusiłbym się powietrzem ze zdziwienia. On praktycznie nigdy do mnie pierwszy nie pisze. Odebrałem ją: „Pisałeś, że przeprowadziłeś się rok temu, prawda? Twój adres, który mi podałeś, jest aktualny?" nietypowa treść, odpasałem, że tak, a ten mi napisał, że chce mi wysłać pocztówkę z Nowego Yorku. Chyba chciał mnie jeszcze bardziej zdołować. Heh, ciekawe czy jego rodzice o tym wiedzą, że nadal jesteśmy razem. Z tego, co pamiętam, to jego matka mnie traktowała jak swojego syna, lecz ojciec mnie nienawidził. Sięgnąłem ze stołu puszkę pepsi i wziąłem kilka łyków. Nienawidzę, jak temperatura sięga tak wysoko. Kolejny dzień. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Ktoś ładnie się dopierdalał, a ja dopiero co się obudziłem. Była już 17.30, zawsze spałem długo, ale dzisiaj przesadziłem. Ogarnąłem fryzurę i się ubrałem. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem czekoladowe włosy, które chowały się za czapką. Chłopak zdjął nakrycie z głowy. Szczupła twarz łudząco podobna do HoSeoka. HoSeok? HoSeok przecież był grubszy. Nie jakiś tłusty, ale miał duże policzki, a ten tych policzków nie posiadał.
-Jimin?
-T-Tak...-wydusiłem, nie rozumiejąc, o co chodzi.
-Tęskniłem.-szepnął z lekkim uśmiechem, ale się nie ruszał, jakby bał się mnie przestraszyć.
Nie mówiłem nic. Jakbym ogłuchł i nie słyszał nic. Jakbym oślepł i nie widział nic. Czułem się jak laleczka. Odezwać się? Ale co powiedzieć?
-Jest pan nowym listonoszem?-spytałem niepewnie, wychodząc na głupca.
-Można tak powiedzieć. To ja. HoSeok.-parsknął lekko i zbliżył się niepewnie, aby mnie nie spłoszyć.
-To głupi żart, prawda?-spojrzałem na palce swoich stóp, czując, jak oblewa mnie fala gorąca.-Co ty tutaj...
Moje serce biło niewyobrażalnie szybko. Nie wiedziałem jak zareagować. Krzyczeć ze szczęścia, płakać, zatrzasnąć mu drzwi przed nosem?
-Potrzebowałem cię zobaczyć...-szepnął i mnie przytulił.
Czułem na sobie miłe ciepło. Ramiona, które mnie dotykały i duże dłonie, które muskały moją szyję. Chciałem bardzo odwzajemnić pieszczotę, ale moje dłonie nie były zdolne do tego czynu, więc zwisały bezradnie w powietrzu jakby żyły swoim życiem. Marzenie, które było jeszcze niedawno tak niemożliwe i odległe w jednej sekundzie się spełniło. Nie, moje marzenie stało przede mną i mnie tuliło. Szczeniackie by było w tej chwili zacząć płakać. Niepewnie dotknąłem dłońmi jego pleców.
-Nie wierzę... To takie... Dziwne...
-To, że nie przyjechałem do ciebie wcześniej, jest dziwniejsze...-wyszeptał.
Nie wytrzymałem. Kilka pojedynczych łez skapnęło na jego bluzę. Oby tego nie poczuł, nie może wiedzieć, że płaczę jak gówniara.
Odsunęliśmy się od siebie powoli i spojrzeliśmy sobie w oczy. Zmienił się. Wiem, że oprócz tej nudnej pracy papierkowej w wielkiej branży, w wolnych momentach ćwiczy taniec, więc się nie dziwię, bo sam kiedyś tańczyłem i wiem, jak to zmienia sylwetkę. Ciekawe, czy charakter mu się też zmienił?... Znaczy, kiedy pisaliśmy, to był taki sam, ale to tylko pisanie...
-Czemu przyjechałeś?-spytałem, pociągając nosem.
-Nie mogłem odwiedzić swojego chłopaka?-spytał, obejmując mnie w talli.
-M-Możesz... Jasne, że możesz... Tylko nie mogę uwierzyć, że to naprawdę ty...
-Nie wierzyłeś, że przyjadę?
-Szczerze, to myślałem, że już cię nigdy nie zobaczę.
-Aż tak spieprzyłem, że tak myślałeś?-szepnął i delikatnie mnie przyciągnął do siebie.
-No, troszkę się nie postarałeś Hyung...-parsknąłem cicho.
HoSeok zbliżył się do mnie powoli, niepewnie lekko garbiąc się, aby być na mojej wysokości. Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.  

[a/n]
kochajcie te gówno i tyle XDDDDD

3 komentarze:

  1. Ej, jakie "gówno" XD Nie wyzywa się własnych prac :") Albo inaczej - wyzywa się, kiedy nadają się "do kosza", a to zdecydowanie się nie nadaje. Pairing trochę nie mój, ale uwielbiam Twojego bloga i Twoje prace również, więc mi się spodobało ♥
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. To pierwsze opowiadanie, które przeczytałam na twoim blogu i mogę powiedzieć tylko jedno - to co stworzyłaś na pewno nie zasługuje na to, żeby określać je mianem gówna. To jest cudo! ^^
    Z pewnością będę wpadać do ciebie częściej! Miłego dnia.
    dangerworldofa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na miejscu Jimina to bym mu w papę strzeliła >.<
    Chłopak siedzi w domu, sam, oddalony od ukochanego o kilka tysięcy kilometrów, łapie doła, a ten nawet pierwszy nie napisze!
    Shot generalnie nie był długi, ale meeega uroczy mimo wszystko :>
    Trzymaj się ciepło ♥

    OdpowiedzUsuń